Wybory prezydenckie i blockchain | Zróbmy krok w przyszłość!

1 283

Sytuacja w dzisiejszych czasach jest dramatyczna, to każdy wie. Wyjście do parku czy na rower to rzecz wręcz nielegalna, a kolejki przed pocztą wyciągnięto z filmu Barei. Nic więc dziwnego, że wybory w maju dla większości wydają się absurdalne. Do tego głosowanie korespondencyjne za pomocą listów przypomina średniowiecze. Szczególnie gdy mamy lepsze, szybsze i gwarantujące pełną anonimowość rozwiązanie.

Słowem wstępu raz jeszcze

Wybory na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej mają się odbyć w maju, dokładnie 10. Nikogo by to normalnie nie dziwiło, przecież od ostatnich minęło już pięć lat. A jednak większość ludzi jest oburzona tą datą i trudno im się dziwić, gdy naokoło panuje pandemia wirusa. Szczególnie, że wprowadzane z dnia na dzień obostrzenia celują w minimalizację zagrożenia związanego z zarażeniem się. Na przykład ograniczając maksymalną ilość osób, jakie mogą przebywać w sklepie oraz ustanawiając specjalne godziny zakupów dla seniorów. Dziwi więc tym bardziej, że wybory, jedno z najważniejszych wydarzeń dla społeczeństwa, nie zostały przesunięte. Większość z nas miała wątpliwą przyjemność obcowania z wszechobecnym ściskiem w lokalach wyborczy. Ciężko to nazwać higienicznym. Wydawałoby się, że jest to dobry powód do ich przesunięcia, jednak tak się nie stało, a powstał nowy plan.

Wybory korespondencyjne. Czy to problem?

Projekt ten, bo jeszcze nie został oficjalnie zatwierdzony przez Sejm, zakłada głosowanie bez lokali wyborczych. W dużym uproszczeniu, każdy z uprawnieniami wyborczymi, otrzymałby kartę do głosowania pocztą, a potem udał się do siedziby poczty polskiej lub dał go listonoszowi. Przyznam, że swojego listonosza nie widziałem od roku, a wycieczka do oblężonej placówki pocztowej nie wydaje się najbezpieczniejsza. Do tego, musimy jeszcze otrzymać samą kartę do głosowania, a z doświadczenia wiem, że częściej zastaniemy awizo niż sam list. Jak widać, lista problemów jest długa, a można ją rozwiązać w jeden prosty sposób. Wybory cyfrowe, które byłyby mniej podatne na błąd ludzki oraz dużo wygodniejsze dla obywateli. Do tego mamy technologię, która spowodowałyby, że ich uczciwość i anonimowość byłaby gwarantowana. A nie bylibyśmy pierwszymi, którzy chcą ją wykorzystać. Mowa tu oczywiście o Blockchainie.

Dlaczego akurat Blockchain?

Dla osób dobrze obeznanym w kryptowalutach, ta technologia to nic nowego. Jednak nie każdy jest tak dobrze obeznany, więc przybliżę w skrócie o co chodzi. Blockchain to zdecentralizowana baza danych, czyli w prostych słowach, to sieć węzłów, która przekazuje między sobą informacje, a nikt ich nie kontroluje. Pozwala to na bezpieczny przekaz informacji, którego nie da się w żaden sposób oszukać, co idealnie pasuje do potrzeby bezpiecznych wyborów. Do tego sama technologia powstała z myślą, by użytkownik został anonimowy, dlatego o ten aspekt też nie trzeba się martwić. Do głębszego zapoznania się z technologią zapraszam do jednego z naszych artykułów. Na tym nie kończą się zalety, bo możemy śmiało dodać, że technologia przeznaczona do wyborów nie jest odległym marzeniem, a rzeczywistością. Przykładem jest spółka Smart Cables ze swoim innowacyjnym projektem „iVoting”, który odniósł już sukces na poziomie samorządowym. Pisaliśmy o tym przedsięwzięciu już pod koniec stycznia.

Uproszczony schemat blockchainu dla bitcoina

Ale czy jest w tym rzeczywisty potencjał?

Takie pytanie mogliście zadać sobie już dawno w trakcie lektury tego tekstu. Wiem, że ja je sobie zadałem w trakcie pisania i doprowadziło mnie to do paru ciekawych wniosków. Po pierwsze, chciałbym zwrócić uwagę na koszt organizacji. Poprzednie wybory obciążyły budżet na prawie 150 milionów, a ostatnie szacunki na rok 2020 to już liczba 320 milionów. Połowa tego kosztu to diety dla komisji wyborczych oraz wydatki związane z drukowaniem kart do głosowania. Gdyby wprowadzić rozwiązanie przy użyciu blockchainu, to nie byłoby potrzeby drukowania nowych kart do głosowania, a komisje można by zredukować do minimum. Nie mówiąc o korzyści dla natury związanej ze zmniejszeniem zużycia papieru. Kolejnym równie znaczącym argumentem za, jest zwiększone bezpieczeństwo. Obywatele nie muszą się narażać na kontakt z potencjalnie zarażonymi oraz nie zachodzi ryzyko fałszowania wyników. O skuteczność blockchainu w związku z wrażliwymi danymi, już od lat wiemy patrząc na handel kryptowalutami.

Wszystko pięknie. Dlaczego więc tego nie używamy?

Pozytywne aspekty, o których się rozwodziłem są jak najbardziej prawdziwe, ale nie są jedynymi składowymi tej technologii. Największą barierą na dzień dzisiejszy, nie licząc już samym problemów prawnych jest przystosowanie technologii. Wiemy, że młodzi ludzie nie mają problemu z obsługiwaniem urządzeń elektronicznych i oprogramowania, ale seniorzy to co innego. Stanowią oni bardzo liczną grupę wyborców i to właśnie oni są najbardziej narażeni w dzisiejszych czasach. I tutaj powstaje problem. Wybory muszą być powszechne to każdy kto posiada prawa wyborcze powinien móc oddać swój głos. Oznacza to, że musi istnieć jakiś publiczny punkt dostępu, bo nie każdy ma internet, a to generuje dodatkowy koszt i ryzyko. Więc tak długo, jak nie ma obowiązku posiadania internetu oraz urządzenia z dostępem do niego, musi być opcja innego sposobu głosowania. A to trochę mija się z celem całych wyborów korespondencyjnych.

Po co to całe zamieszanie w takim razie?

By wstąpić w erę informacyjną, a nie trzymać się starych, złych, rozwiązań. Gdyby ruszyć z poważną kampanią edukacyjną na temat tego, jak głosować online, przygotować system i opracować rozwiązania, Polska zaoszczędziłaby miliony. Ale nie chodzi też o sam zysk finansowy. Gdy dzisiaj mierzymy się z pracą w domu widzimy, jakie to wygodne. Duża część osób, która nie oddaje swojego głosu uważa, że nic nie zmienią i strasznie dużo z tym zachodu, dlatego wolą zostać w domu. Internetowe głosowanie oparte na blockchanie zwiększyłoby zaangażowanie w samych wyborach, bo byłoby to na pewno mniej uciążliwe. Sami więc widzicie, że nawet lekko wadliwe rozwiązanie, ale przyszłościowe, niesie mnóstwo korzyści. A one, pozostaną z nami na dłużej. Aktualna sytuacja jest idealna na tak odważny ruch. Technologia, którą dysponujemy oraz pandemia, która nas opanowała wręcz proszą, by sięgnąć po środki cyfrowe.

Komentarze