Burza wokół nakamoto.com | Nowy serwis nie taki pro-bitcoinowy, jak go malują?

1 336

4 stycznia 2020 światło dzienne ujrzał nowy portal nakamoto.com. W gronie twórców treści pojawiły się znane nazwiska. Problem polega na tym, że niektóre z nich nie do końca są związane z… bitcoinem. Co za tym idzie i jakie są zastrzeżenia społeczności?

Kontrowersje wokół racjonalności użycia słowa „Nakamoto” w nazwie nowego serwisu rozgościły się ostatnio na krypto-Twitterze. Nakamoto.com to serwis, który został uruchomiony właściwie przedwczoraj aby, jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie: „stworzyć miejsce pisania wysokiej jakości tekstów technicznych, filozoficznych i kulturalnych”, które zaspokoją „ogólne zainteresowanie społeczności kryptowalutowej” jako całości.

Z czasem chcemy przekształcić Nakamoto w prawdziwą społeczność, dodać krypto-natywne funkcjonalności oraz inicjować osobiste spotkania w celu omówienia tych tematów. Ale naszym pierwszym celem jest pokazanie zaawansowanej technicznie publiczności ważnych osiągnięć technicznych i służba w charakterze źródła informacji dla inżynierów tej przestrzeni.

źródło: nakamoto.com

„Pro-bitcoinowi” Autorzy

Wiele znanych i cenionych postaci ze świata kryptowalut zadeklarowało chęć współtworzenia serwisu. Znajdują się wśród nich takie nazwiska, jak: były CTO Coinbase Balaji Srinivasan, CSO CoinShares Meltem Demirors, Vitalik Buterin, bliźniacy Winklevoss z Gemini, CEO Coinbase Brian Armstrong, CEO Block.one Brendan Blumer, Kathleen Breitman z Tezos czy wiceprezes Coinbase Rachel Hinitzent czy związany z Bitcoin Cash Roger Ver.

W witrynie przeczytamy również, że wszyscy autorzy są „pro-bitcoinowi”. To zaś wystarczyło, aby rozpalić konflikt w społeczności. Niektórzy komentatorzy posunęli się do twierdzenia, że mem „Lubię bitcoiny, kup mój sh * tcoin” już wkrótce może zacząć zyskiwać na popularności.

Według Johna Carvalho z Bitrefill, strona Nakamoto.com zawiera „rozmaite pułapki”. Stwierdził dalej, że na stronie pojawiają się „rozpraszające paradygmaty, które pozwalają na większą tolerancję koncepcji konkurujących z Bitcoinem”. W artykule na Medium zatytułowanym: The Gates of Bitcoin, Carvalho napisał:

[…] Lordowie Doliny Krzemowej i towarzyszący im szczekacze odsłonili potworność medialną zwaną„ Nakamoto.com ”, ogłaszając się kuratorem informacji zebranych ze źródeł„ pro-bitcoinowych ”… Niech Was to nie zwiedzie. Ci ludzie obrazili imię twórcy Bitcoin i wykorzystują je wyłącznie do kierowania funduszy z dala od Bitcoin. ”

źródło: tutaj

Krytycy i obrońcy nakamoto.com

Główny ogień krytyki został skierowany pod adresem Vitalika Buterina, który swego czasu głośno wypowiadał się w duchu anty-PoW. Dostało się też Rogerowi Verowi – zwązanemu teraz z BCH, który wielokrotnie krytykował Bitcoina.

Deweloper Litecoina pod pseudonimem „ecurrencyhodler” zadawał pytania na temat artykułów opublikowanych na stronie Nakamoto:

Jeśli to źródło pro-bitcoinowe, dlaczego ponad 50% pierwszej fali artykułów NIE dotyczy bitcoin? Z mojej perspektywy wygląda na to, że próbują wykorzystać Bitcoin, aby porozmawiać o rzeczach, które nie są z nim związane.

źródło: tutaj

Główny argument dewelopera był skierowany na „intencje serwisu”. Stwierdził on przy tym, że nie robiłby rabanu, gdyby w nazwie portalu znalazły się cząstki „krypto” czy „blockchain”, ale nie pseudonim twórcy Bitcoina.

Jednak nie wszyscy wzięli stronę Carvalho czy wspomnianego wyżej dewelopera Litecoin. Jednym z oponentów tez postawionych przez powyższych był chociażby Ran Neuer, założyciel Onchain Capital:

Współzałożyciel Blockstream, Adam Back, wypowiedział się natomiast w następującym tonie:

Jaka jest Wasza opinia na ten temat? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach.

źródło grafiki tytułowej: tutaj

Od Redakcji

Czy zapisaliście się już do newslettera Bithub i odebraliście swój Kurs Analizy Technicznej Bitcoina i Kryptowalut Alternatywnych? Możecie to zrobić z poziomu strony głównej naszego serwisu lub poniższego artykułu:

Komentarze