Afera Zondacrypto zatacza coraz szersze kręgi. Tym razem chodzi o znanych posłów
Onet opublikował artykuł, z którego wynika, że posłowie PiS mieli rzekomo pracować nad regulacjami rynku kryptowalut w Polsce z Przemysławem Kralem, prezesem upadłej giełdy Zondacrypto. Na X wybuchła awantura o to, czy to prawda i kto jest temu winny.
Prezes Zondacrypto pisał kryptoustawę?
Onet twierdzi, że „przed złożeniem poprawek do ustawy o kryptoaktywach Michał Moskal z PiS konsultował ich zapisy z Przemysławem Kralem”. Czy to prawda? Poseł niezależny (wcześniej w PiS) Janusz Kowalski twierdzi, że tak było. W swoim poście opisał, jak to wszystko miało wyglądać.
„Przygotowane przeze mnie samodzielnie poprawki razem z prawnikami Klubu Parlamentarnego PiS oraz ekspertami [zespołu parlamentarnego] 'Proste podatki’ trafiły bez mojej wiedzy (…) do… Przemysława Krala za pośrednictwem posła Michała Moskala i [byłego agenta CBA] Artura Chodzińskiego” – czytamy w poście polityka.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Artykuł skomentował także poseł Moskal, twierdząc, że „poprawki do ustawy o rynku kryptoaktywów nie były przygotowywane” przez niego. Do tego sam „nie uczestniczył w pracach nad ich treścią, nie proponował zawartych w nich rozwiązań, ani w żaden sposób nie wpływał na ich kształt”. Miał za nimi stać poseł Janusz Kowalski.
Podpisał się jednak pod poprawkami i wcześniej skonsultował ich treść „z osobami współpracującymi z fundacją, w której działa, prosząc o ich merytoryczną ocenę”. „Sam również zapoznałem się z treścią poprawek przygotowanych przez posła Kowalskiego i nie miałem do nich żadnych uwag ani zastrzeżeń. Podzielałem ocenę, że proponowane rozwiązania są merytorycznie zasadne, dlatego zdecydowałem się podpisać poprawki w wersji przygotowanej przez posła Kowalskiego” – dodał w swoim poście.
Z samym Kralem miał kontakt, ale tylko raz w życiu, nie posiada rzekomo jego numeru telefonu, ani adresu e-mail. Miał też „nie prowadzić z nim żadnej korespondencji ani komunikacji za pośrednictwem innych kanałów”. Podsumowując wszystko dodał, że nie przygotowywał poprawek we współpracy z Kralem.
I to jednak nie zakończyło sprawy, gdyż jego post udostępnił ze swoim komentarzem Kowalski, sugerując, że jego ówczesny kolega z ław poselskich „bez jego wiedzy i Klubu Parlamentarnego PiS przekazał p. Chodzińskiemu poprawki, które on pokazał Kralowi”. Chodziński miał być – jak podaje Kowalski – związany ze wspomnianą fundacją i – jak dziś wiemy – pracował dla Krala.
„Twoje zachowanie jest kompromitujące dla Ciebie jako posła. Nawet nie oczekuję słowa przepraszam tylko tego, że znikniesz z polityki i zostaniesz wyrzucony z klubu PiS. Przez takie postawy jak Twoja Tusk może walić w prawicę. Miej trochę honoru i sam odejdź z klubu za Ibizę i za przekazanie poprawek PiS Kralowi” – podsumował Kowalski.
O co w tym wszystkim chodzi?
W tym wszystkim chodzi o to, czy politycy PiS nie pracowali nad poprawkami z Kralem. Właściwie nie byłoby w tym niczego złego, gdyż mowa o przedsiębiorcy z branży kryptowalut, który znał dobrze rynek. Mógł wtedy uchodzić za eksperta, z którym warto byłoby konsultować tego typu zapisy.
Problemem jest to, że Kral jest obecnie kojarzony z upadłą giełdą kryptowalut, więc swoim wizerunkiem może obciążyć posłów PiS.
Warto też dodać, że Polska nadal pozostaje krajem bez regulacji branży blockchaina. Prezydent Karol Nawrocki już trzykrotnie zawetował ustawę o cyfrowych aktywach. Obecnie rząd zapowiada kolejny projekt, który ma być jednak równie rygorystyczny co poprzednie, przez co zapewne po raz kolejny zostanie zawetowany przez głowę państwa.
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- Wojna bije w giełdy, a ropa przebija groźną barierę. Inwestorzy uciekają w spółki technologiczne
- Ethereum znika z giełd. Dostępność ETH spadła do rekordowo niskich poziomów
- Kurs Ethereum czeka na te zmiany. Tokenizacja RWA będzie przełomem?