Rosja zaatakowała amerykańskie korporacje. Brak reakcji Trumpa wcale nie zaskakuje
Rosyjskie drony i pociski uszkodziły obiekty znanych amerykańskich marek. Jak podało CNN, powołując się na Andy’ego Hundera, prezesa Amerykańskiej Izby Handlowej na Ukrainie, chodzi o Coca-Colę, PepsiCo i McDonald’s. Donald Trump przymyka na to oko. Dlaczego? Rosja jest mu bowiem potrzebna.
Rosja uderza w fabrykę Coca-Coli
Rosja atakowała przez ostatnie kilka tygodni obiekty związane z amerykańskimi firmami. Chodzi o fabrykę Coca-Coli, która znajduje się koło Kijowa, i magazyn McDonald’s (dokładniej: obiekt, z którego korzysta jeden z partnerów logistycznych sieci fast-foodów). Zniszczenia dot. tego ostatniego były na tyle znaczne, że restauracje musiały ograniczyć menu. PepsiCo potwierdziło z kolei, że pod koniec sierpnia zaatakowano jej zakład produkcyjny w obwodzie mikołajowskim.
Skutki takich ataków są oczywiste: zakłócają łańcuchy dostaw, a także generują koszty, gdyż obiekty trzeba naprawiać. Wspomniany we wstępie Hunder nie kryje, że jego instytucja otrzymuje sporo takich sygnałów, ale firmy nie chcą ich nagłaśniać.
Trump nie ratuje amerykańskich firm
Zaskakuje jednak to, że Trump – przynajmniej oficjalnie – nie naciska na Kreml, by ten przerwał takie ataki. Mało tego, krytykuje wręcz Kijów za to, że ten przeprowadza udane naloty dronowe na rosyjską infrastrukturę energetyczną.
Jakby tego było mało, Biały Dom szantażował już Ukrainę, że jeżeli ta nie zakończy swoich ataków, ograniczy swoje wsparcie wywiadowcze i dostawy amunicji.
W tle działać ma wspomniana już Amerykańska Izba Handlowa na Ukrainie, ale ponoć jej rozmowy ze Steve’em Witkoffem i Jaredem Kushnerem na niewiele się zdały.
W co grają USA?
To kolejny element geopolitycznej układanki. Trump potrzebuje Rosję i chce zapewne dokonać kolejnego resetu w stosunkach z Moskwą. Oznaczałoby to powtórkę tego, co zrobiła już w ubiegłych latach administracja Baracka Obamy. Kreml miałby pozostać neutralny w razie konfliktu USA z Chinami, ale w zamian zapewne będzie chciał coś zyskać. Jak na razie widać już, że Amerykanie „ściągają” częściowo z Rosjan sankcje i kupują ich ropę. Do tego nie można wykluczyć, że ustąpią w pewnych kwestiach geopolitycznych.
To ostatnie jest szczególnie ważne dla Polski. Za czasów Obamy oznaczało to wycofanie się USA z prac nad tarczą antyrakietową. Obecnie możliwy wydaje się więc scenariusz dot. nietworzenia na terenie Polski stałej amerykańskiej bazy wojskowej, o której mówią ostatnio politycy.
Poprzedni reset w stosunkach USA-Rosja nie skończył się jednak dobrze: Rosja poczuła słabość Amerykanów i zinterpretowała to jako przyzwolenie na kolejne ataki, m.in. na interwencję w Gruzji.
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- Z ostatniej chwili: Inflacja w USA rośnie, Wall Street i BTC nurkują
- Ledger chce „zawiesić” sprzedaż swoich urządzeń. Chodzi o konkretne kraje
- Ethereum nie pobije rekordu. Rynek ETF łapie oddech. Co dalej?
