Jutro strajk w największej kopalni miedzi świata? „Ostateczna oferta” koncernu BHP wygasa we wtorek
Największa kopalnia miedzi na świecie, Escondida w Chile, może już jutro zostać sparaliżowana – co w wymierny sposób dołożyłoby się do obecnych bolączek rynkowych. We wtorek wieczorem wygasa bowiem ważność oferty płacowej, jaką złożył działającemu w tej kopalni związkowi zawodowemu koncern BHP. W przypadku braku porozumienia następnego dnia, we środę, może rozpocząć się strajk.
To druga – po odrzuceniu wersji pierwotnej – i, jak zapowiedziano, ostateczna oferta, jaką BHP (niegdyś Broken Hill Proprietary i nie mylić z Bezpieczeństwem i Higieną Pracy) złożyła w toku negocjacji prowadzonych za pośrednictwem mediatorów ze związkiem zawodowym nadzorców i pracowników sztabowych Sindicato N°2, zrzeszającym pracowników Escondidy. Jeśli strony się nie dogadają, ponad tysiąc członków związku, którzy poparli podjęcie strajku większością rzędu 95 proc. głosów, może rozpocząć ten strajk od pierwszej zmiany we środę – choć w teorii nie jest też wykluczone dalsze przedłużenie rozmów.
BHP proponuje ok. 28 mln peso (ok. 28 700 dol.) na pracownika, z czego 25 mln peso (ok. 25 600 dol.) to premie, a 3 mln peso (ok. 3100 dol.) — pożyczka. Do tego miałaby dojść także premia urlopowa w wysokości 1,5 mln peso, dodatek na dojazdy równy 350 tys. peso miesięcznie dla pracowników spoza Antofagasty i refundacja edukacji pracowników. Koncern wycofał też proponowany tryb zmian 14×14. Wydobywca nie chce jednak całkowitej realizacji żądań związkowców – tymczasem ci domagają się także premii produkcyjnej, podwyżki zasadniczej płacy i zmian w sposobie dokonywania ocen okresowych.
Kolejna kopalnia wypada z łańcucha
Odkrywkowa kopalnia Escondida pod Antofagastą, eksploatowana wspólnie przez firmy BHP i Rio Tinto, to największy taki obiekt świata. Odpowiada ona za znaczną część globalnej produkcji miedzi, z roczną zdolnością przekraczającą 1,2 mln ton koncentratu. Spór, który w niej wybuchł, dotyczy kwestii wynagrodzeń i świadczeń dla ponad 4 tys. pracowników – a dokładniej tego, w jaki sposób na wynagrodzenia te mają się przełożyć obecne rekordowe ceny miedzi. Nie jest to jedyna chilijska kopalnia, w której taki spór rozgorzał – w kopalni Centinela, należącej do Antofagasta Minerals, strajk trwa już drugi tydzień.
Rozpoczął się on 7 października, podjęło go zaś 709 pracowników tej kopalni, czyli ok. 22 proc. załogi. Tamtejsze związki zawodowe ostrzegają, że jeśli sytuacja się utrzyma, w listopadzie wydobycie może spaść do połowy normy, jakkolwiek spółka utrzymuje, że roczna produkcja pozostanie na niezmienionym poziomie. Według związkowców, w Centineli na zmianę pracuje średnio 25 wywrotek zamiast 67. Trzech strajkujących od pięciu dni prowadzi strajk głodowy pod biurem firmy w Santiago. Podobna sytuacja jest też dalece niewykluczona w przypadku Escondidii.
Rynek reagują nerwowo – ceny miedzi, mimo rekordowych zapasów na LME (332 tys. ton, +12% w ciągu miesiąca), utrzymują się powyżej 14 600 dol./t, – co w znacznej mierze wynika z obaw o zakłócenie dostaw tego metalu z Chile, do których, prócz strajków, zalicza się także niedawna katastrofa w innej ogromnej chilijskiej kopalni miedzi, El Teniente. W przypadku sporów zbiorowych rząd Chile zapowiedział gotowość do interwencji, jednak – jako mniejszościowego akcjonariusza w Escondidzie – jego wpływ na negocjacje z konieczności jest ograniczony.
