Złoto błyszczy mimo „Czarnego Czwartku”, skąd ta siła? NBP chwali się zakupami
Dzisiejsza paniczna wyprzedaż na Wall Street ominęła na ten moment złoto szerokim łukiem. Podczas gdy amerykański indeks technologiczny Nasdaq Composite tracił po południu nawet 5% na wartości, cena szlachetnego kruszcu rosła o ponad 1%, do mniej więcej 4110 dolarów za uncję. Rano notowania dobiły nawet do 4135 USD, najwyżej od 22 października. W przeliczeniu na złote uncja kosztowała około 16,1 tys. PLN. Bitcoin, przez zwolenników chętnie nazywany cyfrowym złotem, zachował się za to jak typowa spółka technologiczna i po południu runął w okolice 76 tys. dolarów.
Tym razem nikt nie sprzedawał złota żeby ratować akcje
Dwa tygodnie temu scenariusz był odwrotny. 22 października Nasdaq spadł o 2,6 proc., najmocniej od czerwca, a złoto potaniało tego samego dnia aż o 2,8%. Inwestorzy, którzy tracili na akcjach spółek sztucznej inteligencji (AI), panicznie wyprzedawali kruszec żeby pozyskać gotówkę na uzupełnienie depozytów zabezpieczających. Następnego ranka uncja kosztowała już mniej niż 4 tys. dolarów, najmniej od połowy lipca.
Dzisiejsza przecena na akcjach jest ponadto znacznie głębsza. Drugą sesję z rzędu tanieją producenci półprzewodników i spółki związane z centrami danych, a indeks branży chipowej SOX tracił w ciągu dnia ponad 9 proc. Papiery AMD i Microna zjechały nawet o kilkanaście procent. Rynek obawia się że Demokraci, którzy we wtorkowych wyborach połówkowych przejęli obie izby Kongresu oraz fotele gubernatorów Teksasu i Ohio, gdzie powstaje mnóstwo serwerowni, wezmą pod lupę całą branżę AI. Nasdaq jest już ponad 10% poniżej październikowego rekordu.
Złociarzom pomagają natomiast słabszy dolar i niższe rentowności obligacji skarbowych. Indeks dolara amerykańskiego (DXY) zanurkował w środę do ok. 101,3 punktów, najniżej od miesiąca, a rentowność „dziesięciolatek” USA spadła do 4,83 proc. Pieniądze uciekające z sektora technologicznego trafiają do obligacji i sektorów defensywnych, takich jak ochrona zdrowia. Część inwestorów liczy też, że podzielona władza w Waszyngtonie utrudni dalsze zadłużanie państwa. Już w środę złoto zyskało 3,5 proc., najwięcej od 19 sierpnia.
Kruszcowi nie zaszkodził nawet Bank Anglii, który w czwartek po raz pierwszy od sierpnia 2023 roku podniósł stopy procentowe, do 4%. Słabiej radzi sobie srebro, które zyskuje niecały procent, przez co popularny u analityków stosunek ceny złota do srebra wzrósł powyżej 78. Przy spekulacyjnych odbiciach bywa zwykle odwrotnie.
Banki centralne nie odpuszczają, NBP chwali się swoimi 700 tonami
Jak wynika z najnowszego raportu Światowej Rady Złota o popycie na złoto w III kwartale, banki centralne kupiły w tym czasie w sumie 321 ton kruszcu, o 42% więcej niż jeszcze przed rokiem i najwięcej od końca 2024 r. Od stycznia do września do ich skarbców trafiło 675 ton. Wśród instytucji, które ujawniają swoje transakcje, prym wiodły, co zaskakujące, Chiny i Polska. Wróciły też fundusze ETF z ekspozycją na fizyczne złoto, które dokupiły 211 ton, a ich zasoby urosły do rekordowych 4256 t.
Polski wątek dopisał w czwartek prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Na konferencji po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (RPP), która dzień wcześniej pozostawiła stopę referencyjną na poziomie 3,75%, ogłosił, że NBP zgromadził już w sumie aż 700 ton złota. Zarząd banku wyznaczył sobie ów cel w styczniu, w miejsce wcześniejszych 550 ton. Kruszec jest wyceniany na blisko 356 mld zł, a niezrealizowany zysk sięga około 140,5 miliarda złotych. Za kadencji Glapińskiego zapasy wzrosły o 598 ton, czyli niemal siedmiokrotnie, a sam prezes uważa, że bank powinien kupować dalej.
Co dalej z ceną złota?
Największym ryzykiem dla notowań złota jest cały czas Rezerwa Federalna (Fed), czyli bank centralny Stanów Zjednoczonych. Według narzędzia CME FedWatch rynek ocenia obecnie szanse na grudniową podwyżkę stóp, czyli ceny pieniądza, na około 80%. Droższy pieniądz podnosi koszt trzymania aktywa, które nie przynosi odsetek. Decyzja zapadnie 9 grudnia, ale ważny sprawdzian złoto będzie miało już w piątek o godzinie 14:30 czasu polskiego, gdy rząd USA poda październikowe dane o rynku pracy. Ekonomiści spodziewają się 65 tysięcy nowych etatów poza rolnictwem, po zaledwie 29 tys. we wrześniu. Wyraźnie lepszy odczyt umocniłby dolara i postawił pod znakiem zapytania poziom 4 tys. USD.
Banki inwestycyjne spoglądają dalej niż sięga horyzont. Citi widzi złoto po 4,5 tys. dol. w ciągu najbliższych trzech miesięcy i po 5 tys. dolarów w perspektywie roku, choć w czarnym scenariuszu, przy przedłużających się zakłóceniach w Cieśninie Ormuz, dopuszcza zejście w okolice 3,5 tys. USD.
Redakcja BitHub.pl poleca również:
- Panika na giełdzie w USA. To koniec globalnej hossy akcji?
- Przemawia prezes NBP, Glapiński. Podwyżek stóp w Polsce nie będzie, gospodarka zwalnia?
- Bank Anglii podnosi stopy do 4%. Kurs funta prawie bez zmian
