Polacy biją kolejne rekordy na hiszpańskim rynku nieruchomości i kupują tam mieszkania na potęgę.
Mimo że stopy procentowe w strefie euro i wyśrubowane stawki mogłyby odstraszyć inwestorów, nasi rodacy nie zwalniają tempa. W pierwszej połowie tego roku zakupili w słonecznej Hiszpanii aż 2269 domów i apartamentów. To o blisko 200 lokali więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, co daje wyraźny wzrost o niemal 9 proc. Polscy nabywcy odpowiadają już za ponad 4,3 proc. wszystkich transakcji przeprowadzanych przez obcokrajowców, zajmując mocne, ósme miejsce w ogólnym zestawieniu zagranicznych klientów. Co ciekawe, na południu kraju, w tętniącej życiem prowincji Malaga, cudzoziemcy stanowią ponad 37 proc. kupujących, z kolei w uwielbianym Alicante ten wskaźnik sięga już ponad 46 proc.
Ceny nieruchomości idą w górę bez opamiętania
Gigantyczny popyt idzie w parze z dynamicznymi podwyżkami stawek za metr kwadratowy. Średnia cena lokalu mieszkalnego na Półwyspie Iberyjskim sięgnęła pułapu 2487 euro za metr kwadratowy, wykazując wyraźną tendencję wzrostową. Prawdziwe rekordy bije jednak słynna Marbella, gdzie w ostatnich miesiącach średnia cena ofertowa skoczyła do niespotykanego poziomu 5608 euro za metr kwadratowy. Polacy poszukujący własnego kąta najczęściej wybierają lokale w cenie do 500 tys. euro, szukając przestronnych mieszkań z dwoma sypialniami, tarasem i dostępem do basenu. Z drugiej strony nie słabnie zainteresowanie segmentem premium i luksusowymi posiadłościami, których wartości mieszczą się w przedziale od 500 tys. euro do nawet 2,5 mln euro. Nasi rodacy traktują te zakupy nie tylko jako bazę wypadową na wakacje, ale przede wszystkim jako bezpieczną lokatę kapitału na emeryturę czy ucieczkę przed inflacją.
Zmiana przepisów wymusza ostrożność inwestorów
Szybko rosnące ceny to jednak nie jedyne wyzwanie, przed którym stają inwestorzy. Lokalne władze oraz wspólnoty mieszkaniowe w wielu hiszpańskich kurortach drastycznie zaostrzyły przepisy dotyczące najmu krótkoterminowego. Obecnie wspólnota może zablokować możliwość udostępniania lokalu turystom większością 3/5 głosów właścicieli. Taka sytuacja prawne sprawia, że Polacy rezygnują z ryzykownego zakupu nieruchomości na rynku pierwotnym na etapie dziury w ziemi. Zamiast przedsprzedaży, znacznie chętniej wybierają oni sprawdzony rynek wtórny, gdzie status prawny lokalu oraz licencja turystyczna są łatwe do weryfikacji. Część osób przestawia się także na stabilny najem długoterminowy, przedkładając stały dochód nad nieregularne zyski z wakacyjnych przyjazdów.
Pogoda i infrastruktura wygrywają z ryzykiem
Mimo prawnych obostrzeń, bliskość plaży, gwarancja słonecznej pogody przez cały rok oraz doskonała infrastruktura sprawiają, że Polacy wolą inwestować kapitał na Costa del Sol niż na rodzimym rynku. Świadomość, że najdroższą nieruchomością bywa ta, której nie kupiło się kilka miesięcy wcześniej, skutecznie mobilizuje rodaków do szybkiego podejmowania decyzji. Przenoszenie oszczędności w ciepłe kraje stało się stałym trendem, który według wszelkich prognoz w najbliższych latach nadal będzie zyskiwał na sile.
Przeczytaj o ambitnych planach Nayiba Bukele i tym, co ostatecznie z nich wynikło:
Wielki eksperyment okazał się klapą? Oto Salwador po pięciu latach z Bitcoinem
oraz o wypowiedzi rzucającej zupełnie nowe światło na priorytety banku centralnego USA:
Austan Goolsbee z Fed ostrzega przed nadchodzącym kryzysem