Zagrożenie dla Bitcoina rośnie. Model kwantowy wskazuje na mniejszą barierę wejścia
Opracowany przez naukowców z firmy Alice & Bob model matematyczny wskazuje, że do złamania zabezpieczeń sieci Bitcoin potrzeba znacznie mniej zasobów sprzętowych, niż dotychczas zakładano.
Jak wynika z obliczeń, komputer kwantowy wyposażony w około 30 000 fizycznych kubitów, a dokładnie 29 588 fizycznych jednostek, mógłby złamać kryptografię secp256k1 chroniącą portfele użytkowników w nieco ponad godzinę. Dla porównania, jeszcze w marcu 2026 roku Google Quantum AI szacowało, że do przeprowadzenia takiego ataku przy użyciu algorytmu Shora konieczne będzie użycie mniej więcej 500 000 fizycznych kubitów.
Choć obie analizy opierają się na odmiennych założeniach technologicznych oraz odmiennych architekturach sprzętowych, nowy wynik jest aż siedemnastokrotnie niższy od wcześniejszych prognoz. Różnica ta wynika głównie z zastosowania tak zwanych kubitów kotów oraz odchudzonego sposobu prowadzenia obliczeń. Zmniejszenie liczby potrzebnych fizycznych kubitów oznacza drastyczny spadek zapotrzebowania na najbardziej kosztowne i najtrudniejsze w budowie elementy komputera kwantowego.
Zagrożenie dla odsłoniętych kluczy publicznych
Firma Alice & Bob, założona w 2020 roku, pozyskała dotąd około 130 mln EUR i stawia sobie za cel zbudowanie do 2030 roku systemu odpornego na błędy, dysponującego 100 logicznymi kubitami. Jej eksperci zwracają uwagę, że sieć Bitcoin mierzy się z dwoma rodzajami ryzyka kwantowego. Pierwszym z nich są transakcje oczekujące na potwierdzenie w sieci, a drugim środki zgromadzone na adresach, których klucze publiczne zostały już wcześniej ujawnione w blockchainie. W przypadku transakcji w locie czas przeprowadzenia ataku szacowany na około 62 minuty jest zbyt długi w porównaniu do średniego czasu generowania nowego bloku wynoszącego 10 minut, co czyni próby przejęcia środków przed ich zatwierdzeniem niemal niemożliwymi. Jednak odmienne wyliczenia Google pokazały, że atak na transakcje w locie mógłby trwać od 9 do 23 minut przy użyciu od 1200 do 1450 kubitów logicznych.
Zupełnie inaczej prezentuje się sytuacja kapitału spoczywającego na starych adresach. W sieci znajduje się obecnie od 6 mln BTC do 7,1 mln BTC, czyli około 30% całkowitej podaży kryptowaluty o wartości szacowanej w setkach mld USD, które spoczywają na adresach z ujawnionymi kluczami publicznymi. To właśnie te zasoby stanowią najbardziej łakomy kąsek dla przyszłych maszyn kwantowych, które będą mogły metodą obliczeniową odtworzyć klucz prywatny na podstawie jawnego klucza publicznego.
Społeczność musi przygotować się na zmiany
Prace badawcze nad wykorzystaniem algorytmu Shora pokazują, że maszyny kwantowe zdolne do zagrożenia sieci zbliżają się szybciej, niż się spodziewano. Komputery kwantowe o odpowiedniej mocy obliczeniowej mogą pojawić się na początku lat trzydziestych. Prawdziwym wyzwaniem dla deweloperów Bitcoina nie jest jednak sama fizyka, lecz sprawność zarządzania i koordynacja zmian w zdecentralizowanym środowisku. Wymiana podatnych na ataki algorytmów podpisów cyfrowych na standardy odporne na obliczenia kwantowe wymaga wieloletnich testów, dyskusji i powszechnej zgody użytkowników. Jeśli sprzęt zdolny do przeprowadzenia ataku pojawi się za kilka lat, a proces aktualizacji protokołu zajmie podobną ilość czasu, decyzja o rozpoczęciu migracji staje się sprawą pilną. Jeśli właściciele środków z odsłoniętymi kluczami publicznymi sami nie przeniosą swoich aktywów na nowe adresy, protokół nie będzie w stanie automatycznie ochronić ich przed potencjalną kradzieżą.
Przeczytaj również:
Solana w opałach. Walidator wart 160 mln USD nagle przestał działać
Wojna o tokenizację akcji na łamach „The Wall Street Journal”. Znamy szczegóły