Akcje SpaceX w panice, 1 bilion USD wyparowało. Przegrane fortuny na inwestycji Muska?

Akcje SpaceX w panice, 1 bilion USD wyparowało. Przegrane fortuny na inwestycji Muska?

Niedawno szalony i z początku bardzo udany debiut SpaceX wydawał się symbolem nowej hossy na Wall Street. Wejście na giełdę, które przyniosło firmie 85,7 mld dolarów był największym IPO w historii, a akcje w ciągu kilku tygodni wzrosły z ceny emisyjnej 135 dolarów do ponad 200 dolarów. Dziś nastroje wyglądają inaczej. Kurs spadł już poniżej ceny IPO, notując sześć kolejnych sesji spadkowych i tracąc blisko 23% od momentu wejścia spółki do indeksu Nasdaq-100. Kapitalizacja SpaceX runęła od szczytó o ponad 1 bilion dolarów.

Najważniejsze informacje

  • Akcje SpaceX spadły poniżej ceny IPO wynoszącej 135 dolarów i są około jedną trzecią niżej od szczytu po debiucie.
  • Krótka sprzedaż wzrosła z około 40 mln do 185 mln akcji, co odpowiada blisko 29% wolnego obrotu.
  • Przecena pokazuje, że inwestorzy zaczynają rozliczać spółki nie z obietnic, lecz z realizacji ambitnych planów.

Euforia po debiucie trwała zaledwie kilka tygodni

Debiut SpaceX był wydarzeniem, które wykraczało poza sam rynek kosmiczny. Inwestorzy kupowali nie tylko spółkę, ale również wizję Elona Muska, według której SpaceX ma stać się najcenniejszym przedsiębiorstwem świata. Sam Musk po ostatniej przecenie stwierdził nawet, że firma pewnego dnia będzie warta więcej niż cały majątek znajdujący się na Ziemi.

Problem polega na tym, że rynek bardzo szybko przestał wyceniać odległą przyszłość. Inwestorzy zaczęli koncentrować się na tym, co dzieje się tu i teraz. W czwartek SpaceX musiał przerwać test rakiety Starship V3 po awarii zapłonu silników Raptor. Automatyczne systemy bezpieczeństwa zatrzymały odliczanie tuż przed startem, a Musk poinformował później, że dwa silniki wymagają wymiany przed kolejną próbą.

Sam nieudany test prawdopodobnie nie uzasadniałby tak silnej przeceny. Stał się jednak pretekstem do realizacji zysków po wyjątkowo dynamicznym rajdzie, który wyniósł kurs znacznie powyżej ceny emisyjnej w bardzo krótkim czasie. O sytuacji na rynu akcji w USA, gdzie wciąż głośno o inwestycjach w AI pisaliśmy w artykule Świetne wyniki nie wystarczają już spółkom AI. Rynek brutalnie rozliczy optymistów?

Rynek zaczął kwestionować wycenę, a nie technologię

Najbardziej wymownym sygnałem nie jest sam spadek kursu, lecz zachowanie inwestorów grających na zniżki. W ciągu zaledwie trzech tygodni liczba akcji sprzedanych krótko wzrosła z około 40 mln do 185 mln, co odpowiada niemal 29% akcji znajdujących się w wolnym obrocie. Wartość tych zakładów przeciwko spółce szacowana jest na około 25 mld dolarów.

To pokazuje, że część rynku nie kwestionuje potencjału SpaceX, lecz uważa, że obecna wycena zbyt daleko wyprzedziła tempo realizacji biznesowych celów. Różnica jest fundamentalna. Jeszcze kilka tygodni temu inwestorzy byli gotowi płacić niemal każdą cenę za ekspozycję na sektor kosmiczny i sztuczną inteligencję. Dziś oczekują dowodów, że ambitne plany będą przekładać się na realne wyniki.

W najbliższych tygodniach dodatkowym źródłem niepewności będzie zaplanowane na sierpień wygaśnięcie okresu lock-up. Po raz pierwszy od debiutu część dotychczasowych akcjonariuszy będzie mogła sprzedać swoje udziały, zwiększając podaż akcji na rynku.

O świetnych wynikach amerykańskich firm (które nie przekłada się na wzrost akcji SpaceX) pisaliśmy w BlackRock potężniejszy, niż kiedykolwiek: ma 15 bilionów USD. Co pokazały wyniki banków?

