Seria restrykcji, administracyjne limity na import złota. Monetarna panika czy rząd wykorzystuje „okazję”?

Seria restrykcji, administracyjne limity na import złota. Monetarna panika czy rząd wykorzystuje „okazję”?

Coraz ciekawiej w Indiach. Zaledwie na początku tego tygodnia rząd zapewniał, że nie, nie planuje dodatkowych ceł na import złota do kraju – jednocześnie błagając obywateli, by tego złota nie kupowali. Raptem dwa dni później okazało się, że jednak i owszem, wspomniane podwyżki planował – i z hukiem wprowadził. Teraz wprowadził zaś administracyjne ograniczenia ilościowe, nakładając arbitralny pułap na dostawy realizowane w ramach schematu Advance Authorisation.

Zgodnie z notyfikacją Generalnego Dyrektoriatu ds. Handlu Zagranicznego (DGFT) indyjskiego Ministerstwa Handlu i Przemysłu z 14 maja 2026 roku, import złota przekraczający 100 kilogramów na pojedynczą licencję wymagać będzie teraz uprzedniej autoryzacji, a kolejne pozwolenia wydawane będą wyłącznie po zrealizowaniu co najmniej 50% zobowiązań eksportowych z poprzednich transz. Dla nowych wnioskodawców wprowadzono dodatkowo zaostrzone kontrole i inspekcje obiektów.

Mechanizm ten nie ogranicza bezpośrednio banków, najwyraźniej traktowanych (nomen omen w przypadku Indii) jako rynkowe święte krowy, ale znacząco redukuje wolumen metalu dostępnego dla poszczególnych uczestników rynku, utrudniając możliwość budowania większych pozycji. Dzień wcześniej Ministerstwo Finansów podniosło cła na import złota i srebra z 6% do 15% poprzez 10-procentową podstawową opłatę celną i 5-procentową „opłatą na rzecz infrastruktury rolnej i rozwoju”.

Analogiczna podwyżka do 15,4% objęła platynę oraz wyroby jubilerskie. Decyzja odwróciła cięcia z 2024 rok

Mniej złota, więcej dolarów przemytu

Schemat Advance Authorisation pozwalał dotychczas na bezcłowy import złota przeznaczonego na eksport biżuterii, co stanowiło istotny kanał dostaw. Nałożenie limitu 100 kg i powiązanie z eksportem zmniejsza elastyczność łańcucha dostaw sektora jubilerskiego, który w poprzednich latach absorbował znaczną część indyjskiego popytu na złoto. W połączeniu z wcześniejszymi posunięciami prowadzi to do dalszego zacieśnienia fizycznych przepływów metalu – co zresztą jest nieskrywanym celem rządu.

To naturalnie, w warunkach rosnącego popytu inwestycyjnego, generuje presję na dalszy wzrost lokalnych cen – co w zamysłach władz po prostu zredukuje popyt. Bardzo jednak możliwe, że zamiast tego skutecznie zachęci rynek do przekierowania aktywności na „kanały nieoficjalne”. Nie trzeba bowiem wiele wyobraźni, aby uzmysłowić sobie, że miliony Hindusów, za nic mając sobie pohukiwania rządu, z ochotą będą zaopatrywać się w tradycyjnie cenione złoto na bazarach i spod lady.

Wszystko to ma miejsce w warunkach raptownego szoku paliwowego – i walutowego. Indie, jako trzeci największy importer ropy, zanotowały gwałtowny wzrost rachunku za energię w związku z zakłóceniami dostaw z Zatoki Perskiej. Rezerwy walutowe spadły o około 40 miliardów dolarów w pierwszym miesiącu konfliktu, osiągając poziom około 691 miliardów. Rupia osiągnęła rekordowe minima, zbliżając się do poziomu 100 za dolara, co wymusiło interwencje Banku Rezerw Indii i sprzedaż przezeń dolarów.

Pic na wodę?

Złoto pozostaje drugą po ropie największym pozycją w bilansie importowym Indii – w poprzednim roku sprowadzono 710 ton, pokrywając w ten sposób niemal cały popyt krajowy (wydobycie ze źródeł lokalnych ma śladowe znaczenie). Wzrost udziału zakupów inwestycyjnych, w tym poprzez ETF-y, dodatkowo pogłębił odpływ dewiz. I właśnie w tym kontekście, oraz aby ratować rupię, władze w Delhi desperacko starają się ten popyt ograniczyć

Niektóre analizy wskazują, że podwyżka ceł może ograniczyć import o około 27 ton rocznie przy wolumenie 653 ton w ciągu dwunastu miesięcy zakończonych w kwietniu 2026 roku, co odpowiada redukcji o około 4%. Efekt na bilans płatniczy szacuje się na zaledwie 4 miliardy dolarów oszczędności. W kontekście dodatkowego obciążenia rachunku importowego energii rzędu 69 miliardów dolarów z tytułu wzrostu cen ropy od lutego 2026 roku, skala wpływu pozostaje marginalna.

Dzienny obrót rupią na rynku FX wynosi około 185 miliardów dolarów, co czyni wpływ tych oszczędności na kurs waluty pomijalnie małym. Ale przynajmniej władze będą mogły wykazać, że cokolwiek zrobiły – chyba że po prostu korzystają one z okazji, by ograniczyć rozmiary krajowego rynku kruszców i zmusić Hindusów do przechowywania oszczędności w rupiach, na czym zależy im od lat.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz