Najgorsze wyniki od dwóch dekad. Chilijski sektor miedziowy w kryzysie
Chilijski sektor wydobycia miedzi – głównego bogactwa naturalnego tego kraju – zanotował w trzecim kwartale bieżącego roku najgorsze wyniki od co najmniej dwóch dekad. To doniesienia problematyczne o tyle, że Chile stanowi największego i najważniejszego dostawcę „czerwonego złota” na rynki światowe, odpowiadając za około ćwierć światowej podaży. Tymczasem chilijskie kopalnie tego metalu wykazują wyraźny spadek wolumenu produkcji, dotykający zarówno obiekty należące do państwowego koncernu Codelco, jak i przedsiębiorstwa prywatne oraz wydobywców zagranicznych.
Informacji tych – pesymistycznych pod względem dostępności miedzi, choć potencjalnie byczych, jeśli chodzi o wpływ na jej notowania cenowe – dostarczyła najnowsza publikacja danych chilisjkiego Narodowego Instytutu Statystyki (Instituto Nacional de Estadísticas, INE). W myśl sporządzonych przezeń statystyk, w trzecim kwartale b.r. pozyskano 1,16 mln ton miedzi – w ujęciu kwartalnym najmniej od końca 2006 r., a także o 12 proc. mniej niż rok wcześniej i o 8,7 proc. mniej niż kwartał wcześniej. W samym wrześniu Chile wydobyło 387,9 tys. ton tego metalu, czyli o 15,1 proc. mniej w ujęciu rocznym – jest to zatem najostrzejszy spadek od marca 2017 r. Z kolei tegoroczny sierpień, z 369,5 tys. ton, był najgorszym miesiącem od lutego 2011 r.
W efekcie tego indeks produkcji przemysłowej Chile – której to produkcji górnictwo miedzi jest częścią – (Índice de Producción Industrial, IPI) obniżył się w ujęciu rocznym o 2,7 proc. Sektor wydobywczy odnotował w tym samym okresie spadek o 8,7 proc., zaś konkretnie branża wydobycia metali – o 12,0 proc., w ten sposób zaniżając indeks produkcj górniczej IPMin o 10,277 pkt proc. (oraz sumaryczny IPI o 3,65 proc.). Co prawda w innych sektorach gospodarki tego kraju było nieco lepiej – przemysł wytwórczy i produkcyjny odnotował wzrost o 2,0 proc. Najbardziej przyłożył się do tego jednak dynamiczny rozwój wytwarzania napojów i wina (o 12,5 proc.), nie zaś żadna ze sztandarowych dla chilijskiej gospodarki gałęzi przemysłu.
Miedź w Chile traci blask?
Problemy sektora miedziowego w Chile są skutkiem kumulacji czynników strukturalnych, które od lat kładą się brzemieniem na jego konkurencyjności. Z jednej strony, chodzi o powolne wyczerpywanie najłatwiej dostępnych i najbardziej atrakcyjnych złóż miedzi. Średnia zawartość miedzi w rudzie pozyskiwanej w chilijskich kopalniach (ang. ore grade) spadła – według danych Consejo Minero – z 1,13 proc. w 2002 r. do 0,62 proc. w 2024 r., czyli o blisko 45 proc. Z drugiej strony, sektor cierpi także na problemy z zarządzaniem – w państwowym gigancie Codelco doszło do skandalu związanego z wynikami działalności i nieprawidłowościami w ewidencji. W firmie toczą się obecnie audyty (m.in. z udziałem firm KPMG i Ernst & Young), sprawą interesuje się też prokuratura (Ministerio Público) oraz chilijska Najwyższa Izba Obrachunkowa (Contraloría).
Do tego dochodzi presja płacowa – w największej na świecie kopalni miedzi, Escondida, należącej do koncernu BHP, udało się podpisać 36-miesięczny układ płacowy z załogą w przeddzień planowanego strajku. Z kolei kopalnia Centinela przeżyła półtoratygodniowy strajk. Wreszcie, sektor górniczy zmaga się z serią wypadków i katastrof, takich jak osunięcie się mas błotnych w kopalni Chuquicamata, które uszkodziły infrastrukturę transportową, czy podobny, tragiczny w skutkach wypadek w odkrywkowej części kopalni El Teniente. Rozbudowę stanowisk wydobywczych Andes Norte prewencyjnie wstrzymano zaś z powodu ryzyka sejsmicznego.
