Samorządowcy znowu krytykują dwukadencyjność. Czego się obawiają?

Samorządowcy znowu krytykują dwukadencyjność. Czego się obawiają?

Dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast wywołuje silny sprzeciw, szczególnie wśród samorządowców, w których nowe przepisy bezpośrednio uderzą. Wygląda na to, że samorządowcy nie zamierzają rezygnować z walki o zmianę przepisów i tym razem zwrócili się do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ich zdaniem obowiązujące regulacje z jednej strony ograniczają możliwość kandydowania lokalnym włodarzom, którzy osiągnęli limit kadencji, a z drugiej strony ogranicza prawo mieszkańców do wyboru osoby, której ufają. Pierwszy raz skutki tej reformy samorządowcy odczują w 2029 roku. Czy do tego czasu uda im się wywalczyć zniesienie dwukadencyjności w samorządzie?

Samorządowcy apelują do RPO. Dwukadencyjność ogranicza prawo wyborców?

O najnowszym apelu samorządowców do Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowało Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski. Organizacja zwróciła się do RPO o analizę zasad, które ograniczają liczbę kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Samorządowcy oceniają, że kwestia nie dotyczy wyłącznie włodarzy. W ich ocenie kadencyjność uderza również w prawa wyborcze mieszkańców, ponieważ nie będą mieli możliwości ponownie zagłosować na osobę, której pracę oceniają jako dobrą.

To właśnie ten argument stał się głównym elementem krytyki u uwag, które samorządowcy zgłosili do RPO. Podobne stanowisko przyjął Związek Miast Polskich, który wskazywał , że limit ogranicza zarówno bierne, jak i czynne prawo wyborcze. Ich zdaniem to mieszkańcy powinni mieć decydujący głos w sprawie tego, kto przez kolejną kadencję będzie zarządzał gminą lub miastem.

To nie pierwszy protest przeciwko dwukadencyjności

Samorządowcy nie pierwszy raz próbują doprowadzić do zniesienia omawianych ograniczeń. Dwukadencyjność została wprowadzona w Polsce w 2018 roku z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości. Wprowadzone przepisy wydłużyły również kadencję samorządów z czterech do pięciu lat. Przepis ograniczający kadencje włodarzy gmin i miast pierwszy raz zacznie mieć znaczenie w 2029 roku. Są liczne przypadki samorządów, gdzie jedna osoba sprawuje urząd wójta, burmistrza lub prezydenta nawet kilkadziesiąt lat i to oni najbardziej odczują zmiany.

W ostatnich latach pojawiło się kilka apeli samorządowców w sprawie zniesienia omawianych przepisów. W 2024 roku o zniesienie dwukadencyjności apelował Śląski Związek Gmin i Powiatów. Następnie w 2025 roku stanowiska w tej sprawie przyjmowały kolejne organizacji m.in. Związek Gmin Wiejskich RP oraz Związek Miast Polskich. ZMP zaznaczał, że przepisy mogą być kłopotliwe w egzekwowaniu np. w przypadku niepełnych kadencji czy zmian w statusie gminy.

Samorządowcy argumentują również, że ograniczenie może zachwiać stabilnością lokalnego zarządzania. Wskazują, że wieloletni włodarze mają niezbędne doświadczenie, znają problemy mieszkańców i są w stanie realizować projekty, które wymagają więcej, niż jedną kadencję. Dlatego krytycy zgłaszają obawy, że teraz rządzący będą unikać wieloletnich projektów, których realizacja będzie trwać przez kilka kadencji.

Dwukadencyjność ma jakiekolwiek zalety?

Śledząc liczne apele i krytyczne uwagi co do pomysłu dwukadencyjności można odnieść mylne wrażenie, że spór jest jednostronny. Jednak istnieją również głosy i argumenty, które popierają to rozwiązanie. Zwolennicy tego pomysłu podkreślają przede wszystkim, że dwukadencyjność odpowiada na potrzebę rozbijania lokalnych układów i zwiększa konkurencję wyborczą. Omawiane rozwiązanie ma wspierać rotację i ułatwiać pojawianie się nowych osób w samorządach.

Ponadto zwolennicy dwukadencyjności wskazują, że dotychczasowe rozwiązania sprzyjały powstawaniu nieformalnych zależności i lokalnych układów. Wprowadzenie limitu kadencji miałoby zatem utrudnić betonowanie lokalnej sceny politycznej.

Prawdopodobnie debata na ten temat będzie stawała się coraz gorętsza, im bliżej będzie do wyborów samorządowych w 2029 roku. Czasu jest jeszcze sporo, więc niewykluczone, że do kolejnych wyborów naciski samorządowców okażą się skuteczne i obecny lub kolejny rząd zniesie tę zasadę.

Redakcja BitHub poleca również:

Rynek pracy się kurczy. Bezrobocie przebije psychologiczną barierę?

Zaskakujące dane GUS. Cudzoziemcy zabierają Polakom miejsca pracy?

Za te butelki z kaucją nie dostaniesz ani grosza. Dlaczego system kaucyjny ich nie przyjmie?