Ledger chce „zawiesić” sprzedaż swoich urządzeń. Chodzi o konkretne kraje

Ledger chce „zawiesić” sprzedaż swoich urządzeń. Chodzi o konkretne kraje

Firma Ledger, producent najpopularniejszych portfeli sprzętowych na kryptowaluty, zwróciła się do sprzedawców detalicznych i dystrybutorów w Azji Południowo-Wschodniej i Hongkongu o „zawieszenie” sprzedaży jej urządzeń „do czasu zakończenia dochodzenia”. Ma to oznaczać ściągnięcie produktów z półek sklepowych.

Ledger zawiesza sprzedaż w Azji

Jak wynika z komunikatu, jaki został upubliczniony na portalu X, firma chce, by sprzedawcy jej portfeli sprzętowych, tymczasowo zaprzestali ich sprzedaży. Ma chodzić o dystrybutorów z takich krajów jak: Indonezja, Singapur, Tajlandia, Filipiny, Wietnam, Malezja i Hongkong.

„Dla jasności, w miarę trwania dochodzenia, jedyne potwierdzone incydenty pozostają ograniczone do Azji Południowo-Wschodniej. Nie zweryfikowaliśmy odpływu środków związanego z urządzeniem zakupionym gdzie indziej” – czytamy w komunikacie spółki, która dodała, że „dochodzenie trwa” i ma pomóc „ustalić, kto manipulował” urządzeniami, dodając do nich implant sprzętowy, pomagający cyberprzestępcom w kradzieży kryptowalut. Jak wynika z dalszej części postu, obecnie nie jest nawet jasne, „gdzie w łańcuchu dystrybucji to się wydarzyło”.

„Ledger Donjon przeanalizuje otrzymane urządzenia, a Ledger Customer Support udzieli wskazówek użytkownikom, którzy skontaktują się z nami za pośrednictwem naszego oficjalnego kanału: http://support.ledger.com” – czytamy dalej.

Firma stara się uspokoić klientów, dodaje, że „rozumie”, że to, co miało miejsce, jest „niepokojące”, sama ma „kontynuować przekazywanie aktualizacji (…) w miarę postępu dochodzenia”. Prosi też klientów o zachowanie czujności.

Jak na razie nie zarejestrowano przypadków kradzieży kryptowalut z portfeli Ledgera, które wynikałyby z zamontowania w nich implantu sprzętowego. Należy jednak zachować czujność i może przenieść tymczasowo swoje cyfrowe środki na portfel papierowy (zakładając, że zostanie w bezpieczny sposób wygenerowany).

Co dokładnie się stało?

Warto przypomnieć, że 9 października pierwszy użytkownik zgłosił kradzież kryptowalut z jego portfela, zakupionego za pośrednictwem Cryptobilis, sprzedawcy działającego w Azji Południowo-Wschodniej. W odpowiedzi Ledger poprosił tę sieć sprzedażową o wstrzymanie wszelkiej sprzedaży i wysyłek. Obecnie mówi się o stratach sięgających 93,4mln dolarów.

Już dzień później okazało się, że w minimum jednym z portfeli znajdował się implant sprzętowy, który umożliwiał odczyt 24-wyrazowej frazy odzyskiwania, jaka jest wyświetlana podczas konfiguracji – wtedy ta trafiała do cyberprzestępców za pośrednictwem sieci LTE przy użyciu karty eSIM.

Jeden z użytkowników firmy z Europy miał znaleźć w swoim urządzeniu taki sam, ukryty implant. Portfel nabył w sklepie Mediamarkt w Niemczech. W odpowiedzi już 13 października sieć Mediamarkt Saturn wstrzymała sprzedaż urządzeń Ledgera.

Warto dodać, że afera może teoretycznie wykraczać poza biura Ledgera. Firma Trezor ogłosiła, że z dniem 1 stycznia 2027 r. zakończy współpracę z niektórymi partnerami handlowymi i chce zbudować sieć sprzedażową „na tyle małą, by można było zweryfikować i sprawdzić każdego partnera”. Jak na razie jednak, jak dodała, nie ma dowodów na to, by i w jej portfelach ktoś montował podejrzane implanty.

Przeczytaj też inne gorące newsy: