Craig Wright i śmierć Bitcoin | Według Faketoshi BTC przestanie istnieć… jutro

2 919

Samozwańczy twórca Bitcoin, Faketoshi – Craig Wright twierdził w listopadzie 2018 r., że w przeciągu roku Bitcoin i Litecoin zostaną zniszczone. Zasadniczo sam dr Wright miał „zabić” obydwie kryptowaluty ujawniając pewne informacje, które podobno posiada. Póki co wszystko wskazuje na to, że śmierć i Bitcoin nie idą w parze. Przypomnijmy, o co tak naprawdę chodziło.

W listopadzie 2018 roku Craig ogłosił tajemniczą wiadomość, że jest w posiadaniu informacji, które zniszczą zarówno Bitcoin, jak i Litecoin. Ujawnione informacje miały zasadniczo doprowadzić do „śmierci” zarówno BTC jak i LTC. Ta (chyba można to tak nazwać) groźba była częścią twierdzenia Wrighta, że „to”, co jest teraz przedmiotem zainteresowania jako Bitcoin, nie jest prawdziwym Bitcoinem, jaki wyobrażał sobie Satoshi Nakamoto.

Craig Wright i śmierć Bitcoin

Z powodu wymienionych wyżej pretensji, Craig Wright był gotów zniszczyć Bitcoin. Dzień przed upływem roku od wysunięcia groźby wydaje się jednak, że plan spalił na panewce. Wright twierdził, że wraz z nadejściem bessy, Bitcoin i Litecoin umrą. Wygląda na to, że aktualnie nie istnieją warunki, które sprzyjałyby takiemu scenariuszowi.

Chwilę po pamiętnym ogłoszeniu Craig Wright zapadł się pod ziemię i skasował swoje tweety. Znalazł się w ogniu krytyki ze strony społeczności kryptowalut. Co więcej, groził niektórym komentatorom swojej wypowiedzi postępowaniami sądowymi. Wśród nich znalazł się chociażby Hodlonaut i Peter McCormack. Sprawa związana z Kleimanem również nie rozwija się dobrze dla Wrighta. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Faketoshi nie udowodnił, że posiada klucze prywatne potencjalnie należące do Satoshi Nakamoto. Jak niedawno informowaliśmy, Wright nie jest również w stanie spłacić spadkobierców Kleimana za ich wspólną własność z wydobycia BTC.

Jaka jest Wasza opinia na ten temat? Zapraszamy do dyskusji.

Jeżeli macie ochotę przypomnieć sobie inne, ciekawe kwestie z obozu pod nazwą Craig Wright, serdecznie zapraszamy:

źródło grafiki tytułowej: tutaj

Komentarze