Europejski kraj ma pomysł na ograniczenie wpływu centr danych na środowisko. Chcą, by większość energii pochodziła z OZE
Centra danych napędzane przez energię pochodzącą z OZE? Tak już wkrótce może być w Grecji. Tamtejszy rząd pracuje nad ustawą, która ma zmniejszyć wpływ centrów danych na środowisko.
To, co budzi największe kontrowersje jeśli chodzi o centra danych, to ich wpływ na środowisko. Jak dobrze wiemy, takie centrum potrzebuje ogromnych ilości wody i energii elektrycznej, by móc działać na pełnych obrotach. To generuje oczywiście problemy dla mieszkańców miejscowości, w których takie centra się znajdują. I dlatego też coraz częściej, gdy pojawiają się plany budowy takiego obiektu, władze muszą mierzyć się z ogromnym sprzeciwem lokalsów. Swój pomysł na częściowe rozwiązanie tego problemu ma Grecja.
W tym roku ten kraj odnotowało znaczny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, szczególnie odczuwalny latem. Jednocześnie moc centrów danych ubiegających się o przyłączenie do sieci wzrosła w ciągu zaledwie dwóch miesięcy z 5 do 9 GW. To skłoniło rząd do szukania rozwiązań i wygląda na to, że w końcu wypracowano sensowne przepisy, które mają zmniejszyć skutki odczuwalne przez mieszkańców.
Grecja chce, by centra danych były napędzane przez energię z OZE
Nowo budowane centra danych w Grecji mają być przynajmniej w 60% napędzane energią pochodzącą z odnawialnych źródeł energii. By spełnić ten warunek, firmy budujące centra danych będą mogły się podłączyć do sąsiednich farm wiatrowych, farm słonecznych bądź magazynów energii. Ustawodawca przewidział także możliwość podpisania długoletniej umowy na dostawę tzw. zielonej energii, by móc zagwarantować funkcjonowanie obiektu. Warto tu jednak zaznaczyć, że dotyczy to tylko małych i średnich centr danych, bowiem dla największych tego typu obiektów przewidziano dodatkowe rozwiązania.
Wszystkie centra danych których zapotrzebowanie na moc przekracza 200 MW będą mogły uzyskać priorytet przy podłączaniu do sieci elektrycznych pod jednym warunkiem. Przynajmniej 80% zużywanej energii ma pochodzić od lokalnych, rozproszonych producentów lub z magazynów energii zdolnych do oddawania prądu do sieci przez co najmniej sześć godzin. Dodatkowo firmy zarządzające obiektami będą musiały przedstawić gwarancję finansową w wysokości 200 tys. euro za każdy megawat zamówionej mocy, co ma ograniczyć blokowanie przepustowości.

Tak więc Grecja, mimo że nie ma zbyt wielu centr danych (według różnych źródeł ok. 30), to wyszła z naprawdę dobrą propozycją. Wykorzystywanie OZE w tego typu infrastrukturze to ważny krok, by ograniczyć jej wpływ nie tylko na niedobory mocy, ale także na środowisko. I może to jest właśnie szlak, którym powinny podążać inne kraje?
Rosyjskie centra danych tuż przy granicy z Polską? Rosja walczy z kryzysem energetycznym
Musk przyblokował ukraińskie Starlinki? Ukraińska armia skarży się na problemy z ich działaniem