W tym roku kryptowaluty podbiją Azję

fot. Fuzzy Gerdes/Twitter
288

Wycofanie banknotów o wyższych nominałach w Indiach czy ingerowanie chińskiego rządu w wartość narodowej waluty sprawiły w ostatnich miesiącach, że alternatywne formy płatności stały się w tych krajach niezwykle popularne. Ten rok ma należeć w Azji do Bitcoina i innych kryptowalut.

Według portalu Forexnewsnow.com połowa wszystkich transakcji Bitcoinem odbywa się dziś w Chinach. Powodem jest duża kontrola komunistycznego rządu nad obywatelami, przed którą uchronić się można właśnie korzystając z zapewniających anonimowość kryptowalut. Dodatkowo przemyślana inwestycja w kryptowalutę pozwala uniknąć utraty pieniędzy w związku z wahaniami kursu juana, które bywają sztucznie wywoływane przez władze. Rynek ten jest tak ważny z punktu widzenia Bitcoina, że gdy w poprzednich latach Ludowy Bank Chin ogłoszał, że przyjrzy się największym transakcjom, jakie przeprowadzano w kraju za pomocą tej waluty, jej wartość potrafiła spaść o 35 %. Jak widać, robiąc prognozy na temat wartości waluty w przyszłości warto traktować rynek chiński jako jeden z ważniejszych.

Drugim największym rynkiem dla Bitcoina po Chinach od zawsze były USA. Jednak w połowie stycznia zmieniło się to, gdy w Japonii zanotowano ponad 80 tys. transakcji tą walutą, podczas gdy tylko 65 tys. wykonano w Ameryce. Biorąc pod uwagę wielkość tego azjatyckiego kraju możemy zauważyć, że Japończycy wyjątkowo chętnie płacą kryptowalutami. Tamtejszy rząd w przeciwieństwie do chińskiego jest przychylny takim rozwiązaniom a Bitcoinami można zapłacić nie tylko w wielu punktach usługowych w Tokio, ale też opłacając niektóre rachunki. Po wpadce z zeszłego roku, gdy w systemie jednego z bitcoinowych kantorów „zgubiło sie” 850 000 monet, rząd tego kraju objął e-kantory regulacjami. Eksperci przewidują, że wzmocni to zaufanie do takich płatności i wspomoże ich rozwój w tym roku.

O ile w obu powyższych krajach liczba transakcji w kryptowalutach rosła stabilnie, to w Indiach poszybowała w górę w ciągu zaledwie kilku miesięcy od listopada zeszłego roku. Przed indyjskimi wyborami premier wycofał tam z dnia na dzień banknoty o nominałach 500 i 1000 rupii, pozostawiając na rynku tylko „drobniaki” (kolejny pod względem wielkości banknot 100-rupiowy jest wart ok. 6 złotych). Wprowadzono reglamentowane wypłaty z bankomatów i banków, w których zresztą natychmiast zaczęło brakować pieniędzy. Wiele firm i młodych ludzie z większych miast, aby móc opłacić usługi czy towary, zaczęło wtedy płacić właśnie za pomocą kryptowalut o czym może świadczyć szybujący wówczas wzrost ilości zapytań o Bitcoina w wyszukiwarkach. Wielu straciło wtedy zaufanie do rządu i zaczęło stopniowo „przerzucać się” na altcoiny, co może przynieść znaczny wzrost ilości i wartości takich transakcji w tym roku.

Komentarze