Mega-deweloper, b. najbogatszy człowiek Azji, skazany na dożywocie. „Wyjątkowo poważna szkoda społeczna”
Fot. Bloomberg

Mega-deweloper, b. najbogatszy człowiek Azji, skazany na dożywocie. „Wyjątkowo poważna szkoda społeczna”

Pośredni (tj. okręgowy) Sąd Ludowy w Shenzhen skazał niejakiego Xu Jiayina na dożywotnie więzienie. Xu to nie przypadkowy przestępca, a niegdyś najbogatszy człowiek w całej Azji, z majątkiem wycenianym w 2017 roku na 45,3 miliarda dolarów, a także założyciel Evergrande – do niedawna największego podmiotu deweloperskiego na gargantuicznym chińskim rynku nieruchomości. Jego upadek ściśle wiąże się z faktem gigantycznego kryzysu na tym rynku – którego skutki już teraz odczuwają Chiny i ich gospodarka.

W swym wyroku, ogłoszonym we czwartek, sąd uznał go winnym całej litanii przestępstw: zawłaszczania depozytów publicznych, oszustw fundraisingowych, nielegalnego udzielania pożyczek, bezprawnej emisji papierów wartościowych, nielegalnego dysponowania środkami, zatajania kluczowych informacji oraz defraudacji i korupcji. Xu przyznał się do winy już kwietniu tego roku. W realiach chińskiego wymiaru „sprawiedliwości” i tak nie miałoby to zresztą najpewniej większego znaczenia – może z wyjątkiem tego, że w ten sposób nabił władzom drobny sukces PR-owy, za co być może mógł usłyszeć obietnicę nieco łagodniejszego wyroku (np. zamiast kary śmierci, którą Chiny wymierzają także w sprawach przestępstw gospodarczych).

Wyrok wobec Xu, prócz samego dożywotniego więzienia, obejmuje także konfiskatę całego jego majątku, utratę praw politycznych oraz grzywnę dla spółek Evergrande na łączną kwotę 15,82 mld juanów (ok. 2,35 mld USD). Jak stwierdził sąd, założyciel w walnej mierze odpowiada za wielkoskalowe oszustwa finansowe, zawyżanie aktywów i tuszowanie zobowiązań przez Evergrande oraz podmioty zależne. Sędziowie dodali, że nieprawidłowości były „rażące”, dotyczyły „ogromnych kwot”, spowodowały „bardzo poważne straty gospodarcze” oraz cechowała je „szczególnie ostra szkodliwość społeczna”. Razem z Xu skazano 56 osób, w tym jego dwóch synów (18 i 12 lat więzienia) oraz pięciu wysokich menedżerów (od 6 do 18 lat).

Chiny na pęczniejącej bańce

Tragedia Evergrande – niegdyś największego dewelopera Chin, z długiem przekraczającym 300 mld dolarów – wstrząsnęła chińskim rynkiem nieruchomości, przybliżając jak nigdy wcześniej groźbę pęknięcia narastającej na nim od lat bańki. Upadek firmy w 2021 r. wywołał efekt domina, pozostawiając 1,6 miliona nabywców bez mieszkań, za które zapłacili, ale których nigdy nie zbudowano. I tak zresztą byłyby w dużej mierze bezwartościowe, biorąc pod uwagę fakt, że Chiny są dziś sławne z całych miast duchów – wypełnionych opustoszałymi blokowiskami, w których nikt nie mieszka, ale które stawiano bez oglądania się na realia w ramach kolejnych, niekończących się inwestycji deweloperskich, finansowanych spekulacyjnym kredytem.

Krach na rynku nieruchomości postawił z kolei Chiny przed bardzo realną perspektywą rozlania się tego kryzysu na resztę tamtejszej gospodarki – czemu władze w Pekinie usiłowały rozpaczliwie zapobiec – oraz równie realną groźbą wstrząsów społecznych. Efekt określany eufemistycznie jako „kryzys zaufania konsumentów” nie oddaje istoty sprawy. Chodzi o to, że miliony Chińczyków kupowały mieszkania, by przeznaczyć je na wynajem, w ramach zabezpieczenia emerytalnego. To zaś krytycznie istotne o tyle, że do dziś w Chinach większość ludzi nie może liczyć na żadną emeryturę; tradycyjnie utrzymaniem rodziców na starość zajmowały się tam dzieci, jednak w dobie kryzysu demograficznego i ta możliwość jest coraz mniej realna.

Najważniejsze – zrzucić na kogoś winę władzy

Słowem, cały kryzys grozi nie tylko pomrukami, ale też wręcz wstrząsami społecznymi – perspektywą uznaną przez władze za bardzo dla nich niebezpieczną. Stąd warto w kontekście tego ostatniego zauważyć, że choć nieprawidłowości w Evergrande były ewidentne i gigantyczne, to proces i wyrok wobec Xu i jego ludzi miały charakter mocno pokazowy. Komunistyczne władze Chin wykorzystały okazję do zademonstrowania „stanowczości” w zwalczaniu korupcji i nadużyć (stąd też sentencja werdyktu sądu była w zasadzie z góry znana, i to jeszcze zanim w ogóle rozpoczął się proces). Jednocześnie – usiłują oddalić od siebie odium odpowiedzialności za systemowe ryzyko, do którego przecież same się przyczyniły.

Evergrande nie zostało bowiem przecież największym chińskim deweloperem w próżni – a wprost przeciwnie. Firma była na wszelkie sposoby powiązana z Komunistyczną Partią Chin, zaś sam Xu zasiadał nawet w jej gremiach doradczych. Przez dekadę jego praktyki finansowe były tolerowane przez partię, której działacze korzystali z korupcyjnych przepływów finansowych, zaś władze mogły pochwalić się zyskami z podatków oraz PKB pompowanym przez sektor nieruchomości, który stanowi ćwierć (!) chińskiej gospodarki. Dopiero gdy nastąpił krach, Xu stał się wygodnym kozłem ofiarnym, na którego zrzucono winę – milcząc natomiast zupełnie o roli i odpowiedzialności regulatora. Czy państwowych banków, które przez lata finansowały piramidę długu.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Dodaj nas jako preferowane źródło i bądź na bieżąco!