Przemysław Kral był tylko słupem. Faktycznym szefem zondacrypto był ten człowiek
Przemysław Kral, oficjalnie prezes giełdy kryptowalut Zondacrypto, nigdy nie był jej faktycznym szefem. Według ustaleń Onetu, opartych na źródłach w Prokuraturze Krajowej, prawdziwym twórcą i właścicielem firmy jest Marian W., pseudonim „Maniek” – śląski biznesmen z branży paliwowej, któremu prokuratura zarzuca kierowanie międzynarodową grupą przestępczą i udział w pozbawieniu wolności (mówiąc eufemistycznie) Sylwestra Suszka, założyciela poprzedniczki zondacrypto, polskiej giełdy BitBay. Kral, podobnie jak wcześniej Suszek, miał być wyłącznie figurantem.
Ślady prowadzą do bazy w Czeladzi
Marian W. nie jest postacią nową. To on prowadził bazę paliwową przy ul. Wiosennej 29 w Czeladzi, na terenie firmy Deltaoils-Plus. To tam 10 marca 2022 r. po raz ostatni widziano Sylwestra Suszka. Twórca BitBay przyjechał na spotkanie biznesowe i do tej pory nie wrócił. Jego samochód marki Porsche Macan został na parkingu, telefon zamilkł, a kamery na terenie bazy akurat tego dnia były wyłączone. Prokuratura uważa dziś, że Suszek nie żyje, a hipoteza śledcza zakłada uprowadzenie i zabójstwo przez wspólników, którzy chcieli przejąć kontrolę nad jego biznesem.
Marian W. usłyszał w tej sprawie zarzut udziału w pozbawieniu wolności Suszka. Niezależnie od tego ciążą na nim wcześniejsze zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalnym obrotem paliwami i wyłudzeniami podatku VAT na setki milionów złotych. W lokalnym, śląskim środowisku biznesowym był znany od lat – handlował paliwami i węglem, miał kontakty wśród ludzi wiązanych z zorganizowaną przestępczością.
To właśnie „Maniek” miał poznać Suszka z Przemysławem Kralem, prawnikiem, którego twórca BitBay tuż przed zaginięciem mianował szefem giełdy. Kral szybko zmienił nazwę spółki – najpierw na Zondę, potem, po konfliktach prawnych ws nazewnictwa z inną firmą na Zondacrypto – przeniósł siedzibę operatora do Estonii i sam wyjechał do Monako. Stamtąd kierował firmą i budował jej zaplecze polityczne, w tym kontakty z polskimi służbami, dla których pracownicy giełdy prowadzili szkolenia.
Wersja, w której Kral był po prostu kolejnym słupem, znajduje potwierdzenie w jednym konkretnym fakcie technicznym. Gdy w drugiej połowie kwietnia służby weszły do siedziby spółki, a serwery Zondacrypto zostały wyłączone, padły także firmowe maile. Wśród dezaktywowanych kont znalazł się nie tylko adres prezesa Krala, ale również skrzynka „[email protected]„. Oznacza to, że człowiek formalnie niezwiązany z giełdą miał w jej domenie własne, służbowe konto pocztowe. Publicznie nikt o tym nie wiedział.
Wyprzedaż majątku przez słupów
Po zniknięciu Suszka jego biznes przez blisko rok formalnie należał do luksemburskiej spółki S&B Investment, w której pozostawał on zarejestrowany jako prezes. Dopiero w listopadzie 2023 r. zastąpił go Kral i niemal od razu rozpoczęła się wyprzedaż aktywów po założycielu. Suszek pod koniec życia dysponował majątkiem wartym dziesiątki milionów złotych: nieruchomościami, luksusowymi samochodami, helikopterem, którym latał i który tankował właśnie w bazie „Mańka”. Większość tego majątku zapisana była na powiązane spółki, co po jego zniknięciu otworzyło drogę do przejęcia.
Mechanizm był standardowy: spółki sprzedawano podstawionym podmiotom za nieadekwatnie niskie kwoty. Kluczową transakcję przeprowadzono w marcu 2024 r. w Nicei. Udziały w spółce z o.o. mającej w portfelu nieruchomości w Warszawie, Katowicach i Gliwicach poszły za 5 tys. zł. Powiązaną spółkę komandytową sprzedano za równowartość 15 mln zł w kryptowalutach. Po stronie kupującego stała szwajcarska firma reprezentowana przez pośrednika – w dokumentach występującego jako „Robert” – który sam preferuje określenie „pośrednik”. Pełnomocnictwo wystawił mu adwokat Kamil Gorzelnik, opisywany jako bliski znajomy mecenasa Roberta Lewandowskiego.
Pośrednik miał dostać za udział w operacji prowizję w wysokości ponad 141 tys. euro. Wcześniej Kral miał mu przekazać tysiąc euro „na obiad z narzeczoną w Monako”. Część zarobionych pieniędzy „Robert” zainwestował następnie w kryptowaluty – za pośrednictwem Zondacrypto.
Monako, Cezarea, Dubaj i inne słoneczne lokalizacje
Od 2023 r. Kral i Marian W. ukrywają się według ustaleń śledczych razem z rodzinami. Najpierw przebywali w Monako, potem przenieśli się do Izraela. Kral, który ma izraelskie obywatelstwo, kupił dom w Cezarei w pobliżu Hajfy. Drugie obywatelstwo praktycznie wyklucza ekstradycję do Polski. Rachunki za remont izraelskich nieruchomości znaleziono w jego warszawskim biurze. Na czas prac obaj przenieśli się – również razem – do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Według źródeł Onetu są w stałym kontakcie i działają wspólnie od lat.
Sprawę Zondacrypto bada Prokuratura Regionalna w Katowicach. Postępowanie wszczęto w połowie kwietnia, prowadzi je Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC). Rzecznik prokuratury Michał Binkiewicz informował, że szkoda przekroczyła już 350 mln zł i ciągle rośnie. Money.pl pisał o kwocie do 500 mln zł i nawet 30 tys. poszkodowanych. Zarzuty obejmują oszustwo w typie kwalifikowanym ze względu na rozmiar szkody oraz pranie pieniędzy. Postępowanie wszczęła także prokuratura w Estonii, na wniosek byłych członków rady nadzorczej spółki BB Trade Estonia OÜ, formalnego operatora giełdy.
Zondacrypto przez lata była największą polską giełdą kryptowalut. Deklarowała ponad milion klientów i pół miliona aktywnych użytkowników. Strona internetowa przestała w kwietniu działać, potem wróciła, ale nie pozwala się zalogować. Pieniędzy klientów na razie nikt nie odzyskał. Dane firmy od odzyskiwania kryptoaktywów Recoveris pokazują, że stan bitcoinów w portfelach giełdy stopniał w ciągu półtora roku o ponad 99 proc. – z około 55,7 BTC do 0,086 BTC na początku kwietnia tego roku.
Przeczytaj też nasze kolejne materiały o aferze zondacrypto:
Znamy miejsce gdzie przebywa prezes zondacrypto, ma tam willę. Prawnik: „ekstradycja jest możliwa”
Afera zondacrypto: polskie kluby zrywają umowy, włoskie milczą, PKOl zabrał głos