Z ostatniej chwili: Inflacja w USA rośnie, PKB w górę, a konsument wydaje. Co na to Wall Street?
Amerykańska gospodarka ponownie zaskoczyła inwestorów swoją odpornością, a opublikowane dziś dane pokazały, że inflacja mierzona wskaźnikiem PCE najważniejszym dla Rezerwy Federalnej wzrosła w maju do 4,1 proc. rok do roku, najwyżej od kwietnia 2023 r. Jednocześnie Amerykanie nie ograniczają zakupów. Wydatki konsumentów zwiększyły się o 0,7 proc. miesiąc do miesiąca, wyraźnie mocniej od średniego tempa obserwowanego w ostatnich miesiącach.
Równolegle Biuro Analiz Ekonomicznych (BEA) podniosło finalny odczyt wzrostu PKB za pierwszy kwartał z 1,6 proc. do 2,1 proc. w ujęciu zanualizowanym. Gospodarka Stanów Zjednoczonych pozostaje mocna, ale właśnie dlatego inflacja może okazać się znacznie trudniejsza do opanowania. Mimo to mocna kondycja konsumentów podoba się Wall Street bardziej, niż przeraża ich wizja wzrostu cen w szerokiej gospodarce. W pierwszej reakcji na dane Nasdaq zyskał, a dolar stracił choć dane są pozytywe dla waluty USA.
Najważniejsze fakty
- Inflacja PCE wzrosła do 4,1 proc. r/r, a bazowa Core PCE do 3,4 proc. r/r. W ujęciu miesięcznym wskaźniki wyniosły odpowiednio 0,4 proc. i 0,3 proc.
- Wydatki konsumentów zwiększyły się o 0,7 proc. m/m, pokazując, że popyt w USA pozostaje bardzo silny mimo wysokich stóp procentowych.
- PKB USA za I kwartał został ostatecznie zrewidowany w górę do 2,1 proc. z wcześniejszych 1,6 proc., jednak wzrost konsumpcji w samym PKB obniżono do zaledwie 0,5 proc.
Co pokazał dzisiejszy raport o inflacji?
Inflacja ponownie przyspieszyła i pozostaje ponad dwukrotnie wyższa od celu Fed wynoszącego 2 proc. Wskaźnik PCE wzrósł z 3,8 proc. w kwietniu do 4,1 proc. w maju, zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów. Jeszcze ważniejszy dla banku centralnego Core PCE, który pomija ceny żywności i energii, osiągnął 3,4 proc. rok do roku. Dane nie były zaskoczeniem dla rynku, ale potwierdziły, że wcześniejszy wzrost cen energii nadal przenika do całej gospodarki. To oznacza, że proces dezinflacji wyraźnie wyhamował. Dlaczego wydatki konsumentów są dziś ważniejsze niż sam odczyt PCE?
Ponieważ to amerykański konsument decyduje o tempie wzrostu największej gospodarki świata. Konsumpcja odpowiada za blisko 70 proc. amerykańskiego PKB, dlatego każdy mocny raport o wydatkach zmienia oczekiwania wobec całej gospodarki. W maju wydatki wzrosły o 0,7 proc. miesiąc do miesiąca, mimo że inflacja pozostaje wysoka, a koszt kredytu znajduje się na najwyższych poziomach od wielu lat. Reuters zwraca jednak uwagę, że część tego wzrostu była wspierana przez wysokie zwroty podatkowe oraz wzrost wartości portfeli inwestycyjnych. Jednocześnie stopa oszczędności gospodarstw domowych ponownie spadła, co sugeruje, że konsumenci coraz częściej finansują wydatki kosztem zgromadzonych rezerw.


PKB wygląda lepiej, niż oczekiwano. Dlaczego ekonomiści pozostają ostrożni?
Wyższy odczyt PKB nie oznacza, że fundamenty gospodarki wyraźnie się poprawiły. Finalna rewizja podniosła tempo wzrostu do 2,1 proc., ale jednocześnie obniżono tempo wzrostu wydatków konsumpcyjnych w pierwszym kwartale do 0,5 proc. Oznacza to, że rewizja wynikała przede wszystkim z korekt w handlu zagranicznym, zapasach i innych komponentach rachunków narodowych, a nie z silniejszego popytu wewnętrznego. Dla ekonomistów to istotna różnica. Sama gospodarka wygląda solidnie, ale jej najważniejszy silnik – konsument – zaczyna stopniowo tracić impet.
Dzisiejszy raport zmniejsza szanse na szybkie obniżki stóp procentowych. Rezerwa Federalna znajduje się w niewygodnym położeniu. Z jednej strony inflacja ponownie przyspieszyła, z drugiej gospodarka nadal rośnie, a konsumenci nie ograniczają wydatków. W praktyce oznacza to, że bank centralny ma niewiele argumentów za szybkim łagodzeniem polityki pieniężnej. Rynek zakłada obecnie, że Fed pozostawi stopy procentowe na podwyższonym poziomie jeszcze przez wiele miesięcy, a część ekonomistów ponownie zaczyna mówić o ryzyku kolejnej podwyżki, jeśli inflacja nie zacznie wyraźnie spadać.

Jak zareagowały rynki?
Inwestorzy odebrali dane spokojniej, niż można było oczekiwać. Powodem jest fakt, że praktycznie wszystkie najważniejsze odczyty okazały się zgodne z konsensusem. Inflacja nie zaskoczyła negatywnie, a mocna konsumpcja potwierdziła, że ryzyko gwałtownego spowolnienia gospodarczego pozostaje niewielkie. Kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy rosły po publikacji danych, ponieważ rynek uznał, że dzisiejszy raport nie zmienia istotnie scenariusza dla polityki Fed, choć jednocześnie oddala perspektywę szybkich obniżek stóp.
Kluczowe stanie się pytanie, czy amerykański konsument utrzyma obecną siłę także w drugiej połowie roku. Dzisiejsze dane pokazują, że popyt pozostaje zaskakująco odporny, ale odbywa się to kosztem malejących oszczędności i coraz większej presji inflacyjnej. Jeżeli kolejne raporty potwierdzą podobny obraz, Fed prawdopodobnie utrzyma restrykcyjną politykę znacznie dłużej, niż jeszcze kilka miesięcy temu oczekiwali inwestorzy. Paradoks polega na tym, że dla gospodarki dobra kondycja konsumenta jest pozytywna, ale dla rynku finansowego może oznaczać dłuższy okres wysokich stóp procentowych. To właśnie ten paradoks będzie w najbliższych tygodniach jednym z najważniejszych tematów na Wall Street.