Nawet połowa mieszkań może zniknąć! Nowe przepisy wywrócą rynek do góry nogami
Możesz mieć mieszkanie, spłacony kredyt i kalendarz rezerwacji na pół roku do przodu. Co z tego, skoro już za kilkanaście miesięcy to sąsiedzi mogą zdecydować, że na Airbnb już nie zarobisz. Sejm przyjął przepisy, które dają wspólnotom i gminom prawo blokowania wynajmu na doby. Eksperci już próbują policzyć, ilu właścicieli będzie musiało zmienić swoje zarobkowe plany. Najbardziej pesymistyczny scenariusz mówi nawet o redukcji nawet połowy ofert.
Sąsiedzi będą mogli zablokować wynajem na doby
Za głosowało 407 posłów, przeciw było 24. Dokument trafił do dalszych prac, więc nowych zasad nie można jeszcze traktować jak obowiązującego prawa. Zgodnie z przyjętym przez posłów tekstem od 1 stycznia 2028 roku wspólnoty i spółdzielnie będą mogły podejmować uchwały zakazujące najmu krótkoterminowego w swoich budynkach. Właściciel, którego lokal obejmie taki zakaz, dostanie sześć miesięcy na zakończenie działalności.
Samorządy będą mogły również wyznaczać strefy ograniczające albo całkowicie wykluczające wynajem turystom. Nie musi to oznaczać zakazu w całym mieście. W grę wchodzą konkretne dzielnice, budynki lub wybrane okresy roku.
Nowe przepisy mają też ułatwić kontrole. Trzy stwierdzone naruszenia zasad bezpieczeństwa lub porządku publicznego w ciągu sześciu miesięcy mają skutkować wykreśleniem obiektu z ewidencji. Dla właścicieli apartamentów wynajmowanych przez wiele różnych osób może to być równie kłopotliwe jak uchwała sąsiadów.
Połowa mieszkań zniknie? Nie wszyscy wierzą w taki scenariusz
Anton Bubiel, prezes Rentier.io, na łamach „Bankiera” ocenia, że z rynku może wypaść około 25% ofert. Jeśli gminy zaczną masowo wprowadzać zakazy w miejscach szczególnie popularnych wśród turystów, jego zdaniem ubytek może sięgnąć nawet 50%. Jest to jednak scenariusz skrajny, wręcz apokaliptyczny. Ewa Wielgórska z Fairy Flats widzi to inaczej. Szacuje spadek na 10-15%. W budynkach, w których większość lokali wynajmuje się turystom, przegłosowanie zakazu może być po prostu trudne.
Zniknięcie ogłoszenia z Airbnb nie oznacza oczywiście, że mieszkanie fizycznie zniknie z rynku. Właściciel może przejść na najem długoterminowy albo wystawić nieruchomość na sprzedaż. Tyle że mikrokawalerka urządzona wyłącznie pod kilkudniowe pobyty nie zawsze nadaje się do normalnego mieszkania.
Na razie turyści mogą rezerwować noclegi jak wcześniej. Największe ograniczenia zaplanowano dopiero na 2028 rok, o ile ostateczny kształt ustawy się nie zmieni.
Czytaj więcej w dziale nieruchomości na Bithub:
Deweloperzy miesiącami czekają na klientów. Teraz kupujący mogą wykorzystać ich słabość
Single w pułapce deweloperów. Wybór nieruchomości skurczył się w miesiąc
Możesz kupić 500-letni zamek za 50 tysięcy euro. Jest jeden poważny haczyk
