System kaucyjny mógł stworzyć mafie wyłudzające podatki? „Schemat żywcem wzięty z podręcznika karuzeli vatowskiej”
Polski system kaucyjny działa od 1 października 2025 roku, ale pierwsze próby jego obejścia pojawiły się niemal natychmiast. Na razie organy ścigania zajmują się głównie drobnymi wyłudzeniami przy butelkomatach. Specjaliści od przestępczości podatkowej zwracają jednak uwagę na coś dużo poważniejszego: konstrukcja systemu zawiera luki, które otwierają drogę do schematów żywcem wyjętych z podręcznika karuzeli vatowskiej.
System kaucyjny weryfikuje dokumenty, ale nie rzeczywistość
Kaucja w polskim systemie nie jest opodatkowana VAT w momencie pobrania – działa natomiast jak depozyt. Obowiązek podatkowy powstaje dopiero na koniec roku, od tych opakowań, które do systemu nie wróciły. Naliczony podatek odprowadza operator – podmiot reprezentujący – na podstawie ewidencji ilościowej: ile opakowań weszło do obiegu, ile wróciło. Różnica generuje VAT. Zwrot kaucji w łańcuchu dostaw odbywa się zaś na podstawie dokumentów potwierdzających wywóz lub przekazanie opakowań.
Tutaj pojawia się kilka potencjalnych scenariuszy- i żaden z nich nie jest dla państwa (i podatnika) korzystny.
Schemat pierwszy: przedsiębiorca deklaruje eksport napojów i na tej podstawie nabywa je bez kaucji. W rzeczywistości towar trafia do krajowej dystrybucji, a kaucja – mimo że nigdy nie zasiliła systemu – jest pobierana od kolejnych nabywców i trafia do kieszeni sprzedającego. Przeszkodą w działalności na dużą skalę jest brak fizycznych oznaczeń kaucyjnych na opakowaniach, co ogranicza zasięg procederu, ale nie eliminuje go całkowicie.
Schemat drugi jest bardziej wyrafinowany. Towar legalnie wchodzi do obrotu, kaucja jest prawidłowo pobierana na każdym ogniwie i przepływa przez cały łańcuch do operatora. Na końcu pojawia się podmiot deklarujący eksport z kompletem dokumentów potwierdzających wywóz. Na tej podstawie uruchamiany jest wsteczny zwrot kaucji przez kolejne ogniwa łańcucha. Tyle że towar nigdzie nie wyjechał. Nadal krąży w obiegu krajowym, generując kolejne wpływy z kaucji. Ta sama kwota zostaje jednocześnie zwrócona i dalej pracuje w systemie.
Schemat trzeci to klasyczna karuzela zbudowana pod wyłudzenie od zera. Kilka podmiotów odgrywa kolejno role producenta, hurtownika i eksportera, tworząc pozór legalnego obrotu z pełną dokumentacją przepływu kaucji. Ostatnie ogniwo deklaruje eksport, uruchamia zwrot i znika. Wcześniejsze spółki zostają z fakturami opartymi na papierowym eksporcie. Środki wróciły do organizatorów schematu, opakowania zostały w Polsce.
Mechanizm jest w każdym z tych przypadków ten sam: system weryfikuje dokumenty, ale nie rzeczywistość. To dokładnie ten sam punkt wyjścia, który przez lata napędzał karuzelę vatowską w obrocie paliwami, telefonami i elektroniką. Tam też weryfikowano faktury, a nie fizyczny przepływ towaru.
Problemem nie są drobni ciułacze, mafie vatowskie działają na dokumentach
Co istotne, tak samo jak w przypadku VAT, w taki schemat można zostać wciągniętym nieświadomie. Rzetelny pośrednik, który przyjął towar i prawidłowo rozliczył kaucję, może nie wiedzieć, że kilka ogniw dalej dokumenty eksportowe są fałszowane. A skoro kaucja przepłynęła przez jego ręce, pojawi się w jego dokumentacji jako dowód uczciwego rozliczenia.
Organy ścigania na razie tymi scenariuszami się nie chwalą. Publicznie głośne są tylko historie o drobnych wyłudzeniach: mężczyzna w Tarnowskich Górach, który przykleił cudzy kod kreskowy do szklanej butelki i wyłudził kilka złotych; inny, który wielokrotnie skanował tę samą puszkę, wrzucając do automatu opakowania bez znaku kaucji; klonowanie bonów z butelkomatów, znane z Danii. Operatorzy zapewniają, że skala tych incydentów jest marginalna i mieści się w prognozowanych widełkach. Piotr Okurowski, prezes portalu Kaucja.pl, mówi wprost: „Nie widzimy takiego zagrożenia, żeby ktoś na dużą skalę produkował i podrabiał butelki – to proces relatywnie kosztowny”.
To prawda – w odniesieniu do butelkomatów. Ale butelkomaty to detaliczna drobnica. Karuzele vatowskie nigdy nie polegały na podrabianiu fizycznych towarów. Polegały na podrabianiu dokumentów i fikcyjnym przepływie przez łańcuch podmiotów. Do tego w systemie kaucyjnym, podobnie jak w przypadku podatku VAT, nie potrzeba fałszywych butelek – wystarczą fałszywe dokumenty wywozowe.
System kaucyjny trafił w Polsce w kluczową fazę rozliczeń – pierwsze roczne zestawienie za 2025 rok operatorzy składali do końca marca 2026 roku. Skala obrotów jest już zauważalna: kaucja 50 groszy lub złotówka za opakowanie mnoży się przez miliardy sztuk wprowadzanych rocznie do obrotu. Przy takich wolumenach nawet ułamek procenta wyłudzonego zwrotu generuje kwoty, które przestają być incydentalne.
Zobacz też:
Czy to definitywny koniec bitomatów? Rząd chce całkowitego zakazu „automatów dla przestępców”
Powrót króla. PKN Orlen wypłaci w tym roku rekordową dywidendę, kurs akcji szybuje na północ
