Życie ponad stan – co się za nim kryje?

813

Ekonomią życia codziennego rządzą proste prawa. Mamy określone zasoby, które implikują konkretne możliwości finansowania swoich potrzeb. Co cechuje powyższe? Ano niestety jest to ograniczoność. To zupełnie odwrotnie jak nasze potrzeby. One robią nam na przekór i pozostają nielimitowane. Teraz przywołajmy takie zjawisko jak inflacja stylu życia. Najprościej mówiąc, występuje ona (a raczej powinna) wtedy, kiedy nasze dochody rosną i sukcesywnie podnosimy jakość życia, najlepiej proporcjonalnie do wzrostu naszych dochodów. Brzmi rozsądnie. Co się jednak stanie, gdy wspomniana owa inflacja będzie galopować, a finansowo będziemy stać w miejscu lub cofać się? Zapraszam na kolejną odsłonę #Alternatywki_Ekonomicznej, pt. „Życie ponad stan – co się za mim kryje?”.

Odpowiadając na zadane wcześniej pytanie – będziemy mieć do czynienia z tak zwanym życiem ponad stan. Polega to prowadzeniu stylu życia, na który nas zwyczajnie nie stać. Co za tym stoi i jakie są powody robienia takiego bałaganu w swoich finansach? Na potrzeby artykułu wyodrębniłem kilka popularnych przyczyn prowadzenia takie lifestyle’u.

Poszukiwacze szczęścia

Na myśl przychodzi mi rola Edwarda Nortona w filmie „Fight Club”, który kompletował w swoim apartamencie meble z Ikea. Kupował kolejne rzeczy do domu wierząc, że to wpłynie na jego zły stan psychiczny. Wnet przyszedł pożar, który w filmie symbolizował wyzwolenie od pierwotnego, konsumpcjonistycznego stylu życia tej postaci. Myśląc o tym pojawia się w mojej głowy pewien wniosek. Stymulowanie swojego układu nagrody w mózgu jest ważne, wszak to bodziec motywacyjny, który warunkuje naszą chęć rozwoju i pracy nad osiągnięciem określonego celu. Podnoszenie standardu życia, kupowanie nowych przedmiotów, zaspokajanie bieżących potrzeb swoich i cudzych. To właśnie tak zwane pozytywne wzmocnienia, które mają za zadanie utrzymać nas w przekonaniu, że wyjście rano do pracy jest lepszą opcją niż rzucenie wszystkiego i zostanie hodowcą alpak. 

Problem się rozwiązał

Dopiero po wspomnianym pożarze Edward zrozumiał, że zaspokajanie materialnych potrzeb nie zapewni mu szczęścia. Bohater zmienił swoje przekonania na temat siebie i życia odnajdując szczęście, jednak zanim to nastąpiło był osobą aktywnie poszukującą pozytywnych wzmocnień. Czy było go na to stać? Raczej tak, jednak jest grupa osób żyjących ponad stan, która poszukuje szczęścia w rzeczach biorąc je na kredyt, jednocześnie pozostając tak samo nieszczęśliwym.

Bycie kimś, kim się nie jest

Każdy pełni jakieś role w cudzym życiu. Bez wyjątków. Do niektórych jesteśmy bardziej predysponowani, do innych mniej. Niektóre nas definiują, a inne są tylko na chwile, by skończyć się zaraz po tym jak zatrzasną się za nami drzwi miejsca pracy w piątkowy wieczór. Dość częstym jest, że osoba, która nie jest zadowolona z siebie, chce koniecznie zostać kimś innym. Wtedy z pomocą przychodzą pieniądze. I tutaj kluczowe jest to, które pieniądze – te, co zostały wypracowane w drodze rozwoju osobistego i poszerzania swoich kompetencji czy te, których się nie ma?

Raczej skłaniałbym się ku drugiej odpowiedzi dla osób, które potem żyją ponad stan. Zaciąganie długów na konsumpcję, by pokazać innym swoje nowe oblicze nie wpłynie na czyjś poziom zadowolenia z siebie. Co więcej, może go tylko jeszcze bardziej obniżyć. A do tego sama idea imponowania innym pieniędzmi…bez zbędnej argumentacji – słaba i do tego niebezpieczna, bo grozi wizytą komornika i outplacementem lodówki z mieszkania.

„Nie robię kroku wstecz”

Tutaj kolejny typ. Historia pod tytułem „kiedyś było dobrze, a potem się sypnęło”. Gatunek ludzki ma niesamowitą zdolność przystosowywania się do wyższego poziomu życia i odwrotnie proporcjonalną względem tego zdolność do cofania się w jakości swojego życia. Opisywana grupa osób żyjących ponad stan to tacy, którzy przywykli do tego że jest 10/10, gdy sprawy potoczyły się źle, nastąpił kryzys i oszczędności stopniały, to nie byli wstanie cofnąć się o poziom niżej. Braki w środkach finansowania nadrabiane były za pomocą karty kredytowej, a karta spłacana była kartą. To taka (taka „kartocepcja” od słowa incepcja, gdzie sen występował we śnie, hoho żarciki :)).

