Donald Trump ogłosił plany bombardowania Iranu! „Kocham inflację”. Rynki szykują się na najgorsze
„Kocham inflację”. Tymi słowami prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump skomentował pytanie jednego z dziennikarzy podczas konferencji prasowej w Białym Domu zaledwie kilka godzin po tym, jak amerykański Urząd Statystyki Pracy (BLS) podał, że ceny konsumpcyjne w USA wzrosły w maju o 4,2 proc. rok do roku. To najwyższy odczyt od kwietnia 2023 r. i trzeci z rzędu miesiąc przyspieszenia tempa wzrostu ogólnego poziomu cen, po 3,8 proc. w kwietniu. Prezydent połączył przy okazji dwa wątki, które rynki od tygodni traktują jako jeden ogromny problem: wojnę z Iranem i wywołany przez nią gwałtowny skok cen energii które przekładają się na gorsze wyniki przedsiębiorstw i gospodarek wielu krajów na świecie.
Trump chce bombardować Iran i wymusić kapitulację. „Kocham inflację”
Trump zapowiedział też kolejne działania zbrojne w rejonie Zatoki Perskiej: „Będziemy atakować Iran i uderzymy bardzo mocno” – oznajmił. Na pytanie dziennikarza, czy oznacza to wznowienie bombardowań, odparł krótko: „Tak. Zrobimy to”. Chwilę później padło słynne pytanie o inflację, które Trump skomentował następująco: „Nie, kocham to. Dane były doskonałe. Wiecie, co naprawdę kocham? Kocham inflację”. Logikę dopowiedział sam, wskazując na ropę: „Wczoraj w nocy przejęliśmy 22 statki późną nocą, bez świateł”, dodając, że jego zdaniem to właśnie dlatego baryłka kosztuje obecnie 85 dolarów (91 USD na moment powstawania tego artykułu).
Jak rozumieć wypowiedź prezydenta USA? Według najnowszych danych z BLS energia odpowiadała za ponad 60 proc. całego wzrostu CPI, a sama benzyna podrożała w skali roku o ponad 40 proc. To bezpośredni efekt zamknięcia cieśniny Ormuz i zakłóceń w dostawach z Bliskiego Wschodu. Inflacja bazowa, oczyszczona z żywności i paliw, urosła zaledwie o 0,2 proc. w miesiąc, co sugeruje, że presja cenowa pozostaje na razie ograniczona do rynku energii i nie rozlewa się jeszcze na resztę koszyka.
Trump zakłada, że wysoka inflacja jest tymczasowa, konieczna i że wyparuje wraz z końcem wojny, do czego mają doprowadzić bombardowania i przejmowanie irańskiej ropy.
Brakuje paliwa lotniczego, za moment zabraknie paliwa dla giełdy
Dla inwestorów problem polega na tym, że Fed nie reaguje na intencje prezydenta, tylko na twarde dane. Przy inflacji bazowej utrzymującej się na poziomie 2,9 proc. i prognozach na coraz to wyższe odczyty w kolejnych miesiącach szanse na obniżki stóp w tym roku praktycznie wyparowały, a część ekspertów spodziewa się nawet cyklu podwyżek. Posiedzenie komitetu FOMC w dniach 16-17 czerwca będzie zapewne burzliwe, ale jedno wiemy na pewno- luzowanie ilościowe prawie na pewno zostanie wyjęte z agendy.
To trudne warunki makro dla aktywów ryzykownych takich jak kryptowaluty. Bitcoin wyceniany jest w tej chwili mniej więcej na 61,5 tys. dolarów za sztukę i stracił w ciągu ostatnich 7 dni aż 17 procent swojej wartości, a nawet zanurkował chwilowo poniżej 60 tys. USD po raz pierwszy od 2024 r. Z amerykańskich funduszy ETF spot z ekspozycją na BTC odpłynęło tylko w tym roku około 2,6 mld dolarów netto, a ich łączne aktywa wróciły do poziomu z listopada 2024 r., czyli sprzed zwycięstwa Trumpa w wyborach prezydenckich. Altcoiny z Ethereum, XRP, BNB i Solaną na czele znoszą zmianę sentymentu rynkowego jeszcze gorzej niż Bitcoin.
Najbliższe dni będą rozstrzygające co do dalszego kierunku. Jeśli szok energetyczny zacznie się rozlewać na ceny usług, rynek dostanie potwierdzenie, że jastrzębi Fed zostaje z nami na dłużej. Jeśli wojna i ceny ropy zaczną powoli odpuszczać, scenariusz prezydenta się ziści, a inwestorzy będą powoli wyczekiwali kolejnego pivotu ze strony decydentów amerykańskiego banku centralnego.
Redakcja BitHub.pl poleca:
Inflacja w USA jest najwyższa od 3 lat. Fed pogrąży Bitcoina, jak w 2022 roku?
Omen Hindenburga znów zawisł nad Wall Street. Ryzyko spadków na giełdzie rośnie?
Czy boom AI przypomina okres przed krachem z 1929 roku? Ten wykres pokazuje niepokojący wzorzec
