Topowy altcoin rośnie w hossie i nie chce spadać podczas korekty. Czy zakazy wymiotły sprzedających?

Topowy altcoin rośnie w hossie i nie chce spadać podczas korekty. Czy zakazy wymiotły sprzedających?

Monero (XMR) kosztowało dzisiaj około 635 dolarów za sztukę kryptowaluty. To jeden z nielicznych dużych altcoinów którym jesienna przecena w zasadzie nie zaszkodziła. W okienku 30 dni do 29 października Monero zyskało 12,4 % na wartości, podczas gdy Bitcoin stracił 3,2%, Ethereum 12,2%, a Solana aż 14,6 proc. We wtorek, gdy Bitcoin zjechał poniżej 77 tys. USD, Monero podrożało o kolejne 3 proc. Kapitalizacja zbliżyła się do 12 miliardów dolarów, co daje mu miejsce tuż za pierwszą dziesiątką największych tokenów.

Giełdy wyrzuciły Monero, hodlerzy zostali

Monero to obok Zcasha najpopularniejsza kryptowaluta prywatnościowa, tzw. privacy token. Sieć domyślnie ukrywa nadawcę, odbiorcę i kwotę każdego przelewu, dlatego regulatorzy z oczywistych względów za nią nie przepadają. Duże giełdy pozbywały się XMR jedna po drugiej: OKX na początku 2024 roku, Binance w lutym, a Kraken w Europejskim Obszarze Gospodarczym w październiku tego samego roku. Od 1 lipca 2027 r. unijne rozporządzenie AMLR (Anti-Money Laundering Regulation, rozporządzenie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy) zabroni licencjonowanym w UE dostawcom usług w zakresie kryptoaktywów obsługi tokenów zwiększających anonimowość.

Wśród inwestorów krąży popularna teza, że zakazy doprowadziły do sytuacji w której zamknięto monety w prywatnych portfelach i odcięły podaż. Brzmi rozsądnie. Problem w tym, że nie da się jej w zasadzie zweryfikować. W przypadku Bitcoina firmy analityczne liczą ile monet leży na giełdach i ile z nich odpływa. Blockchain Monero ukrywa salda, więc takiej statystyki po prostu nie idzie znaleźć.

Wiadomo natomiast kto trzyma XMR. Nie ma tutaj amerykańskich funduszy ETF, z których w październiku hurtowo uciekał kapitał, nie ma spółek budujących rezerwy w kryptowalutach ani tłumu spekulantów na dźwigni. Są głównie osoby prywatne, które kupiły Monero dla poczucia prywatności, a nie dla szybkiego zarobku, i trzymają je we własnych portfelach. Taki inwestor nie wpada w panikę przy każdym czerwonym dniu.

Druga strona medalu to płytki rynek. Dzienny obrót XMR wynosi około 190 milionów dolarów- to ledwie ułamek tego, co przetacza się przez Ethereum czy choćby Solanę. Nawet niewielka fala popytu potrafi tutaj mocno podbić kurs. To jednak miecz obosieczny. Po styczniowym rekordzie na poziomie 797,73 USD Monero w niespełna miesiąc straciło ponad połowę swojej wartości, a pod koniec czerwca kosztowało już tylko około 307 USD. O odporności na korekty nikt wtedy nie mówił.

Ci kupujący nie patrzą na kurs XMR

Część popytu pochodzi ze źródła o którym miłośnicy Monero wspominają niechętnie. Styczniowy szczyt zbiegł się w czasie z praniem łupu z jednego z oszustw socjotechnicznych, w którym ofiara straciła bitcoiny i litecoiny warte ponad 282 mln dolarów. Sprawca wymieniał je na XMR w kantorach, które nie sprawdzają tożsamości klientów. W czerwcu mieliśmy powtórkę. Znany detektyw on-chain ZachXBT powiązał wówczas skok kursu z około 330 do 420 USD z przepuszczaniem przez Monero 120 milionów „podejrzanych” dolarów w stablecoinie USDT.

Ostatni scenariusz rozegrał się kilka dni temu. ZachXBT twierdzi, że z kont giełdowych „bliżej niezidentyfikowanej instytucji finansowej z Unii Europejskiej” wyprowadzono kryptowaluty o wartości ponad 133 milionów dolarów, z czego część środków trafiła do Monero za pośrednictwem serwisu wymiany Wagyu. Podejrzenia padają na francuską grupę bankową Crédit Mutuel Arkéa, ale ani tożsamość poszkodowanego, ani sam atak hakerski nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone.

Waszyngton odpuszcza, Kraken zmienia zdanie

Na początku października FinCEN (Financial Crimes Enforcement Network), komórka amerykańskiego resortu finansów zwalczająca proceder prania pieniędzy, wycofała projekt przewidujący bardziej rygorystyczne obowiązki raportowania transakcji przepuszczanych przez miksery kryptowalut. Inwestorzy uznali, że groźba kolejnych delistingów zmalała. Z kolei 24 października współprezes Krakena Arjun Sethi przyznał, że ankiety o pracodawcę, źródło środków i plany wobec monet, rozsyłane do klientów kupujących i wypłacających XMR, były błędem. Zapewnił też, że giełda pozostawi Monero w ofercie.

Byki liczą ponadto na aktualizację FCMP++ (Full-Chain Membership Proofs). Teraz prawdziwy nadawca każdej transakcji ukrywa się wśród 16 możliwych, a po zmianie zbiorem stanie się cały blockchain, czyli ponad 150 mln wyjść. Programiści 26 października udostępnili testową wersję beta v3.1, ale daty wdrożenia w sieci głównej wciąż nie podali.

Redakcja BitHub.pl poleca również: