Czy kurs euro przebije 4,39 zł i co to oznacza dla przeciętnego Polaka?
Euro traci w środę 0,65% do dolara i zbliża się do 17-miesięcznego dołka. Znów ciąży mu francuski dług. W złotych kurs euro trzyma się blisko 4,38 zł, a dolar drożeje szybciej, bo już do 3,91 zł. Wieczorem rynek dostanie protokół z posiedzenia Fed.
Francuskie obligacje znów ciągną euro w dół
Euro spadło w środę o 0,65%, do 1,1185 USD, blisko poniedziałkowego dołka, najniższego od maja 2025 roku. Powód jest ten sam od tygodni, czyli Francja. Rentowność francuskich 10-latek skoczyła bowiem ostatnio o 14,9 pb, do 4,896%, a niemieckich wzrosła tylko o 0,8 pb.
Wtorkowe odbicie, po tym jak Marine Le Pen podniosła plan cięć wydatków do 140 mld EUR, szybko straciło impet.
Szef Banku Francji Emmanuel Moulin przyznał, że sytuacja jest poważna, ale kraj nie potrzebuje dziś pomocy EBC.
Kurs euro w złotych stoi przy 4,38
W Polsce euro kosztowało po południu około 4,38 zł, o 0,17% więcej niż we wtorek.
Dolar zdrożał mocniej, o 0,77%, do 3,91 zł. Złoty słabnie więc głównie przez mocnego dolara, a nie przez sprawy krajowe. Rada Polityki Pieniężnej zostawiła dziś stopy bez zmian, zgodnie z oczekiwaniami.
Teraz dla EUR/PLN liczy się przede wszystkim opór przy 4,39 zł, czyli szczyt z początku tygodnia.
Jeśli kurs euro go przebije, spodziewałbym się dalszego osłabienia złotego, także wobec dolara. Spadek w stronę 4,35 zł będzie możliwy prawdopodobnie dopiero po uspokojeniu sytuacji we Francji.
Protokół Fed może jeszcze wzmocnić dolara
Indeks dolara wzrósł dziś o 0,41%, do 102,33 pkt.
O 20:00 Fed opublikuje protokół z wrześniowego posiedzenia, na którym pierwszy raz od 2023 roku podniósł stopy. Rynek spodziewa się w nim szerszej dyskusji, niż sugerowało jednomyślne głosowanie. Szansa na kolejną podwyżkę w październiku to 21,6%, ale w grudniu już 82,8%.
Co to wszystko właściwie oznacza dla portfela polskiego inwestora? Wyjazdy i zakupy w euro drożeją dziś niewiele, ale wszystko, za co płacimy w dolarach, już wyraźnie.
Część członków Fed, w tym John Williams, woli poczekać z podwyżkami, a jutro głos zabierze prezes NBP Adam Glapiński.
Dopóki Francja nie uspokoi rynku, euro zostanie pod presją.
Więcej tekstów, które mogą cię zainteresować:
Nasdaq i S&P 500 tracą po rekordach. Co ciągnie amerykańską giełdę w dół?
Czeka nas nowy kryzys strefy euro. Inwestorzy uciekają z Francji do Niemiec
800 plus do likwidacji Tego chce znany polityk. I nie chodzi o Mentzena