To kara za pomoc Ukrainie. Polska spółka i uczelnia trafiają na czarną listę Chin
Chiny zakazały sprzedaży towarów podwójnego zastosowania 14 europejskim firmom i instytucjom. Na liście znalazły się dwa podmioty z Polski. Mowa o spółce Vigo Photonics oraz Politechnice Wrocławskiej. Pekin nie ukrywa, że to odpowiedź na najnowsze sankcje Unii Europejskiej wymierzone w przedsiębiorstwa wspierające Rosję. Dla Vigo sprawa brzmi groźnie, choć nie katastrofalnie. Firma z Ożarowa Mazowieckiego produkuje zaawansowane detektory podczerwieni i materiały półprzewodnikowe wykorzystywane między innymi w przemyśle, medycynie, kosmosie oraz wojsku.
Chiński zakaz obejmuje także dostawy przez pośredników
Towary podwójnego zastosowania to produkty, oprogramowanie i technologie, które mogą służyć zarówno celom cywilnym, jak i wojskowym. Chińscy eksporterzy nie mogą ich teraz sprzedawać Vigo. Zakaz obejmuje również zagraniczne firmy próbujące przekazać polskiej spółce komponenty pochodzące z Chin. Wyjątkiem są dostawy, na które Pekin wyda indywidualną zgodę.
Unia Europejska dzień wcześniej przyklepała 21. pakiet antyrosyjskich sankcji. Na liście firm objętych ostrzejszymi ograniczeniami eksportowymi znalazło się 51 pozycji, w tym te z Chin i Hongkongu. Bruksela zarzuca im udział w dostarczaniu Rosji mikroelektroniki, obrabiarek i sprzętu potrzebnego do produkcji półprzewodników. Odpowiedź Pekinu była błyskawiczna.
Spółka uspokaja, ale jeden segment może ucierpieć
Vigo przekonuje, że sankcje nie zagrożą produkcji detektorów i matryc podczerwieni. Firma od kilku lat kupuje potrzebne podłoża głównie w Japonii i Europie, a dodatkowo posiada zapas wystarczający na ponad rok.
Ryzyko dotyczy jednak materiałów półprzewodnikowych. Około połowy przychodów tego segmentu zależało od chińskich podłoży z fosforku indu. Europejski dostawca istnieje, ale może nie być w stanie pokryć całego zapotrzebowania. Sam segment odpowiadał w 2025 roku za 8,8% sprzedaży Vigo.
W dużym uproszczeniu bezpośrednio zagrożona część biznesu odpowiada więc za około 4,4% ubiegłorocznych przychodów spółki. To nie katastrofa, zwłaszcza że Vigo może starać się o chińskie licencje eksportowe. Pokazuje jednak, jak szybko geopolityczny spór o Rosję może zejść z poziomu unijnych komunikatów do magazynu konkretnej polskiej fabryki.
Wszystko to pokazuje słabość europejskich firm technologicznych. Mogą projektować zaawansowane urządzenia i sprzedawać je na całym świecie. Nadal pozostają zależne od kilku zagranicznych producentów kluczowych materiałów. Pekin doskonale wie, że ograniczenia eksportowe często uderzają mocniej niż polityczne pohukiwanie.
Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:
Niemcy wracają do wzrostu, znamy nowe dane PMI. Przemysł przejął inicjatywę
Liczba nowych bezrobotnych w USA najniższa od 58 lat. Te dane szokują Fed
USA przygotowują się do zmasowanego ataku na Iran. Przed nami nerwowy weekend?
