W co oni grają?

1 670

Jeszcze pół roku temu Bitcoin wspinał się na coraz to wyższe poziomy cenowe i codziennie osiągał nowe all-time-high. Razem z najpopularniejszą kryptowalutą rosło też Ethereum, Ripple, Litecoin, Zcash, Dash, Monero, IOTA. Rosło wszystko. Na rynku panowała euforia a praktycznie każda transakcja okazywała się trafną decyzją. Inwestorzy indywidualni pokochali kryptowaluty. Po drugiej strony barykady stoją jednak oni. Potężni, najbogatsi, najwięksi i najbardziej wpływowi na świecie. Dziwnym trafem wszyscy jednym głosem zaczęli mówić negatywnie o kryptowalutach, o potencjalnym zagrożeniu płynącym z ich użytkowania, o tym, że przecież tylko kryminaliści i czarne charaktery posługują się nimi. Dziś ich narracja jest zgoła inna. Blockchain okazuje się być przełomową technologią, która zmieni wiele modeli biznesowych i pozwoli znacznie obniżyć koszty działania ich organizacji. Same kryptowaluty też zaczęły nabierać sensu w ich oczach. Nie minęło nawet pół roku a oni z chłodnej relacji z blockchainem i kryptowalutami przeszli do gorących romansów. W co więc grają największe banki, korporacje, rządy, konglomeraty i fundusze inwestycyjne na świecie?

Innowacyjna firma przeciwko innowacyjnej technologii

Myślę, że każdy się ze mną zgodzi, że Google (lub jak kto woli Alphabet) należy do jednej z najbardziej innowacyjnych firm na świecie. Może pomimo swojego rozmiaru nie jest aż tak innowacyjna jak niewielkie start-upy sąsiadujące z nią w Dolinie Krzemowej, ale nie można jej odmówić tego, że praktycznie co chwila wykupuje lub przejmuje inną niewielką firmę, która pracuje nad przełomowym rozwiązaniem w jakiejś dziedzinie. Google to technologia i jej nieustanny rozwój. Sztuczna inteligencja, rozszerzona rzeczywistość, wirtualna rzeczywistość, modyfikacje kodu genetycznego, autonomiczne pojazdy, inteligentne domy i miasta. To tylko kilka przykładów innowacyjnych technologii, które czają się tuż za rogiem. Niektóre z nich mogą za kilka lat być już codziennie obecne w naszym życiu. W ten zbiór jednak nie wpisywał się blockchain i kryptowaluty. W marcu firma ogłosiła, że od czerwca br. wszelkie reklamy związane z kryptowalutami bądź ICO zostaną zablokowane. Dotyczyć ma to również portfeli kryptowalutowych. Dodatkowo wszelkie strony promujące kryptowaluty bądź porady dotyczące handlowania nimi, również zostaną zablokowane na wszystkich platformach, które kontroluje Google.

Jak mogliście przeczytać na naszym portalu, Scott Spencer, dyrektor ds. reklamy powiedział:

Nie mamy kryształowej kuli, aby wiedzieć, dokąd zmierza przyszłość kryptowalut. Widzieliśmy już wystarczająco dużo szkód dla konsumentów lub potencjalnych szkód dla konsumentów, dlatego chcemy podejść do tego z najwyższą ostrożnością.

Jeżeli Google chce blokować dostęp do kryptowalut i stron z nimi powiązanych to w zasadzie tylko i wyłącznie ich sprawa. Na swoich platformach firma może promować treści jakie tylko chce i jeżeli akurat twierdzi, że kryptowaluty są złe i niebezpieczne to ma pełne prawo blokować treści z nimi związane.

Powiem wam jednak, że dość śmieszna sprawa wyszła na jaw kilka dni temu. Vitalik Buterin, twórca Ethereum napisał tweeta (usunął go jednak po kilku godzinach), w którym pojawił się wycinek maila jaki otrzymał Rosjanin. Był to mail od rekrutera z Google na temat posady jaką Google chciało zaoferować Vitalikowi. Miał on pomóc firmie w tworzeniu własnej kryptowalut.

Vitalik tweet

Źródło: CCN

Zaraz, zaraz. Czego? Własnej kryptowaluty! Wiecie, chodzi o te złe, niebezpieczne, zmienne i nieuregulowane instrumenty bądź monetki, które są w komputerach i które w zasadzie Google zablokowało, żeby jego użytkownicy nie stracili pieniędzy. W sumie jednak to Google jednak zrobi własną kryptowalutę.

No to kryptowaluty są takie złe, czy w końcu nie są takie złe? W zaledwie 5 miesięcy tęgie umysły zatrudnione w Google zmieniły myślenie o 180 stopni i stwierdziły, że Bitcoin czy Ethereum to takie świetne narzędzia, że warto zrobić własną ich wersję? Ciężko w to uwierzyć.

