FIFA robi mundial dla bogaczy. Zwykły kibic ma tylko zapłacić rachunek

FIFA robi mundial dla bogaczy. Zwykły kibic ma tylko zapłacić rachunek

Mistrzostwa świata zawsze były czymś więcej niż turniejem piłkarskim. Były wielką polityką, globalnym spektaklem, narzędziem promocji państw i maszynką do zarabiania pieniędzy. Ale mundial 2026 idzie krok dalej. To może być pierwszy turniej, który w tak brutalny sposób pokaże, jak bardzo futbol oddala się od zwykłego kibica.

Mundial daleko od normalnych kibiców

Na papierze wszystko wygląda imponująco. Największy mundial w historii, 48 drużyn, trzy kraje-gospodarze, gigantyczne stadiony NFL, wielki rynek amerykański i globalna widownia liczona w miliardach. Problem w tym, że za tą skalą idzie także coś mniej romantycznego. Ceny, które bardziej przypominają Super Bowl niż święto piłki nożnej.

BBC opisuje mundial 2026 jako wielki eksperyment ekonomiczny. I trudno się z tym nie zgodzić. FIFA wynajmuje w dużej mierze gotowe stadiony, głównie w USA, a potem maksymalizuje przychody modelem znanym z amerykańskiego sportu. Dynamiczne ceny, kosmiczne stawki za bilety, drogi transport, płatne parkingi i oficjalna odsprzedaż wejściówek bez górnego limitu ceny. Nawet na rynku wtórnym FIFA ma pobierać prowizję zarówno od sprzedającego, jak i kupującego.

fot. X

Piłka dla wszystkich? Coraz bardziej dla tych z grubym portfelem

Jock Stein powiedział kiedyś, że futbol bez kibiców jest niczym. Mundial 2026 sprawdzi tę myśl wyjątkowo brutalnie. Bo kibice oczywiście będą, ale pytanie brzmi: jacy?

Bilety na atrakcyjne mecze grupowe mają kosztować około tysiąca dolarów, finał potrafi wchodzić w kwoty pięciocyfrowe. Nawet dojazd na stadion w New Jersey miał skoczyć z normalnych 12,9 dolara do okolic 100 dolarów. To nie są detale. To sygnał, że FIFA przenosi mundial w logikę gospodarki w kształcie litery K: jedni jadą coraz wyżej, inni coraz wyraźniej zostają pod kreską.

Najbardziej uderzające jest to, że ten model odwraca dawną logikę organizacji turnieju. Wcześniej państwa budowały stadiony, inwestowały w infrastrukturę i liczyły na promocję. Teraz FIFA unika dużych kosztów budowy, korzysta z gotowych stadionów i wyciska maksimum z kibiców.

fot. X

FIFA znalazła nową maszynkę do pieniędzy

Według cytowanych przez BBC szacunków przychody z biletów i hospitality mogą wzrosnąć z 929 milionów dolarów w Katarze do ponad 3 miliardów dolarów, a według bardziej agresywnych prognoz nawet powyżej 7 miliardów. Jeśli to się potwierdzi, będzie to nie tylko rekord. To będzie sygnał dla całego rynku sportu: wielkie imprezy można sprzedawać jeszcze drożej, jeśli znajdzie się odpowiednio zamożnych klientów.

FIFA przekonuje, że pieniądze wrócą do globalnej piłki i pomogą rozwijać futbol w mniejszych krajach. To częściowo prawda. Tyle że z perspektywy kibica z Polski, Meksyku, Maroka czy Szkocji brzmi to jak osobliwa wymiana: zapłać jak klient luksusowej usługi, żeby później usłyszeć, że robisz coś dobrego dla światowego futbolu.

Największe ryzyko jest proste. Mundial może być pełny pieniędzy, sponsorów i VIP-ów, ale uboższy o to, co przez dekady tworzyło jego siłę. Masowy, hałaśliwy, chaotyczny tłum kibiców z całego świata. FIFA może zarobić fortunę. Pytanie, czy przy okazji nie sprzeda kawałka duszy turnieju.

Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:

Akurat w chwili zamieszek: mechanizm zaostrzenia cenzury Internetu w UK ujawniony

Trump zamienił finał NBA w logistyczny koszmar. Kibice „nagrodzili go” gwizdami

Bernie Madoff. Czyli jak działał największy scam Wall Street

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz