Czystka w chińskich bankach – w komunistycznym stylu. Kredyty dawane za łapówki stoją za rynkową bańką?
„Kampania antykorupcyjna” w Chinach – którym to eufemistycznym mianem określa się tam czystki prowadzone na coraz szerszą skalę przez Xi Jinpinga – dotarła do tamtejszej bankowości. Oto bowiem Ouyang Weimin, były prezes Chińskiego Banku Rozwoju (China Development Bank, CDB), zniknął w machinie partyjnej kontroli w połowie lipca bieżącego roku. Centralna Komisja Dyscypliny i Inspekcji oraz Narodowa Komisja Nadzoru ogłosiły 19 lipca objęcie go śledztwem pod zarzutem „poważnych naruszeń dyscypliny i prawa”. Ten ostatni termin to kolejny eufemizm, oznaczający najczęściej przyjmowanie łapówek, defraudacje oraz różnego rodzaju nieprawidłowości finansowe.
Jak zwykle w takich przypadkach nie podano, o co konkretnie chodzi – w istocie jednak oficjalny powód to przecież tylko pretekst. Ouyang, który kierował bankiem w latach 2013-2016, to kolejny wysoki dostojnik chińskiej bankowości wciągnięty w spiralę represji, która od kilku tygodni wymiata kadry zarządzające największymi instytucjami finansowymi Królestwa Środka. CDB, instytucja o aktywach przekraczających 2,5 biliona dolarów i zarazem kluczowy podmiot odpowiedzialny za finansowanie strategicznych projektów infrastrukturalnych – zarówno w samych Chinach, jak i w innych krajach, w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku – od lat uchodził przy tym nieomal za prywatną skarbonkę elit partii komunistycznej.
W ciągu zaledwie roku zarzuty lub wyroki (w Chinach to przecież niemal to samo) usłyszało dziewięciu innych dostojników i menedżerów CBD, w tej liczbie były przewodniczący rady nadzorczej Hu Huaibang, były wiceprezes He Xingxiang, czy były dyrektor regionalny Hong Zhenghua. W marcu i kwietniu 2026 roku zatrzymano natomiast m.in. Zhou Lianga oraz Tian Huiyu, kolejnych bankowców powiązanych z b. wicepremierem Wang Qishanem. Do tego dochodzić ma grupa ponad trzydziestu innych bankowców (zwłaszcza z banków państwowych), prezesów oraz menedżerów z sektora finansów, a także z przedstawicieli chińskich organów regulacyjnych.
Z kolei raptem trzy tygodnie temu, w pierwszych dniach lipca, sąd w Nanjingu wydał wyrok śmierci na Yang Youlina, 69-letniego byłego dyrektora komisji ds. rozwoju i reform tego miasta – oczywiście pod zarzutem korupcji (ciekawe, że chińscy urzędnicy uchodzą w oczach społeczeństwa za tak skorumpowanych, że zarzuty takie uchodzą za niemal „domyślne” w ich przypadku). Wartość przyjętych przez niego łapówek sięgać miała kwoty 2,2 miliarda juanów, czyli około 325 milionów dolarów, zgromadzonych w ciągu trzech dekad systematycznego rozkradania publicznych zasobów. Choć wydaje się to kwotą astronomiczną, to w chińskich realiach nie jest wcale niespotykana. Podobnie jak i wyroki śmierci za przestępstwa korupcyjne.
Bańka w Chinach, którą zbudowały łapówki
Obserwowana od kilkunastu miesięcy eskalacja represji w sektorze finansowym oznacza sporą zmianę w charakterze czystek Xi Jinpinga. Dotychczasowe „akcje antykorupcyjne” koncentrowały się głównie na aparacie władzy partyjnej, armii oraz służbach bezpieczeństwa – i mimo antykorupcyjnej retoryki stanowiły raczej narzędzie eliminacji partyjnych rywali oraz konsolidacji totalitarnej władzy. Obecnie jednak masowe aresztowania objęły także bankierów, menedżerów oraz urzędników sektora finansowego, którzy zagrożeniem dla władzy Xi nie są. I owszem stanowią natomiast zagrożenie w innej dziedzinie – korupcja w Chinach osiągnęła bowiem taką skalę, że zaczyna stanowić zagrożenie dla chińskiej gospodarki jako takiej.
Nie chodzi tutaj tylko o tzw. rentę korupcyjną, która boleśnie obciąża krajową ekonomię. W licznych przypadkach aresztowanych bankierów, w tym także Ouyanga, na liście zarzucanych im przestępstw poczesne miejsce zajmują oskarżenia o przyznawanie kredytów na projekty infrastrukturalne nie spełniające niezbędnych ku temu wymogów – naturalnie w zamian za wziątki. Przez ostatnią dekadę banki państwowe, w tym CDB oraz Bank Konstrukcyjny Chin, udzielały kredytów deweloperskich na skalę masową, często w zamian za łapówki przekraczające 1% wartości transakcji, co stanowiło nieoal standardowy mechanizm procedury „decyzji kredytowej” w wielu instytucjach.
Konsekwencją tego procesu było niejednokrotnie finansowanie projektów o negatywnej wartości bieżącej, inwestycji w nieruchomości bez rzeczywistego popytu. Kredyty przyznawane za łapówki trafiły do deweloperów, którzy budowali puste osiedla, a banki, zamiast monitorować ryzyko, tuszowały nieprawidłowości. Potem przyszło tąpnięcie, okazało się, że rynek nieruchomości w Chinach pęka w szwach, zaś giganci tacy jak Evergrande czy Country Garden są realnie bankrutami. W efekcie – systemowa korupcja walnie przyczyniła się do wykształcenia się gigantycznej bańki rynkowej na rynku nieruchomości, która od miesięcy zagraża chińskiej gospodarce systemowym załamaniem. I w kierunku zażegnania której władze w Pekinie podejmują rozpaczliwe wysiłki.
