Sezon na alty | Jaki jest Twój Graal?

1 682

Jak to jest ze „Świętym Graalem? Ano tak, że nie wiadomo gdzie się znajduje, jest praktycznie bezcenny, istnieje tylko jeden, a wiele mu podobnych stanowi jedynie imitację oryginału. Sztuką jest zatem znaleźć ten jeden – prawdziwy. Podobnie jest, w sensie inwestycyjnym, z monetami cyfrowymi. W obliczu wszechobecnej retoryki, jakoby kolejny sezon na alty był przed nami, inwestorzy zastanawiają się, którą kryptowalutę wybrać? Jaki jest Twój Święty Graal?

Sytuacja jest wyjątkowa. Po długim okresie stagnacji, rynek kryptowalut alternatywnych zdaje się wychodzić z symbiozy z kursem BTC i zaczyna żyć własnym życiem. Mają miejsce rajdy, które przypominają bańkę z 2017 roku. Czy to znak, że nadchodzi „sezon na alty”?

Pojawiają się opinie, jakoby to, co aktualnie dzieje się na rynku, stanowiło zaledwie przedsmak zdecydowanego bull-runu, na który czeka rynek do końca bieżącego roku.

Od czego się zaczęło?

Kiedy pod koniec 2017 roki bitcoin notował ATH w wysokości 20 000 USD. Inwestorzy masowo wchodzili w altcoiny próbując szukać „tańszej alternatywy” BTC. Rozpoczęło się rasowe FOMO, które doprowadziło do inwestycji w wiele coinów naraz.

Niestety, nie odbiło się to pozytywnie ani na kieszeni inwestorów, ani też na wizerunku całej branży. Nowe „Święte Graale” powstawały jak grzyby po deszczu,a sami inwestorzy opierali w dużej mierze decyzje inwestycyjne na… No właśnie, większość zapewne nie rozumiała nawet, w co wkłada pieniądze. Najważniejsza była nadzieja na szybkie wzbogacenie się. Jak wiemy, wielu się to udało, biorąc pod uwagę chociażby Ethereum czy XRP. 50 000% zwrotów nie było bowiem w 2017 roku żadną rzadkością. W wielu przypadkach wzrosty na altcoinach przewyższały znacznie nawet Bitcoina.

Dominacja Bitcoina, czyli miara ważąca wiodącą kryptowalutę według kapitalizacji rynkowej w stosunku do innych aktywów w branży, w końcu uległa załamaniu. Wskaźnik dominacji spadł z 97% do 35% w niewiele ponad rok.

Co było potem?

Po czasie rekordowych wzrostów altcoiny osiągały już zdecydowanie niższe wyniki niż bitcoin. Było tak praktycznie przez cztery lata. Bitcoin odzyskał w międzyczasie prawie 50% do najwyższego w historii poziomu w USD, podczas gdy altcoiny pozostawały w stanie spadków o 90% lub nawet więcej.

Na parach handlowych BTC altcoiny wypadły w sumie jeszcze gorzej. Ostatnio sytuacja zaczyna powoli ulegać zmianie. Altcoiny rosną, podczas gdy dominacja BTC gwałtownie spada. Ostatnia zmiana trendu jest zatem pierwszym, pozytywnym sygnałem wzrostu dla kryptowalut alternatywnych od lat.

Czy obecne wzrosty altów są jedynie rozgrzewką przed hossą, która nadejdzie jeszcze w tym roku?

Spójrzmy wybiórczo, z czym aktualnie mamy do czynienia. Niedawne wzrosty Chainlink doprowadziły go do ustanowienia nowego ATH. Innym przykładem może być chociażby XRP, który uwolnił się, póki co, od ciążącej na nim klątwy spadków.

Jak dotąd, altcoinowej szarży przewodzą monety o mniejszej płynności oraz tokeny DeFi. Czy pozostałe kryptowaluty, te o średniej i większej kapitalizacji rynkowej, również czekają w blokach?

Byłoby wskazane, aby bitcoin nadal zapewniał idealne środowisko do rozwoju altów. Tak było dotychczas i zapewniało inwestorom niebywale wiele emocji.

Czekając na sezon na alty…

Jeden z analityków twierdzi, że wszystko to jest po prostu rozgrzewką przed rajdem, który w jego opinii czeka rynek już w przyszłym roku:

W obszernym wątku na Twitterze Cole Garner ujawnia strategie zbierania altcoinowych skalpów. Obejmują one śledzenie kondycji on-chain, jak również krótką sprzedaż na Binance.

Strategie nakreślone przez Garnera mają stanowić preludium nadchodzącego rajdu na altcoinach, którego analityk dopatruje się w nadchodzącym roku. To właśnie wtedy, jak sam mówi, inwestorzy mają doświadczyć prawdziwego opadu szczęki.

Nie wszyscy jednak są aż takimi optymistami… Mówi się, że zyski z altów będą znacznie trudniejsze do zdobycia na kolejnym, kryptowalutowym rynku byka.

Sami inwestorzy zdają się nie tracić werwy i, w niektórych przypadkach, są w stanie samodzielnie kreować nowe hossy. Coraz częściej słyszymy o nowych przypadkach mniejszych lub większych pomp cenowych, napędzanych przez działania spekulacyjne. Przykładem może być chociażby to, co całkiem niedawno działo się na rynku Dogecoina:

Wszystko to przypomina irracjonalny entuzjazm, który podsycił bańkę w 2017 roku. Czy przed nami „powtórka z rozrywki” i kolejny sezon na alty? Jeśli tak, to jaki jest Twój „Święty Graal”?

Od Redakcji

Niniejszy artykuł, ani w całości, ani w części nie stanowi „rekomendacji” w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi, czy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (Ue) Nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku (rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku) oraz uchylające dyrektywę 2003/6/WE Parlamentu Europejskiego i Rady i dyrektywy Komisji 2003/124/WE, 2003/125/WE i 2004/72/WE oraz Rozporządzenia Delegowane Komisji (Ue) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r.uzupełniające dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy. Zawarte w serwisie treści nie spełniają wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawierają konkretnej wyceny żadn ego instrumentu finansowego, nie opierają się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określają ryzyka inwestycyjnego.

Komentarze