Eurostat: Polacy pracują prawie najdłużej w Europie. I to nie jest powód do dumy

Eurostat: Polacy pracują prawie najdłużej w Europie. I to nie jest powód do dumy

Polacy lubią myśleć o sobie jako o narodzie pracowitym. I najnowsze dane Eurostatu właściwie to potwierdzają. Problem w tym, że niekoniecznie jest się z czego cieszyć. Według danych o rzeczywistym czasie pracy osoby w wieku od 20 do 64 lat w Unii Europejskiej pracują średnio 35,9 godziny tygodniowo. Polska jest wyraźnie powyżej tej średniej. U nas przeciętny tydzień pracy wynosi 38,7 godziny. To więcej niż w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech, Szwecji, Irlandii czy Finlandii.

Polska bliżej Grecji i Bałkanów niż Niemiec

Polacy pracują dłużej niż mieszkańcy wielu bogatszych państw Europy. Właśnie w tym szkopuł, bo długi tydzień pracy nie zawsze oznacza silną gospodarkę. Często oznacza coś dużo mniej efektownego, na przykład niższą produktywność, słabszą pozycję pracownika i model rozwoju, w którym nadrabia się godzinami to, czego nie dowozi organizacja, technologia albo kapitał.

W Europie najkrócej pracuje się w Holandii, gdzie średnia wynosi 31,9 godziny tygodniowo. Nisko są też Niemcy i Dania, po 33,9 godziny, Austria z wynikiem 34 godzin, Belgia z 34,3 oraz Finlandia z 34,7 godziny. Polska z wynikiem 38,7 godziny wygląda na tym tle zupełnie inaczej. Jesteśmy bliżej Grecji, Bułgarii czy Rumunii niż krajów, które kojarzą się z wysoką produktywnością i mocnymi płacami. Grecja ma 39,6 godziny, Bułgaria 38,7, Rumunia 38,2. To nie jest przypadkowe towarzystwo.

Eksperci cytowani przez Euronews wskazują, że różnice wynikają chociażby ze struktury gospodarki i poziomu produktywności. Tam, gdzie pracownicy mają silniejszą pozycję, a gospodarka jest lepiej zorganizowana, krótszy tydzień pracy nie musi oznaczać biedy. Przeciwnie: często idzie w parze z wyższą efektywnością.

Źródło: Eurostat

Nie chodzi o lenistwo. Chodzi o jakość pracy

Holandia jest tu dobrym przykładem, ale też pewną pułapką. Tam średnią mocno obniża ogromny udział pracy na część etatu. Nie znaczy to, że każdy Holender pracuje cztery dni i popija kawę nad kanałem. Ale pokazuje, że rynek pracy może być zorganizowany inaczej niż w modelu „pełen etat, nadgodziny i jakoś to będzie”.

Polska wciąż w dużej mierze działa na logice długiego tygodnia. Pracujemy dużo, często intensywnie, ale nie zawsze mądrze. W wielu firmach nadal liczy się obecność, dyspozycyjność i gaszenie pożarów, a nie realny efekt pracy.

Dlatego dane Eurostatu warto czytać nie jako medal za pracowitość, ale jako ostrzeżenie. Jeśli kraj musi pracować znacznie dłużej niż bogatsi sąsiedzi, żeby utrzymać tempo rozwoju, to pytanie brzmi: „dlaczego my wciąż musimy pracować tak dużo?”. Prawdziwy awans gospodarczy zaczyna się nie wtedy, gdy ludzie siedzą w pracy dłużej, tylko gdy za krótszą pracę mogą zarabiać więcej.

Czytaj również w dziale gospodarka na Bithub:

BYD zapowiada: będziemy numerem jeden na świecie. Toyota ma się czego bać?

Najgorętsze akcje znów wypadły z łask. Ropa przerwie dobrą passę na Nasdaq?

Pentagon rozszerza czarną listę: znane firmy na cenzurowanym

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!