Iran zaatakuje USA na ich terytorium? Nowa strategia Teheranu mrozi krew w żyłach
Iran przechodzi ze strategii obronnej do ofensywnej. Zmienia swoje siły zbrojne tak, by mogły skutecznie przeprowadzać ataki za granicą. Ponownie też ostrzega, że będzie kontynuował wojnę z Ameryką do momentu aż Donald Trump opuści urząd 20 stycznia 2029 roku, podaje Bloomberg.
Iran zmienia strategię
Mojtaba Chamenei, obecnie najwyższy przywódca Iranu, zatwierdził gruntowną reorganizację armii swojego kraju. Mianował na najwyższe stanowiska w Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej zwolenników eskalacji konfliktu z USA. Generał Mohammad Reza Naqdi ostrzega teraz, że „nawet jeśli ta wojna potrwa lata, będziemy wystrzeliwać rakiety do samego końca”, dodając, że „Ameryka ma tysiące interesów gospodarczych na całym świecie, a wszystkie z nich można łatwo zniszczyć”.
„Nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy prawdziwej, pełnoskalowej wojny z Ameryką, więc nie wiedzieliśmy dokładnie, jak z nią walczyć; w ciągu tych 5 miesięcy nauczyliśmy się, jak to robić”, groził, a wszystko podsumował stwierdzeniem, że „w tej wojnie zorientowaliśmy się, że armia amerykańska jest słabsza, niż myśleliśmy”. „Kiedy tylko warunki będą sprzyjające i zostanie wydany rozkaz, musimy być w stanie przenieść operację na terytorium wroga”, zastrzegł.
Oznacza to, że Teheran może zacząć atakować cele strategiczne na terenie USA, co może przypominać to, co przed wielu laty robiła Al-Kaida, dokonując m.in. ataku na World Trade Center.
USA słabną w regionie
Słabnięcie wpływów USA na Bliskim Wschodzie staje się coraz wyraźniejsze. Przykładowo, teraz Zjednoczone Emiraty Arabskie „uwolniły” zamrożone aktywa Iranu warte kilka miliardów dolarów, które były przechowywane w krajowych bankach, w tym 2 tony złota o wartości 283 milionów dolarów. Powód? Ma być to „zapłata” za to, by Iran nie atakował w przyszłości ZEA.
Aktywa zostały przetransportowane do Iranu na pokładzie Boeinga 737-7KK obsługiwanego przez UAE Royal Jet, z Abu Zabi do portu lotniczego Mehrabad w Teheranie oraz portu lotniczego Payam w Karadżu. Wszystko miało miejsce w dniach 11 i 12 sierpnia. Nieco wcześniej, 8 czerwca, ten sam samolot poleciał z Abu Zabi do portu lotniczego Mehrabad w Teheranie, transportując 3 miliardy dolarów.
Wszystko to m.in. pokłosie doniesień, z których wynika, że USA nie mają już dostatecznie dużo rakiet, którymi mogłyby atakować Iran. Do tego nie zdołały samodzielnie odblokować Cieśniny Ormuz i nadal nie zapewniają bezpieczeństwa tym statkom, które starają się przepłynąć kluczowy szlak transportu ropy drogą morską, która nie jest kontrolowana przez Teheran.
Wszystko to składa się na potworny dla USA i ich sojuszników na całym globie obraz: Amerykanie pokazali skrajny brak swojej sprawczości, co teraz mogą chcieć wykorzystać ich wrogowie w Azji (Chiny) czy Europie (Rosja).
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- Jak Rosja omija sankcje przy pomocy kryptowalut?
- BlackRock znowu miesza w branży. Tym razem chodzi o ten czynnik
- Chiński gigant e-commerce wejdzie na giełdę. Co wiemy o wycenie spółki?
