5,820 proc. (!) w ciągu roku. Ogromny wzrost pewnego funduszu na fali niepokoju na morskich szlakach
Na światowych giełdach i pośród inwestorów najwięcej emocji w ostatnich miesiącach wydają się wciąż budzić te same nazwy – SpaceX, Nvidia, producenci pamięci komputerowej czy AI, AI i dla odmiany AI. Z tym większym przekąsem potraktować można w tym kontekście doniesienia dotyczące skali zysków wyceny pewnego funduszu ETF, które przyćmiły giełdowych faworytów. A skala ta nie jest przy tym nieuzasadniona, jeśli wziąć pod uwagę, że chodzi o aktywa oparte na krwiobiegu światowej gospodarki – jakim nieodmiennie jest międzykontynentalny transport morski.
Przechodząc do rzeczy – jak wynika z dostępnych danych, fundusz ETF Breakwave Tanker Shipping, skrót BWET, zanotował w ciągu ostatnich 12 miesięcy nieprawdopodobne 5820 procent wzrostu wyceny. Tylko w ciągu bieżącego roku jego notowania zyskały 4556 procent, co czyni go najlepiej radzącym sobie obecnie funduszem ETF na świecie. Wzrosty te są zarazem symptomatycznym sygnałem tego, co dzieje się obecnie z transkontynentalnym handlem – i to niekoniecznie w optymistycznym rozumieniu w stosunku do sytuacji tego ostatniego.
Drogo, drożej, jeszcze drożej
BWET to fundusz, który nie kontroluje żadnych fizycznych zasobów ani też udziałów w firmach. Wartość tego instrumentu opiera się na kontraktach terminowych (futures) powiązanych z kosztami, jakie pociąga za sobą transport morski. Ten zaś od początku roku przeżywa wyjątkowe wyboje – przede wszystkim naturalnie w związku z wojną z Iranem i blokadą cieśniny Ormuz, choć swoje dołożył też. np. niski poziom wód w Kanale Panamskim, ograniczający przepustowość tej arterii. Zakłócenia dotknęły zwłaszcza transport ropy z Bliskiego Wschodu czy z Afryki Zachodniej, w szczególności w kierunku azjatyckim.
Indeks Baltic Dry Index, śledzący stawki dla jednostek klasy Capesize, Panamax oraz Supramax, osiągnął obecnie poziomy z grudnia 2023 roku. Z kolei stawki frachtu oceanicznego za transport ładunków kontenerowych w tym roku wzrosły o 201 procent, zbliżając się do poziomu 250 procent obserwowanego podczas ostrych niedoborów morskiej przepustowości transportowej w 2021 roku związanych z pandemią Wirusa Wuhan. Suma tych dwóch zjawisk — szoku zarówno w transporcie ropy, jak i kontenerów – przełożyła się na całe domino konsekwencji rynkowych.
ETF jako miernik chaosu na świecie
Trasa przez Ormuz, choć wciąż krótka, jest obecnie rekordowo droga ze względu na ryzyko irańskich ataków doliczane do wyceny transport. Do tego dochodzą analogiczne, choć nie tak intensywne ataki Hutich w cieśninie Bab Al-Mandab i aktywność piratów somalijskich. W rezultacie, w ślad za rekordowo drogą ropą, wykorzystanie diesli (standardowo napędzających siłownie na morzach) jest coraz droższe, tymczasem statki, zamiast płynąć Kanałem Sueskim, opływają obecnie przylądek Dobrej Nadziei. Dłuższa trasa oznacza wzrost cen ładunków (w tym także ropy) w ich finalnych destynacjach – co tworzy efekt błędnego koła.
Tym samym fundusz ETF, którego „produktem” jest przepustowość na statkach oraz ryzyko polityczne (tej pierwszej brakuje, tego drugiego wprost przeciwnie) okazał się perfekcyjnie podatny na zakłócenia na szlakach morskich. BWET nie jest zresztą jedyny – fundusz SEA (U.S. Global Sea to Sky Cargo ETF) zanotował wzrost rzędu 42 procent, a BOAT (SonicShares Global Shipping ETF) około 70 procent. Te inwestują jednak w akcje armatorów, podczas gdy BWET śledzi koszty transportu. A te ryzyko oraz chaos na morzach wyłącznie podnosi.