Koniec mitu sezonowości. Dlaczego wrzesień i październik zaskoczyły inwestorów?

Koniec mitu sezonowości. Dlaczego wrzesień i październik zaskoczyły inwestorów?

Październik tradycyjnie uchodził w społeczności kryptowalutowej za miesiąc niezawodnych wzrostów, przez co w kalendarzu inwestorów zyskał nawet przydomek Uptober. Ostatnie dwa lata z rzędu podważyły jednak ten utarty schemat, skłaniając analityków oraz ekspertów rynkowych do ponownego zweryfikowania wiarygodności wskaźników sezonowych.

Bitcoin odnotował w październiku 2026 roku spadek o 7,3 proc., co nastąpiło bezpośrednio po zniżce o około 4 proc. w analogicznym okresie poprzedniego roku. Taka seria strat zdecydowanie przeczy dotychczasowym danym statystycznym zebranym przez platformę CoinGlass, według których październik był historycznie najbardziej zyskownym miesiącem w całym roku z medianą zwrotu na poziomie 15,4 proc. Do tej pory na trzynaście analizowanych lat aż dziesięć kończyło się dodatnim wynikiem, co przez długi czas utwierdzało inwestorów w przekonaniu o istnieniu niepodważalnej reguły.

Rozczarowujące przebiegi ostatnich tygodni sprawiły, że w przestrzeni medialnej zaczęły pojawiać się znacznie bardziej ponure określenia, takie jak Czarny Październik czy Hacktober. Ta ostatnia nazwa odnosi się bezpośrednio do fali problemów związanych z bezpieczeństwem w branży cyfrowych aktywów, pośród których kluczowym wydarzeniem stały się powtarzające się incydenty hakerskie oraz exploity protokołów DeFi, generujące wielomilionowe straty dla całej branży.

Gdy historyczne reguły przestają działać

Obserwowane na rynku zmiany nie dotyczą wyłącznie drugiego miesiąca jesieni, ponieważ wygasaniu ulega także inna silnie zakorzeniona tradycja dotycząca września. Wrzesień przez lata cieszył się reputacją najbardziej spadkowego okresu w roku, jednak od 2023 roku Bitcoin konsekwentnie przynosi w tym miesiącu dodatnie stopy zwrotu. Zjawisko to wynika w dużej mierze z faktu, że inwestorzy indywidualni oraz instytucjonalni starają się wyprzedzić oczekiwane wzrosty październikowe i kupują aktywa ze sporym wyprzedzeniem. Poza tym w ostatnich latach wyraźnie spadła sama zmienność cenowa najpopularniejszej kryptowaluty, co automatycznie ogranicza przestrzeń do gwałtownych skoków notowań. O ile w latach 2013–2016 średni miesięczny ruch cenowy wynosił około 14 proc., o tyle od 2024 roku wskaźnik ten spadł do poziomu 9,6 proc.

Przesunięcie uwagi z kalendarza na dane makroekonomiczne staje się coraz bardziej widoczne wraz z rosnącym udziałem kapitału instytucjonalnego. Inwestorzy instytucjonalni, dysponujący ogromnymi funduszami, podejmują decyzje w oparciu o globalną płynność, wysokość stóp procentowych oraz wewnętrzne wymogi funduszy, nie zaś na podstawie popularnych narracji o sezonowości. Najlepszym potwierdzeniem tej tezy są odpływy kapitału z amerykańskich funduszy giełdowych opartych na cenach spot, z których w samym październiku inwestorzy wycofali netto 515 mln USD w przypadku Bitcoina oraz aż 1,61 mld USD z funduszy typu ETF opartych na Ethereum.

Popyt spot dyktuje nowe warunki rynkowe

Mimo dwóch trudniejszych lat z rzędu analitycy zalecają ostrożność przed całkowitym skreślaniem wzorców sezonowych, wskazując na fakt, że zachowanie notowań w danym miesiącu zależy przede wszystkim od fazy cyklu rynkowego. Październik uzyskiwał znakomite wyniki głównie podczas dojrzałej hossy, podczas gdy w trakcie rynku niedźwiedzia reguły te ulegały zawieszeniu.

Kluczowym czynnikiem kształtującym wycenę Bitcoina pozostaje dynamicznie zmieniający się popyt na rynku spot, który całkowicie ignoruje układ dni w kalendarzu. Rozwój rynku finansowego sprawił również, że tradycyjne schematy ulegają zatarciu w momencie, gdy dowiaduje się o nich zbyt szerokie grono uczestników gry rynkowej. Jeśli dostatecznie duża grupa traderów spodziewa się silnych wzrostów w konkretnym okresie, dyskontowanie tego faktu następuje znacznie wcześniej, nim dany miesiąc w ogóle się rozpocznie.

Sam Bitcoin w coraz większym stopniu zachowuje się jak tradycyjne aktywo makroekonomiczne, reagując głównie na wskaźniki gospodarcze, decyzje banków centralnych oraz przepływy kapitałowe. Wszystko to sprawia, że sztywne przywiązanie do dat może okazać się dla inwestorów pułapką, a tradycyjne pojęcie Uptobera staje się raczej historycznym symbolem dawnej ery wolnego rynku kryptowalut niż niezawodnym narzędziem analitycznym.

Przeczytaj również:
Trezor reaguje na aferę Coldcard i podnosi limity. Czy Twoje kryptowaluty są bezpieczne?
Pekin dokręca śrubę cyfrowym aktywom. Coraz trudniej ukryć majątek w blockchainie