Mocne wzrosty akcji energetycznych firm na GPW. Idą zmiany w systemie ETS?
Polska energetyka jest dziś jednym z najmocniejszych tematów na GPW, bo inwestorzy wrócili do akcji Taurona, PGE i Enei po wcześniejszej nerwowej przecenie. Około godziny 15:10 akcje Taurona rosły o ponad 6 proc., PGE o około 5 proc., a Enei o ponad 3 proc., wyraźnie przebijając zachowanie szerokiego rynku. WIG20 zyskiwał w tym czasie ponad 1 proc., ale to właśnie spółki energetyczne nadawały sesji ton.
Ten ruch nie wygląda jak przypadkowe odbicie jednej spółki, tylko jak sektorowa próba odbudowy zaufania po kilku tygodniach zmienności. Rynek znów gra pod scenariusz, w którym regulacje, taryfy i transformacja energetyczna nie muszą być wyłącznie obciążeniem dla wyników. Co ciekawe wzrosty pojawiły się mimo braku pojedynczego katalizatora, co może sugerować, że być może zakulisowo „rynek już coś wie” odnośnie zmian w europejskim systemie ETS.
Najważniejsze fakty
- Tauron jest jednym z liderów WIG20, rosnąc w trakcie sesji o około 6,7 proc. do okolic 9,4 zł za akcję.
- PGE zyskuje około 5 proc., Enea ponad 3,5 proc., a indeks WIG-Energia w pierwszej części dnia zwyżkował około 3,5 proc.
- Ruch wspierały dobre nastroje na szerokim rynku i sektorowa rotacja kapitału w stronę spółek z ekspozycją na dystrybucję energii w kontekście potencjalnych zmian w ETS2.
Dlaczego dziś najmocniej rośnie energetyka?
Energetyka rośnie, bo inwestorzy zaczęli ponownie kupować sektor po wcześniejszej przecenie i szukają spółek, które mogą korzystać na stabilizacji regulacyjnej. Tauron, PGE i Enea są mocno zależne od decyzji dotyczących taryf, cen energii, kosztów CO2 i modelu finansowania transformacji. Każdy sygnał, że presja regulacyjna nie będzie tak destrukcyjna, jak obawiał się rynek, natychmiast może podbić wyceny. Dzisiejszy ruch jest więc mniej o jednym komunikacie, a bardziej o zmianie nastawienia: z „unikamy energetyki” na „może jednak ryzyko jest już w cenach”.
Polskie spółki energetyczne należą do najbardziej emisyjnych w Europie. Każda zmiana ograniczająca koszty ETS albo zwiększająca pulę darmowych uprawnień oznacza potencjalnie: niższe koszty produkcji energii, wyższe EBITDA, wyższe przepływy pieniężne. Oraz generalnie – mniejsze ryzyko dla transformacji energetycznej. Zapowiedzi KE możemy uznać za potencjalnie pozytywne dla wyników PGE, przez spadek kosztów CO2.
Inwestorom nad Wisłą udziela się też pozytywny sentyment Wall Street. Pisaliśmy o tym w artykułach Z ostatniej chwili: Inflacja w USA rośnie, PKB w górę, a konsument wydaje. Co na to Wall Street? oraz Z ostatniej chwili: Micron szokuje wynikami, Nasdaq reaguje. To druga Nvidia?
Co dokładnie pokazują notowania?
Notowania pokazują klasyczny sektorowy rajd, a nie pojedynczy wyskok jednej spółki. Rynek kupuje konkretną tezę: spółki energetyczne mogą mieć przed sobą lepszy okres, jeśli poprawi się widoczność regulacyjna i finansowa. Tauron jest w centrum uwagi, bo ma największą dźwignię na poprawę nastrojów w sektorze energetycznym. Spółka jest największym dystrybutorem energii elektrycznej w Polsce i jednym z kluczowych graczy w sprzedaży oraz wytwarzaniu energii. To oznacza, że inwestorzy patrzą na nią jak na papierek lakmusowy całej branży: jeśli rynek zaczyna kupować Taurona, często znaczy to, że zmienia się podejście do ryzyka regulacyjnego i kosztów transformacji. W wynikach za ostatnie raportowane kwartały widać też, że grupa potrafi generować wysokie zyski operacyjne, choć jej wycena nadal pozostaje mocno zależna od polityki państwa i kosztów inwestycji.
Co wspiera PGE i Eneę?
PGE i Enea korzystają z tej samej historii co Tauron, ale z nieco innym profilem ryzyka. PGE jest największym krajowym producentem energii i ma ogromną ekspozycję na transformację aktywów wytwórczych, co oznacza duży potencjał, ale też duże potrzeby kapitałowe. Enea z kolei jest mocno powiązana z dystrybucją, wytwarzaniem i sprzedażą energii, więc rynek traktuje ją jako spółkę wrażliwą zarówno na taryfy, jak i na ceny hurtowe. Dzisiejszy wzrost całej trójki sugeruje, że inwestorzy nie próbują wyłapać jednego „zwycięzcy”, tylko kupują cały koszyk energetyczny.
To jeszcze nie jest dowód trwałej zmiany trendu – spółki te radziły sobie w ostatnich kwartałach słąbo na tle szerokiego rynku… Ale to ważny sygnał, że popyt wrócił do sektora po mocnej przecenie. Energetyka na GPW potrafi rosnąć gwałtownie, gdy rynek zaczyna wierzyć w bardziej przewidywalne regulacje, ale równie szybko oddaje wzrosty, gdy pojawia się ryzyko polityczne. Największym problemem sektora pozostaje to, że zyski operacyjne nie zawsze przekładają się na prostą historię dla akcjonariuszy. Potrzeby inwestycyjne są ogromne, udział państwa w akcjonariacie jest istotny, a decyzje o dywidendach, taryfach i finansowaniu transformacji nigdy nie są czysto rynkowe.
GPW będzie tym uważniej patrzeć przede wszystkim na taryfy, koszty CO2, ceny energii i komunikaty dotyczące finansowania transformacji. Jeżeli poprawi się widoczność regulacyjna, rynek może dalej podnosić wyceny spółek energetycznych, zwłaszcza tych z dużym segmentem dystrybucji. Jeżeli jednak wrócą obawy o polityczne sterowanie zyskami albo o zbyt kosztowne inwestycje, dzisiejsze odbicie może szybko zostać potraktowane jako okazja do realizacji zysków. Akcje PGE, Taurona i Enei notowane są z mnożnikowym dyskontem względem średniej dla GPW i zostały mocno poturbowane w ostatnich miesiącach.