10 milionów i ani człowieka więcej. Kraj w sercu Europy chce zamknąć licznik mieszkańców

10 milionów i ani człowieka więcej. Kraj w sercu Europy chce zamknąć licznik mieszkańców

Szwajcaria głosuje nad pomysłem, który brzmi jak scenariusz dziwnego filmu. Limit mieszkańców? Dziesięć milionów ludzi i koniec. W niedzielnym referendum Szwajcarzy zdecydują, czy państwo ma zatrzymać wzrost populacji przed 2050 rokiem. Obecnie w kraju mieszka około 9,1 miliona osób. Zwolennicy inicjatywy chcą, by po dojściu do 9,5 mln rząd zaczął podejmować działania hamujące dalszy wzrost, a po przekroczeniu 10 milionów mógł nawet wypowiadać umowy międzynarodowe. W tym te dotyczące swobodnego przepływu osób z Unią Europejską.

Kraj bogaczy boi się, że zrobiło się za ciasno

Oficjalnie to „inicjatywa zrównoważonego rozwoju”. W praktyce wielkie pytanie o to, czy jedno z najbogatszych państw świata potrafi nadal rosnąć, skoro coraz więcej obywateli czuje, że za ten wzrost płaci cenami mieszkań, zatłoczonymi pociągami, kosztami zdrowia i presją na usługi publiczne.

Szwajcarska Partia Ludowa przekonuje, że kraj stracił kontrolę nad migracją. Wskazuje na drogie mieszkania, korki, przeciążone szkoły i służbę zdrowia. Ten argument trafia na podatny grunt, bo Szwajcaria faktycznie szybko urosła. W 2002 roku miała 7,3 miliona mieszkańców. Dziś ma ponad 9 milionów, z czego ponad jedna czwarta to cudzoziemcy.

fot. X / WSJ

Mniej ludzi brzmi prosto. Gospodarka nie jest taka prosta

Najbardziej niewygodne pytanie brzmi, kto będzie pracował w kraju, który się starzeje? Około jedna piąta mieszkańców Szwajcarii ma już ponad 65 lat. To oznacza większe koszty opieki, zdrowia i emerytur. Żeby ten system utrzymać, potrzebni są młodsi pracownicy i podatnicy. A Szwajcaria sama nie produkuje ich wystarczająco dużo.

Do tego dochodzi relacja z Unią Europejską. Szwajcaria nie jest członkiem UE, ale korzysta z bliskiego dostępu do europejskiego rynku. Bruksela od lat powtarza jednak, że nie da się brać tylko wygodnych części współpracy i odrzucać swobody przepływu osób. Gdyby limit ludności doprowadził do zerwania umów, gospodarcza cena mogłaby być ogromna.

Bogaty kraj chce postawić granicę przed własnym wzrostem. Teraz sprawdzi, czy da się to zrobić bez wystawienia rachunku samemu sobie.

Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:

Trzydzieści lat więzienia dla prezydenta. Chciał podpalić granicę z Koreą Północną

FIFA robi mundial dla bogaczy. Zwykły kibic ma tylko zapłacić rachunek

Akurat w chwili zamieszek: mechanizm zaostrzenia cenzury Internetu w UK ujawniony

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz