Nike i Adidas odpalili mundialową wojnę. Ten mecz jest wart miliardy

Nike i Adidas odpalili mundialową wojnę. Ten mecz jest wart miliardy

Na liście największych mundialowych rywalizacji zwykle wymienia się Argentynę z Brazylią, Anglię z Niemcami albo USA z Meksykiem. Ale jest jeszcze jeden klasyk, który co cztery lata wraca z równą siłą. Nike kontra Adidas. Mecz bez spalonych, ale z budżetami, których pozazdrościłaby niejedna federacja. Obie marki ruszyły z wielkimi kampaniami przed mundialem i obie mówią niby o tym samym: radości gry, wolności, emocjach i piłce jako globalnym języku. Tyle że robią to zupełnie inaczej. Adidas zachowuje się jak ktoś, kto w futbolu mieszka od zawsze. Nike jak ktoś, kto wpada na boisko, przewraca kamerę, odpala reflektory i mówi: patrzcie na mnie.

Adidas sprzedaje pamięć. Nike sprzedaje chaos

Adidas w kampanii „Backyard Legends” idzie w nostalgiczny, filmowy rozmach. Timothée Chalamet, Lamine Yamal, Jude Bellingham, Trinity Rodman, Bad Bunny, Messi, Beckham, Zidane, Del Piero. Do tego street football, koszulki, lata 90., początek XXI wieku i ten znajomy zapach starej piłki, w której wszystko wydawało się trochę bardziej niewinne.

To nie jest przypadek. Adidas może grać kartą dziedzictwa, bo mundialowo jest u siebie. Marka jest oficjalnym partnerem FIFA od dekad, jej piłki są częścią historii turnieju, a rozpoznawalność sponsora wśród kibiców nadal jest ogromna. Adidas nie musi udawać, że należy do futbolu. On po prostu pokazuje zdjęcia z rodzinnego albumu.

Nike robi coś odwrotnego. „Rip the Script” to sześciominutowy kontrolowany bałagan. Mbappé, Vinícius Júnior, Zlatan, Cantona, Kim Kardashian, Travis Scott, Ted Lasso. Reklama wygląda jak materiał stworzony nie tylko do oglądania, ale do cięcia na shortsy, memy, reakcje i powtórki. Według danych przytaczanych przez Marketing Dive film Nike miał przekroczyć 75 milionów wyświetleń na YouTube w mniej niż tydzień, podczas gdy kampania Adidasa po ponad miesiącu nie dobiła do 7 mln.

To nie jest tylko walka o reklamę. To walka o momentum

Najciekawsze jest to, że obie strategie pasują do sytuacji firm. Adidas ma za sobą mocniejszy moment biznesowy, notuje wzrosty i może z pozycji spokoju opowiadać o korzeniach futbolu. Nike jest pod większą presją, więc gra agresywniej. Nie próbuje tylko przypomnieć, że kocha piłkę. Próbuje przejąć uwagę.

To pokazuje, jak zmienił się sportowy marketing. Dawniej wystarczyło mieć gwiazdy, wielki turniej i ładny spot. Dziś trzeba zbudować świat, do którego kibic chce wracać, który chce przewijać, cytować, zatrzymywać i wysyłać dalej. Adidas mówi: futbol to pamięć, dziedzictwo i wspólnota. Nike odpowiada: futbol to popkultura, tempo i viral.

Mundial startuje dopiero dziś wieczorem, ale najwięksi gracze już są na boisku. I tym razem chodzi nie tylko o to, kto sprzeda więcej butów czy koszulek. Chodzi o to, która marka lepiej rozumie, czym futbol jest dla kibica w 2026 roku. Wspomnieniem, które chce się przeżyć jeszcze raz, czy chaosem, którego nie da się przestać oglądać.

Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:

Inflacja w USA jest najwyższa od 3 lat. Fed pogrąży Bitcoina, jak w 2022 roku?

Eurostat: Polacy pracują prawie najdłużej w Europie. I to nie jest powód do dumy

BYD zapowiada: będziemy numerem jeden na świecie. Toyota ma się czego bać?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!