Od kiedy zaczyna się życie ponad stan

Czy można powiedzieć, ze osoba, która je suchy chleb i jeździ luksusowym autem i chodzi w ekskluzywnych ubraniach żyje ponad stan? Pewnie nie, bo koniec końców stać ją na taki model życia. Po prostu dokonuje określonych wyborów typu „coś kosztem czegoś”. Ale to nic złego, bo w istocie stać taką osobę na taki podział wydatków. Może zwyczajnie jest fanem motoryzacji i suchego chleba? Nie nam to oceniać. Zjawisko przekraczania swoich możliwości finansowania odniósłbym raczej do osób, które sięgają po to, co niepotrzebne, i to za pieniądze, których realnie nie posiadają.

Odkładanie nagrody na później

W 1972 roku amerykański psycholog Walter Mischel poddał grupę dzieci w wieku przedszkolnym tak zwanemu testowi pianki Marschmallow. Nie wdając się w szczegóły, chodziło o to, że dziecko miało przed sobą piankę i jeśli jej nie zjadło od razu tylko zaczekało to mogło zjeść dwie. Ideą przyświecającą temu eksperymentowi było sprawdzenie, które z dzieci wykażą się cierpliwością i odroczą swoją nagrodę w czasie. Dziesięć lat później uczestnicy testu byli przebadani w celu ustalenia tego, jak ta umiejętność wpłynęła na ich życie. Wyniki tego testu nie są sednem a jedynie pewnym nawiązaniem. Warto to odnieść do opisywanego w artykule życia ponad stan. To poniekąd to samo, tylko zamiast dzieci mamy dorosłych z kontem w banku. I w tym miejscu warto zwrócić się do opisywanych w tekście typów ludzi przekraczających swoje dochody i spytać, czy nie warto już przestać brać na kredyt setną piankę?

Prawidłowo postawione pytania

Skoro już problem został zdefiniowany, to warto rozejrzeć się za rozwiązaniami. Cykl nie bez kozery nosi nazwę „Alternatywka”. Nie chciałbym dawać odpowiedzi typu „racjonalizuj swoje wydatki” itd., bo jest to poniekąd oczywiste. Sięgnijmy głębiej. Warto zastanowić się nad prawdziwym źródłem problemu i rozwiązać problem od początku do końca zamiast „leczyć objawowo”. Poniżej przedstawiam, jakie pytania warto sobie zadać, aby zdefiniować swój problem i odszukać odpowiednie rozwiązanie.

– Dlaczego wydaję pieniądze, których nie mam?

Np. robię to dla korzyści emocjonalnych. Czuję się więcej warty, gdy otaczam się drogimi rzeczami.

 – Kiedy się to zaczęło?

Nie chodzi tu o datę a o wydarzenia, które były katalizatorem takiego stanu rzeczy, np. po rozwodzie.

– Których produktów lub usług nie potrzebuję?

Warto przy odpowiedzi na to pytanie posiłkować się kryterium krańcowej użyteczności. Skoro mam 10 par butów to czy 11 para będzie mi zwyczajnie przydatna? Czy nie mogę sobie sam trymować brody, a musi robić to Barber?

– Ile pieniędzy wydaję w ciągu miesiąca?

Policz jakie masz koszty stałe życia oraz zrób przegląd wydatków dodatkowych. Co konsumuje największą część dochodu?

– Co dla mnie znaczą pieniądze?

Są środkiem do realizacji marzeń czy marzeniem samym w sobie? Umiem żyć za niewielkie kwoty? Czy czuję strach, gdy zaczyna ich brakować?

– Jak długo trwa satysfakcja z nabycia kolejnego produktu lub usługi?

Jest trwała czy chwilowa?

– Ile wynosi moje zadłużenie?

Karty, kredyty, pożyczki w parabankach, długi u znajomych itd.

– Jeśli straciłbym pracę ile czasu mógłbym przeżyć bez dochodów?

Może strach przed potencjalną utratą dachu nad głową zadziała motywacyjnie?

– Co czuję, gdy nabywam nowy produkt lub usługę i jak długo to uczucie trwa?

Czy rzeczywiście kolejny produkt/usługa daje Ci korzyści emocjonalne? Jak długo one trwają?

– Co miałoby się stać, aby sytuacja się zmieniła?

Np. zmiana przekonań o własnej osobie.

Podsumowując

Udzielenie odpowiedzi na te pytania nie oznacza automatycznego rozwiązania problemu relacji z pieniędzmi. Świadomość i wzrost wiedzy na temat problemu, z którym dana osoba się zmaga to pierwszy krok do poprawy sytuacji. Ten artykuł to nie recepta, a jedynie bodziec do zastanowienia się nad zjawiskiem. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zajrzyjcie do poprzedniego artykułu, a na kolejną #Alternatywkę zapraszam już za dwa tygodnie!

Komentarze