Kurs spadł 30% od szczytu. Kosmiczna perełka z GPW schodzi na ziemię
Za akcję Creotech Instruments trzeba było we czwartek zapłacić 765 zł, o ponad 2 proc. mniej niż dzień wcześniej i już blisko 30 proc. poniżej historycznego szczytu. Rekord padł 29 maja, gdy kurs producenta satelitów sięgnął 1086 zł. Od tego momentu notowania konsekwentnie osuwają się w dół, a w skali ostatniego tygodnia walor stracił kilkanaście procent. Skala przeceny robi wrażenie, choć warto pamiętać o punkcie wyjścia. W ciągu dwunastu miesięcy akcje podrożały mimo wszystko o około 240 proc., a jeszcze rok temu kosztowały niespełna 300 zł.
Z tego tekstu dowiesz się:
- dlaczego kurs Creotechu spadł z 1086 zł do okolic 765 zł,
- jaką rolę w przecenie odegrała emisja akcji za 481 mln zł,
- co pokazały wyniki spółki za pierwszy kwartał 2026 roku,
- na czym opiera się strategia rozwoju do 2029 roku.
Emisja schłodziła entuzjazm inwestorów
Pierwsze pęknięcie pojawiło się na początku maja. Spółka ogłosiła wtedy strategię rozwoju na lata 2026-2029 i jednocześnie zapowiedziała emisję do 650 tys. nowych akcji serii M. Rynek zareagował nerwowo, a kurs runął w ciągu jednej sesji o około 11 proc. Inwestorzy obawiali się rozwodnienia kapitału, bo nowe walory miały odpowiadać blisko jednej piątej kapitału zakładowego.
Emocje szybko opadły i pod koniec maja notowania wspięły się na rekordowe poziomy, jednak sama emisja doszła do skutku. Na początku czerwca, po przyspieszonej budowie księgi popytu (ABB), Creotech uplasował całą pulę 650 tys. akcji po 740 zł za sztukę i pozyskał 481 mln zł, czyli około 113,5 mln euro. Cena emisyjna wypadła wyraźnie poniżej ówczesnego kursu giełdowego i to właśnie ona zaczęła działać jak magnes na notowania.
Już w pierwszych dniach czerwca kurs przebił w dół psychologiczną barierę 1000 zł, a 14 lipca sąd zarejestrował podwyższenie kapitału, co ostatecznie przypieczętowało rozwodnienie dotychczasowych akcjonariuszy. Dzień później na rynek trafiły zawiadomienia o zmianach udziałów w akcjonariacie.
Wyniki nie nadążają za kontraktami
Paliwa do korekty dostarczył też raport kwartalny. W pierwszym kwartale 2026 roku Creotech wykazał około 27 mln zł przychodów ogółem, jednak na poziomie operacyjnym i netto pojawiła się strata, sięgająca według danych rynkowych blisko 7 mln zł. Zarząd tłumaczy słabsze rezultaty specyfiką rozliczania dużych projektów kosmicznych, które przechodzą przez rachunek wyników z opóźnieniem. Portfel zamówień faktycznie wygląda solidnie.
Jeszcze w maju spółka szacowała backlog na około 587 mln zł, a potencjalny lejek sprzedażowy na 8,3 mld zł. Największym kontraktem pozostaje wart 556,68 mln zł Mikroglob, czyli satelitarny system obserwacji Ziemi budowany na zlecenie wojska. Na początku lipca Creotech poinformował o nawiązaniu dwukierunkowej łączności z pierwszym satelitą tej konstelacji, a pod koniec czerwca Agencja Uzbrojenia zatwierdziła kolejny etap dokumentacji projektu.
Strategia do 2029 roku zakłada, że firma z Piaseczna stanie się jednym z czterech największych integratorów misji kosmicznych w Europie. W planach jest zwiększenie mocy produkcyjnych z około 10 do co najmniej 40 satelitów rocznie oraz rozszerzenie oferty o większe platformy SWAN i EMU, udźwigujące ładunki do 500 kg. Środki z czerwcowej emisji mają sfinansować właśnie te inwestycje, a częściowo także potencjalne przejęcia.
Najbliższym sprawdzianem dla byków będzie raport za pierwsze półrocze, zaplanowany na początek września. Do tego czasu inwestorzy muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy obecna przecena to zdrowe ostudzenie rozgrzanej wyceny, czy początek głębszej zmiany trendu na jednej z najgorętszych spółek warszawskiej giełdy.
Redakcja BitHub.pl poleca również:
- Akcje SpaceX w panice, 1 bilion USD wyparowało. Przegrane fortuny na inwestycji Muska?
- Chiny wynoszą AI w kosmos. Tysiąc satelitów ma stworzyć komputer nad Ziemią
- Przez te dane i wyniki gigantów Wall Street wstrzyma oddech. Oto kalendarz!
