„Bitcoin spadnie do zera”. Miliarder uważa że portfele Satoshiego zostaną opróżnione, a haker zarobi podwójnie

„Bitcoin spadnie do zera”. Miliarder uważa że portfele Satoshiego zostaną opróżnione, a haker zarobi podwójnie

Miliarder Chamath Palihapitiya, założyciel funduszu Social Capital, były menedżer Facebooka i współprowadzący podcast All-In, twierdzi, że Bitcoin zostanie kiedyś zhakowany, a jego kurs spadnie do zera. W odcinku podcastu Moonshots Petera Diamandisa Chamath wyobraża sobie scenariusz, w którym 'ktoś’ celuje w kryptowaluty sztuczną inteligencją, a najbardziej łakomym łupem padają monety samego Satoshiego Nakamoto, anonimowego twórcy Bitcoina. Napastnik opróżniłby portfel, a potem zarobił jeszcze na krótkiej pozycji.

Chamath Palihapitiya wróży upadek Bitcoina

Palihapitiya rozłożył swoją tezę na trzy etapy.

Pierwszy: stagnacja. Każdą monetę BTC da się prześledzić w publicznym rejestrze transakcji, więc Bitcoinowi brakuje wymienności i prywatności. To ma jego zdaniem odstraszać banki centralne, a bez nich kurs nie urośnie.

Następnie: atak. Samodoskonalące się modele AI miałyby w końcu złamać zabezpieczenia oparte na funkcji SHA-256 i otworzyć portfel Satoshiego. Złodziej zarobiłby podwójnie: po pierwsze na samych tokenach (co oczywiste), po drugie- na panice jaka wybuchłaby na rynku tuż po ogłoszeniu włamania rozgrywając rynek na krótko.

Etap trzeci: bezradność. Przejście na kryptografię odporną na komputery kwantowe miliarder nazwał „w zasadzie niemożliwym”, bo społeczność Bitcoina nie potrafi się porozumieć nawet w podstawowych sprawach.

Powyższy scenariusz padł z ust człowieka, który w latach 2012-2013 agresywnie skupował Bitcoina po 80-100 dolarów i namawiał, żeby trzymać w nim 1% całego swojego majątku jako polisę na wypadek, gdyby okazało się że sceptycy nie mają racji. W styczniu 2021 r. wróżył w telewizji CNBC kurs 200 tys. USD.

Części monet pozbył się jednak wcześnie. W 2014 r. zapłacił ok. 2739 BTC wartych wówczas 1,6 miliona dolarów za działkę nad jeziorem Tahoe. W listopadzie 2024 r. przyznał, że sprzedaż Bitcoinów była poważnym błędem który kosztował go fortunę. Pozostałe wymienił na udziały w Digital Currency Group (DCG), spółce-matce Grayscale.

Wykres i aktualny kurs BTC, źródło: Coingecko i TradingView, odczyt: 03.11.2026, godz. 20:33
Wykres i aktualny kurs BTC, źródło: Coingecko i TradingView, odczyt: 03.11.2026, godz. 20:33

Miliarder pomylił zamki. Problem z kluczami natomiast istnieje

Monet Satoshiego nie strzeże SHA-256. O tym, kto może wydać Bitcoina, decyduje podpis cyfrowy na krzywej eliptycznej secp256k1, czyli algorytm ECDSA (Elliptic Curve Digital Signature Algorithm). Satoshi trzymał większość ze swoich 1,1 miliona bitcoinów w najstarszym formacie P2PK (pay-to-public-key), w którym klucz publiczny widnieje w blockchainie od 2009 roku. Wyliczenie z niego klucza prywatnego to ewentualnie zadanie dla potężnego komputera kwantowego z algorytmem Shora, a nie dla modelu językowego / sztucznej inteligencji. AI pomaga co prawda szukać błędów we wdrożeniach kryptografii, ale matematyki krzywych eliptycznych żaden model dotychczas nie złamał.

31 marca 2026 r. zespół Google Quantum AI wyliczył w specjalnym raporcie o zagrożeniach dla kryptowalut, że do złamania 256-bitowej kryptografii krzywych eliptycznych wystarczy maszyna z mniej niż 500 tys. fizycznych kubitów, około dwadzieścia razy mniej niż dotychczas szacowano. Obliczenie trwałoby minuty. Sęk w tym, że takiej maszyny nikt jeszcze nie zbudował, a największe procesory kwantowe mają „zaledwie” około tysiąca kubitów.

Glassnode policzyło w maju, że na adresach z ujawnionym kluczem publicznym leży 6,04 mln BTC, czyli 30,2% podaży. Z tej puli 1,92 mln jest odsłoniętych z racji samego formatu adresu, a 4,12 mln przez wielokrotne używanie tych samych adresów. Same giełdy odpowiadają za 1,66 mln BTC z tej drugiej grupy.

Wykres kolumnowy pt. "Ile kubitów trzeba by złamać Bitcoina"?

Programiści Bitcoina szykują tarczę

11 lutego do oficjalnego repozytorium trafiła propozycja BIP-360 (Bitcoin Improvement Proposal, propozycja ulepszenia Bitcoina). Wprowadza ona typ adresu P2MR (pay-to-Merkle-root), który nie ujawnia klucza publicznego, ale daty wdrożenia w sieci głównej nie ma. Programista Jameson Lopp wraz z pięcioma współautorami poszedł jeszcze dalej i w kwietniu opisał w szkicu BIP-361 plan wygaszenia starych podpisów. Mniej więcej trzy lata po aktywacji sieć przyjmowałaby tylko przelewy na adresy odporne na komputery kwantowe, a w kolejnym etapie nieprzeniesione monety, także te Satoshiego, stałyby się niewydawalne. Adam Back, szef firmy Blockstream (i jedna z osób podejrzewana że był jedną z osób stojącą za postacią Satoshiego Nakamoto), jest przeciwko, bo przymusowe zamrożenie przeczy obietnicy, że Bitcoina nikt nikomu nie odbierze.

Na razie największe kradzieże nie mają nic wspólnego z kubitami. Z największej giełdy kryptowalut Binance pod koniec października wyprowadzono kryptowaluty warte ok. 6,3 mld dolarów, a cztery dni później z brazylijskiej giełdy Mercado Bitcoin zniknęło *co najmniej* 40 milionów dolarów. W obydwu przypadkach pieniądze wypłynęły z portfeli samych giełd. Protokół Bitcoina działa bez przerwy od stycznia 2009 r. i nikt go dotąd nie złamał.

Hakerzy nie muszą więc czekać na komputer kwantowy. Wystarczy im że ktoś nieupilnuje kluczy.

Redakcja BitHub.pl poleca również:

Ponad pół miliarda mogło zniknąć z kont w Europie. Ktoś ukrywa kradzież?

Kolejna giełda kryptowalut okradziona! Atakujący wyprowadzili ogromne kwoty

Saylor i Strategy kupili kolejne bitcoiny, wolna gotówka prawie się skończyła. Nadchodzi sprawdzian