Nasz ukochany bank

Grzechem byłoby gdybym nie wspomniał w tym artykule o naszym ulubionym banku. Jest to bank, który zdecydowanie zdobył sympatię tysięcy posiadaczy kryptowalut na całym świecie. Niezwykle przyjazny kryptowalutom i wspierający je w rozwoju. Nie zapominajmy także o jego CEO, który jest ciepłą i miłą osobą. Tak, oczywiście chodzi o JP Morgan Chase i Jamiego Dimona.

Mam nadzieję, że pamiętacie co jeszcze Jamie mówił o kryptowalutach mniej więcej pół roku temu.

Bitcoin to oszustwo, które ostatecznie zostanie wysadzone w powietrze. Ta waluta nie zadziała. Nie możesz mieć firmy, w której ludzie mogą wymyślać walutę z powietrza i sądzą, że ludzie, którzy ją kupują, są naprawdę sprytni. Jeśli byłeś w Wenezueli, Ekwadorze, Korei Północnej lub w kilku takich miejscach, lub byłeś handlarzem narkotyków, mordercą, itp., lepiej, jeżeli robiłeś wszystko przy pomocy Bitcoina niż amerykańskich dolarów. Może więc istnieć rynek dla tych walut, ale byłby to ograniczony rynek… To jest gorsze od bańki tulipanowej.

Podobnie jak w przypadku Google, Jamie Dimon ma pełne prawo do wygłaszania własnych opinii, które mogą być przeciwne kryptowalutom. Może po prostu ich nie lubić i uważać za złe.

Dziwne jest jednak, że minęło zaledwie kilka miesięcy od wypowiedzi Jamiego a świat obiegła informacja, że JP Morgan Chase pracuje nad projektem Quorum, który jest niczym innym jak technologią zdecentralizowanej księgi rozrachunkowej, czyli blockchainem. Projekt zakłada możliwość przeprowadzania transakcji i aktywności pomiędzy blockchainami (coś na wzór atomic swaps). Quorum jest zbudowane na blockchainie Ethereum, czyli kryptowalucie, która jest zła, głupia, spekulacyjna i w końcu eksploduje (jak one wszystkie).

Bank stworzył nawet specjalny dział „Centrum Doskonałości Blockchain”, na którego czele stoi Amber Baldet. W jednym z wywiadów powiedziała:

Spędzam dużo czasu, rozmawiając o Ethereum i kryptowalutach oraz otwartych blockchainach dla przedsiębiorstw, firm, banków centralnych i korporacji. Ludzie projektujący różne blockchainy zdają się napotykać podobne problemy. Te problemy naprawdę nie są tak odległe, po prostu ludzie próbują rozwiązać je na różne sposoby.

Quorum i Ethereum są niewiarygodnie podobne, ponieważ 95 procent oprogramowania w obu blockchainach jest identyczne.

W rzeczywistości nie zmieniliśmy aż tak dużo, a to jest celowe, jest to bardzo minimalna modyfikacja.

Żeby wszystko było jasne uporządkujmy sobie te fakty. CEO banku mówi, że kryptowaluty są złe i bezsensu. Następnie ten sam bank tworzy (zapewne za aprobatą swojego CEO) nowy dział, który zajmuje się rozwojem własnego blockchainu, który jest w 95 % kopią Ethereum, który jest kryptowalutą. A przecież kryptowaluty to bańka i oszustwo.

Czy tylko dla mnie coś tu nie gra?

Pamiętaj z kim grasz

Być może to tylko ja jestem zbyt podejrzliwy i próbuje na siłę dopatrzyć się dziwnych powiązań w działaniach największych i najpotężniejszych tego świata. Poprawcie mnie proszę, jeżeli uważam, że niezwykle dziwne jest zachowanie Wenezueli, która najpierw delegalizuje kryptowaluty, a następnie tworze własną kryptowalutę Petro i robi jej ICO.

Poprawcie mnie proszę, jeżeli uważam, że niezwykle dziwne jest zachowanie JP Morgan i jego CEO, który jest przeciwny kryptowalutom, a następnie tworzy własny blockchain oparty w 95 % na jednej z nich.

Poprawcie mnie proszę, jeżeli uważam, że niezwykle dziwne jest działanie Google, które delegalizuje treści o tematyce kryptowalutowej ze swoich stron, ponieważ są one niebezpieczne dla zwykłych ludzi, a następnie stara się zatrudnić Vitalika Buterina do stworzenia własnej kryptowaluty.

Na koniec chciałbym abyście pamiętali o dwóch rzeczach. Po pierwsze, im więcej czytacie, tym więcej macie pytań, na które szukając odpowiedzi, możecie lepiej zrozumieć ten świat. Po drugie, pamiętajcie, że jeżeli sprzedajecie swoje kryptowaluty w chwilach zwątpienia to kupować mogą od Was właśnie oni. Ci, którzy tworzą i kontrolują tę grę.

 

Maciej Kmita

Komentarze