Wall Street była niemal jednomyślna – ludzie to ignroowali

Około miesiąca po debiucie, gdy wygasły ograniczenia dotyczące publikowania rekomendacji, analitycy banków uczestniczących w IPO niemal jednocześnie przedstawili pierwsze wyceny SpaceX. Siedemnaście instytucji opublikowało ceny docelowe i żadna nie zakładała spadku kursu. Mediana prognoz wyniosła 225 dolarów za akcję, czyli około 40% powyżej ówczesnej ceny rynkowej. Najbardziej optymistyczny Raymond James widział potencjał wzrostu aż do 800 dolarów. Nawet najbardziej zachowawczy Stifel wskazywał 190 dolarów.

Sam optymizm analityków nie jest niczym niezwykłym po dużym debiucie giełdowym. Znacznie ciekawsze jest to, jak bardzo ich prognozy były do siebie podobne. Większość banków poruszała się w bardzo wąskim przedziale 200–250 dolarów, mimo że próbowała wyceniać firmę, dla której praktycznie nie istnieją porównywalne spółki. Taka zgodność częściej świadczy o rynkowym konsensusie niż o niezależnych modelach wyceny.

Kilka dni później rynek brutalnie zweryfikował ten optymizm. Akcje spadły poniżej ceny emisyjnej i handlowane są dziś w okolicach 125 dolarów. Paradoksalnie nie oznacza to, że wszyscy nagle zmienili zdanie na temat przyszłości SpaceX. Pokazuje raczej, jak niepewna staje się wycena spółki, gdy większą rolę od bieżących wyników odgrywają oczekiwania dotyczące wydarzeń, które mają nastąpić dopiero za pięć czy dziesięć lat.

Rynek nie zakwestionował SpaceX, ale wierzy w matematykę

Największym problemem SpaceX nie jest dziś nieudany test Starshipa ani chwilowe pogorszenie nastrojów. Jest nim skala oczekiwań, które inwestorzy zdążyli wpisać w wycenę spółki. Gdy banki publikowały swoje rekomendacje, kapitalizacja SpaceX przekraczała już 2 bln dolarów. Osiągnięcie mediany prognoz na poziomie 225 dolarów oznaczałoby wzrost wartości firmy do około 3 bln dolarów w ciągu kilkunastu miesięcy.

Tymczasem fundamenty wciąż pozostają typowe dla przedsiębiorstwa znajdującego się w fazie intensywnych inwestycji. W 2025 r. SpaceX wygenerował niespełna 19 mld dolarów przychodów i zanotował stratę netto wynoszącą około 4,9 mld dolarów. Oznaczało to wycenę przekraczającą stukrotność rocznych przychodów – poziom spotykany niezwykle rzadko nawet wśród najbardziej dynamicznych spółek technologicznych.

To dlatego obecna przecena nie musi oznaczać utraty wiary w kosmiczne ambicje Elona Muska. Rynek nadal wierzy, że SpaceX może zmienić przemysł kosmiczny. Coraz mniej inwestorów wierzy jednak, że stanie się to wystarczająco szybko, aby uzasadnić wycenę liczzoną w kilku bilionach dolarów. Na Wall Street bardzo często nie przegrywają najlepsze firmy. Przegrywają te, wobec których oczekiwania urosły szybciej niż ich zdolność do ich spełnienia.

To nie jest historia tylko o SpaceX

Łatwo uznać obecną przecenę za efekt nieudanego testu Starshipa. W rzeczywistości problem jest znacznie szerszy. Wall Street coraz częściej przestaje nagradzać wielkie obietnice i zaczyna oczekiwać ich realizacji. Podobny mechanizm było widać w ostatnich dniach również w sektorze półprzewodników, gdzie nawet rekordowe wyniki TSMC nie wystarczyły do utrzymania wzrostów.

SpaceX staje się kolejnym przykładem tej zmiany. Rynek nie odrzucił wizji Muska kolonizacji kosmosu ani dalszego rozwoju Starshipa. Po prostu uznał, że przy wycenie liczonej w setkach miliardów dolarów sama wizja przestaje wystarczać. Każde opóźnienie, każda awaria i każdy sygnał zwiększający ryzyko realizacji planów natychmiast znajdują odzwierciedlenie w kursie akcji.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!