Donald Trump zapowiada zmiany w gabinecie. Kto jest bezpieczny?
Donald Trump zapowiedział kolejne zmiany w swoim gabinecie po wyborach, w których Republikanie stracili obie izby Kongresu, a pierwszą z nich jest już wymiana szefowej personelu Białego Domu. Od poniedziałku 9 listopada funkcję tę obejmie Stephen Miller, a dotychczasowa szefowa Susie Wiles przejdzie do politycznego zaplecza prezydenta. Pełną rozmowę, w której Trump mówi o dymisjach, CBS wyemituje w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego.
Donald Trump zmienia zdanie w sprawie gabinetu
Jeszcze we wtorkowy wieczór wyborczy Trump zapewniał w rozmowie z Fox News, że nie planuje zmian w swoim gabinecie politycznym, bo porażka nie miała rzekomo nic wspólnego z jego gabinetem.
Trzy dni później, w wywiadzie dla programu „60 Minutes” stacji CBS, na pytanie o zwolnienia odpowiedział jednak pozytywnie.
Kocham swój gabinet. Uważam, że są dobrzy. Ale zrobię może kilka zmian
– powiedział prezydent.
Według CBS Wiles złożyła rezygnację już w czwartek, a Miller, dotychczasowy zastępca szefa personelu, odpowiadał w administracji za twardą politykę imigracyjną, w tym masowe deportacje.
Kto może odejść z gabinetu prezydenta
Trump nie wymienił jednak na razie żadnych konkretnych nazwisk. Zapewnił jedynie, że ufa sekretarzowi wojny Pete’owi Hegsethowi, choć według CBS w tym tygodniu pytał doradców, czy szef Pentagonu powinien zostać. Dla Polski jest to ważna informacja, bo przez Pentagon przechodzą decyzje o obecności wojsk USA także w naszym kraju.
Moim zdaniem Trump ma powód, by działać szybko. Szefa personelu powołuje sam, ale każdego nowego ministra musi zatwierdzić Senat, a od 3 stycznia większość będą tam mieli demokraci. Zmiany przeprowadzone przed końcem roku przejdą więc przez Senat, który wciąż kontrolują Republikanie.
Wall Street po wyborach do Kongresu
Sam wynik wyborów rynki już odczuły.
W czwartek Nasdaq 100 stracił 6,4%, bo do słabych prognoz producentów chipów doszły obawy, że Kongres kontrolowany przez demokratów zaostrzy nadzór nad AI.
W piątek indeks odrobił 1,35% i zamknął sesję na poziomie 26 989,99 pkt.
S&P 500 zakończył tydzień na poziomie 7376,86 pkt, czyli około 6% poniżej rocznego maksimum wynoszącego 7844,52 pkt.
Dla inwestorów ważniejsze od zmiany szefa personelu będzie to, czy dymisje obejmą także resorty gospodarcze, a tych Trump na razie nie wymienił.
Jak opublikowaliśmy na łamach naszego serwisu, wybory odbiły się też na ropie, która zanotowała największy tygodniowy spadek od 2020 roku.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy Trump po porażce wymieni ludzi, czy tylko ich stanowiska.
Więcej artykułów, które mogą cię zainteresować:
Ropa Brent z największym tygodniowym spadkiem od 2020 roku. Przyczyną wybory w USA?
Mocne dane NFP z USA, Wall Street reaguje. Druga fala spadków?
Nvidia, AMD i Micron odbijają po najgorszym dniu dla chipów od 2020 roku
