Sony się doigrało. Gracze PlayStation pokazali, że nie pozwolą sobie pluć w twarz
Sony ma poważny problem. Swoimi decyzjami doprowadziło do tego, że dziś bez większego problemu możemy zrobić jailbreak’a PlayStation 5 i zagrać na nim we wszystkie gry. A wystarczyło tylko nie ruszać płyt…
Gdy cały świat żył atakiem na Rockstar i wyciekami z GTA 6, pisaliśmy że to jest także atak na całą branżę. Branżę, która w ostatnich latach coraz bardziej pokazuje, że nie liczy się ze zdaniem konsumentów (w tym przypadku graczy), a jedynie z wpływającymi na konto dolarami. I nie była to opinia wyssana z palca, bo przecież nawet sam Cyberleek w swoich żądaniach wspominał o wycofaniu się z rezygnacji z gier na płytach. Takie same głosy często pojawiały się też w sieci, gdy ludzie wprost pisali, że Rockstar nie jest bez winy w tej całej sytuacji. Minęły dwa miesiące, a w podobnej sytuacji znalazło się Sony.
Zabezpieczenia Playstation 5 złamane. I nagle można pograć w gry z PS2 i Steama
Wszystko za sprawą pojawiających się w sieci jailbreak’ów PlayStation 5. Ale zanim przejdziemy do tematu, to wyjaśnimy pokrótce, czymże ten jailbreak jest. Najprościej mówiąc, jest to przełamanie fabrycznych zabezpieczeń konsoli, które pozwala uzyskać dostęp do funkcji i możliwości normalnie niedostępnych dla użytkownika. W przypadku PlayStation 5 dzięki temu można zagrać w gry na PS2 czy PS3, zainstalować Windowsa i odpalić gry ze Steama. Naprawdę, przeglądając sieć, znaleźliśmy wiele ciekawych przykładów rzeczy, które udało się zaimplementować do konsoli. Jeden z jailbreaków pozwala nawet na zagranie w aż ponad 1600 różnych gier, co tylko pokazuje, jak potężne są możliwości osób które się za to zabierają.
Na PS5 pójdzie nawet model językowy LLM
Warto też dodać, że powstał projekt PS5LM, w ramach którego udało się uruchomić całkiem spory model językowy Qwen 3.8 27B na PlayStation 5. I to nawet mimo tego, że PS5 ma tylko 16GB pamięci RAM. Model może generować około 21 tokenów na sekundę, a to wszystko działając na GPU konsoli. Imponujące, ale strach pomyśleć, co jeszcze można zrobić z tą konsolą…
Sony samo zgotowało sobie ten los. Uderzyli w czuły punkt
Jednak mamy wrażenie, że do tej sytuacji by nie doszło, gdyby nie pewne kroki podjęte przez Sony. Chodzi o dwie bardzo kontrowersyjne kwestie, które twórcy PlayStation postanowili poruszyć w 2026 roku. Pierwszą z nich jest oczywiście decyzja o rezygnacji z fizycznych wydań gier i przejście w 100% na cyfrowe. To spotkało się ze słusznym oburzeniem niemal wszystkich graczy, którzy widzą w tym jeden cel – większy zarobek dla Sony i zabicie rynku wtórnego gier. W końcu gdy Playstation Store stanie się jedynym kanałem dystrybucji, to Sony będzie w 100% decydowało o tym, czy jakaś gra będzie na promocji czy też nie.
Drugą taką kwestią, która poruszyła cały internet, jest to, do kogo należą zakupione w wersji cyfrowej produkty. Sony upiera się, że klient nie kupuje gry, a jedynie licencje na nią, co oczywiście jest absurdem, ale kto wielkiej korporacji zabroni? A co więcej, PlayStation zaktualizowało swój regulamin i zgodnie z nową wersją, jeśli ktoś nie zaloguje się na swoje konto w danym odstępie czasu, to po prostu straci dostęp do wszystkiego co zakupił. Jest to skandaliczne działanie ze strony Sony i przeczy to jakimkolwiek prawom konsumenckim, zwłaszcza że firma sama wielokrotnie w różnych miejscach pisała wprost o „zakupie gry”. To doprowadziło do absolutnej furii ze strony graczy i nie ma się co im dziwić. Ci złożyli pozew przeciwko firmie i zobaczymy, co uda im się wywalczyć.
Jailbreaki PlayStation 5 to zemsta na Sony za ich decyzje
I w ten sposób Sony doprowadziło do sytuacji, że z firmy, która dominowała rynek konsol, stali się wrogiem niemal wszystkich graczy. I zamiast wycofać się z nowej polityki i pójść na kompromis, woleli twardo stać przy swoim. Tylko nie przewidzieli, że ich fani mogą pójść dalej niż tylko krótki, kilkudniowy bojkot. Jailbreaki są właśnie efektem tego, że PlayStation nie jest już pro konsumenckie, a wręcz przeciwnie. A że odpowiedzialne za nie osoby mają teraz potężne narzędzia w postaci AI, które robi większość roboty za nich, to skala łamania zabezpieczeń konsoli jest ogromna. I każdego dnia odkrywane są coraz nowsze możliwości.
Nikt nie staje w obronie Sony. I nie ma się co temu dziwić
I co gorsze dla PlayStation – praktycznie nikt się temu nie sprzeciwia. Dla wielu graczy jest to forma zemsty na wielkiej korporacji, która postanowiła sięgnąć po więcej pieniędzy swoich fanów. I nawet jeśli 90% z nich nie skorzysta z dodatkowych możliwości, to i tak będą przyklaskiwać każdemu, kto się za to zabierze. Jak to mówią niektórzy, skoro Sony chce, by gry były tylko digitalowe, to gracze sami sobie to załatwili. Z kolei ci, którzy stają w obronie Sony, zazwyczaj zostają zjedzeni w komentarzach i widzą poniższy obrazek:
Czy to już rewolucja gamingowa? Chyba za wcześnie na to stwierdzenie, ale widzimy pewnego rodzaju analogie z historycznych rewolucji. Pytanie jest tylko jedno – czy w ogóle istnieje szansa, że gracze wywalczą lepsze traktowanie? Szczerze, wątpimy. Biznes to biznes, a dopóki konsole i gry cyfrowe się sprzedają, dopóty Sony swojej polityki nie zmieni. A temu wszystkiemu z uśmiechem na twarzy przygląda się pewien sympatyczny staruszek – Gabe Newell. Twórca Steama po raz kolejny nie zrobił nic i wygrał. Wystarczyło tylko zrobić ze Steama platformę przyjazną graczom, dawać częste promocje, pozwalać na kupowanie gier w formie kodów i to wystarczyło.
Polecamy również:
Samsung tnie produkcje. Kryzys na rynku coraz bardziej odczuwalny