Sfingował swoje porwanie, aby zgarnąć bitcoiny warte ponad 1 000 000 dolarów

1 318

Największa krajowa agencja policyjna w Wenezueli poszukuje 23-letniego mężczyzny, który rzekomo zainscenizował własne porwanie w celu kradzieży bitcoinów o wartości 1,15 miliona dolarów.

Według władz, Andrés Jesús Dos Santos Hernández powiedział swoim ofiarom, że ich fundusze zostały skradzione.

Wymyślił fikcyjną historię o swoich porywaczach, zmuszających go do przeniesienia swoich zasobów z Binance, największej giełdy kryptowalut, na liczne, zewnętrzne adresy. Za taką właśnie fasadą miał ukryć swoje oszustwo. Miejsce pobytu Andrésa pozostaje jak dotąd nieznane.

Porwania z bitcoinowym okupem w tle to nie pierwszyzna

Na początku tego miesiąca, wenezuelski kupiec Gustavo Torres González zginął po tym, jak członkowie jego rodziny nie zdołali zapłacić okupu w wysokości 0,5 BTC, którego zażądali porywacze ofiary.

Niejaki Mark Cheng został w styczniu ubiegłego roku porwany w Tajlandii i torturowany z żądaniem okupu w wysokości bliskiej miliona dolarów w BTC. Jak donosiły wówczas azjatycke media , po przekazaniu środków w wysokości 46 000 USD w BTC, Cheng rzekomo salwował się brawurową ucieczką. Miało to miejsce w chwili, gdy porywacze przygotowywali się do oddania strzału w tył jego głowy.

Pod koniec 2017 r. porwany został na Ukrainie dyrektor giełdy kryptowalut Exmo, Pavel Lerner. Z ustaleń policji wynikało, że ofiara została siłą zaciągnięta przez zamaskowanych sprawców do czarnego auta marki Mercedes-Benz.

Na szczęście Lerner został uwolniony. Nie doznał żadnych obrażeń, aczkolwiek przez dłuższy czas pozostawał w ciężkim szoku. Do uwolnienia zakładnika doszło po dokonaniu okupu opiewającego na ponad 1 mln dolarów pod postacią BTC. Jak poinformował Financial Time powołując się na wypowiedź Antona Geraszczenki, ówczesnego doradcy ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych.

Został porwany przez zbrojną grupę w celu wyłudzenia bitcoinów. Mamy informacje operacyjne, że zapłacił bitcoiny o wartości ponad 1 miliona dolarów.

Może Cię zainteresować:

Komentarze