Telegram ogłasza koniec swojego blockchaina

2 188

Pavel Durov, założyciel Telegram, właśnie ogłosił przerwanie prac nad TON – ich autorskim projektem blockchain. Sieć Telegrama zostaje rozwiązana po długiej, przegranej batalii sądowej, w myśl której zastanawiano się, czy token GRAM może być traktowany jako security. Wydarzenie przyciąga uwagę odnośnie kontroli Stanów Zjednoczonych nad rynkami światowymi, co dodatkowo podkreśla potrzebę decentralizacji.

Tytułem przypomnienia…

Telegram, który w 2018 r. zebrał 1,7 miliarda dolarów, stanął przed poważnym problemem. Sąd Federalny w Nowym Jorku wydał w marcu 2020 r. orzeczenie, które pogrzebało TON na dobre. Wykazano, że dystrybucja tokena „GRAM” narusza amerykańskie przepisy dotyczące papierów wartościowych.

Sąd orzekł, że:

„[…] biorąc pod uwagę realia ekonomiczne w ramach testu Howeya, Sąd stwierdza, że ​​program odsprzedaży tokenów GRAM na wtórnym rynku publicznym stanowiłby integralną część procesu sprzedaży papierów wartościowych bez wymaganych oświadczeń rejestracyjnych”.

Na podstawie wyników testu Howeya w kontekście okoliczności pozyskiwania funduszy Sąd stwierdził, że:

„rozsądni nabywcy nie byliby skłonni zapłacić 1,7 miliarda dolarów za nabycie GRAM jedynie jako sposób przechowywania lub przenoszenia wartości. Zamiast tego, Telegram opracował program maksymalizacji kwoty, jaką pierwotni nabywcy byliby skłonni zapłacić, tworząc strukturę, która pozwoli tym nabywcom zmaksymalizować wartość, jaką otrzymują przy odsprzedaży na rynkach publicznych”.

Oficjalny koniec blockchaina Telegrama

W pisemnym oświadczeniu CEO Telegram – Pavel Durov potwierdził, że projekt został rozwiązany. Ostrzegł opinię publiczną, aby od tej chwili nie ufała nikomu, kto będzie powoływać się na wsparcie ze strony TON.

Durov uważa, że ​​wniosek Stanów Zjednoczonych o powstrzymanie uruchomienia TON nie ma sensu. Mimo to firma zastosuje się do wyroku.

„Niestety, amerykański sędzia ma rację co do jednej rzeczy: my, ludzie spoza USA, możemy głosować na naszych prezydentów i wybierać nasze parlamenty, ale nadal jesteśmy zależni od Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o finanse i technologię”.

Niezrozumiała (de)centralizacja

Telegram oferował wcześniej rozwiązanie, dające inwestorom możliwość pożyczenia kapitału firmie w zamian za akcje. Teraz, tydzień później, oferta została wycofana od wszystkich inwestorów, którzy odejdą z wcześniej uzgodnionymi 72% wszystkich swoich inwestycji.

Gdy jakaś firma wprowadza rozwiązania oparte o blockchain, budzi to często wątpliwości i zastrzeżenia ze strony organów prawa. Okazuje się bowiem, że organy regulacyjne mogą zmusić firmę do zamknięcia działalności. W końcu istnieje określony podmiot, który – przynajmniej początkowo – kontroluje sieć.

Sieci Bitcoin i Ethereum nie są kontrolowane przez żadną organizację. Gdyby sąd chciał wysłać nakaz do dowolnej sieci, nie miałby jak się z nimi skontaktować. Dlaczego? Żaden pojedynczy podmiot nie kontroluje systemu.

Blockchain Telegrama jest być może martwy, ale wydaje się, że rewolucja decentralizacyjna jeszcze się nie zakończyła.

Poniżej wcześniejsze newsy związane ze sprawą:

Komentarze