Złoto w Fort Knox „obecne i zaksięgowane”. Bessent uspokaja – ale nie ma planów sprawdzenia

Złoto w Fort Knox „obecne i zaksięgowane”. Bessent uspokaja – ale nie ma planów sprawdzenia

Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu, złożył uroczyste zapewnienie, że złoto w Fort Knox jest „obecne i zaksięgowane”. Stwierdzenie to padło w toku wywiadu udzielonego Fox News, w kontekście dyskusji o historycznym powiązaniu dolara z metalami szlachetnymi. Bessent dodał, że Stany Zjednoczone w dalszym ciągu posiadają największe rezerwy złota na świecie, wyceniane na ponad bilion dolarów po aktualnych cenach rynkowych. Słowem, nie ma się czym niepokoić. Niestety, rynek i wielu obserwatorów od dawna uważa nieco inaczej.

Administracja federalna nie daje im zresztą powodów do większego optymizmu. W toku tego samego wywiadu Bessent przyznał bowiem, że nie ma w planach wizyty w Fort Knox, aby stan faktyczny zweryfikować osobiście. „Ludzie z mojego zespołu tam byli” – stwierdził, co może rzecz jasna oznaczać wszystko i nic. Ostatnia publiczna wizytacja w Depozytorium Bulionu Stanów Zjednoczonych (U.S. Bullion Depository), jak oficjalnie zwie się skarbiec w Fort Knox, miała, jak wiadomo, miejsce w 1974 roku.

Ogłuszająca cisza wokół Fort Knox

Wizytacja ta miała zresztą niezbyt poważny charakter – delegacji Kongresu w otoczeniu dziennikarzy pozwolono obejrzeć skarbiec, ale nie cały, bez weryfikowania jakości kruszcu, jego dokumentacji, plomb, pieczęci, ani w zasadzie niczego istotnego. Od tamtej pory minęło ponad pół wieku, a dostęp do kompleksu pozostaje ściśle ograniczony – z wyjątkiem corocznych audytów wewnętrznych, których szczegóły nie są ujawniane publiczności. I które to audyty, jak zarzucają krytycy, nie spełniają podstawowych rygorów pracy audytorskiej.

To wszystko ma miejsce w sytuacji, w której obecna administracja Donalda Trumpa zaczynała swą kadencję, publicznie i głośno zapowiadając kompleksową inwentaryzację amerykańskich rezerw złota – nie tylko w Fort Knox, ale również w skarbcu nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej oraz w mennicy w Denver. Tak, aby na zawsze rozwiać uzasadnione wątpliwości. Prezydent Donald Trump oraz Elon Musk, wówczas stojący na czele DOGE, sami kwestionowali bowiem integralność amerykańskich rezerw oraz domagali się ich fizycznej weryfikacji.

A jednak zapowiadana wizyta nie doszła do skutku. Plany te po cichu zarzucono, a temat zupełnie zniknął z debaty publicznej, równie szybko, jak się na niej pojawił. W Kongresie pojawił się co prawda projekt ustawy znanej jako Gold Reserve Transparency Act, autorstwa kongresmena Thomasa Massie, która nakazywałaby niezależnemu audytorowi przeprowadzenie pełnej inwentaryzacji rezerw złota oraz weryfikacji jakości metalu. Projekt ten jednak, podobnie jak wcześniejsze inicjatywy, utknął w proceduralnej zamrażarce, darzony ponadpartyjną obojętnością, i nie ma wielkich na przyjęcie.

Rynek patrzy – i liczy

Stąd też w naturalny sposób mnożą się podejrzenia i domysły, co też może sprawiać, że temat Fort Knox owiany jest tak tajemniczym całunem milczenia. Tymczasem istnieją konkretne, weryfikowalne dane, które fundamentalnie podważają zaufanie do oficjalnych zapewnień. Przede wszystkim, znaczna część rezerw złota USA nie spełnia międzynarodowych standardów „good delivery” ustalonych przez Stowarzyszenie Rynku Złota w Londynie. Sztabki te pochodzą głównie z przetopienia złotych monet z okresu przed 1933 rokiem i charakteryzują się znacznie niższą czystością niż wymagana w międzynarodowych rozliczeniach.

Według dostępnych danych, większość złota w skarbcu federalnym to tzw. „coin gold” – metal o zawartości czystego złota wynoszącej około 90%, podczas gdy standard rynkowy wymaga 99,5%. Oznacza to praktycznie, że zapasy te są niemal bezwartościowe na otwartym rynku międzynarodowym i nie mogą być wykorzystane do rozliczeń międzybankowych czy transakcji międzynarodowych bez kosztownej rafinacji.

Ponadto, od czasów administracji Eisenhowera, czyli od ponad siedemdziesięciu lat (!), w Fort Knox nie przeprowadzono kompleksowego, niezależnego audytu fizycznego z udziałem zewnętrznych ekspertów. Coroczne „audyty” prowadzone przez Biuro Inspektora Generalnego skarbowego ograniczają się do weryfikacji dokumentacji księgowej (w której można przecież napisać cokolwiek…), nie zaś do badania rzeczywistej obecności sztabek ani ich składu chemicznego. W świetle tych faktów, zapewnienia, że złoto w skarbcu jest „obecne i zaksięgowane” brzmią jak eufemizm z zakresu kreatywnej księgowości.

I mogą oznaczać wszystko – od rzeczywistego posiadania fizycznego metalu po czysto teoretyczny wpis w rejestrze aktywów. Trudno mieć nadzieję, że uspokoi to kogokolwiek prócz przypadkowych widzów telewizji.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!