Wielki eksperyment okazał się klapą? Oto Salwador po pięciu latach z Bitcoinem
Mija pięć lat od momentu, gdy Salwador jako pierwszy kraj na świecie uznał Bitcoin za prawny środek płatniczy. Decyzja prezydenta Nayiba Bukele, wywołała wówczas entuzjazm entuzjastów kryptowalut, którzy widzieli w tym krok ku finansowej wolności. A jak jest dzisiaj?
Mija pięć lat od momentu, gdy Salwador jako pierwszy kraj na świecie uznał Bitcoin za prawny środek płatniczy. Decyzja prezydenta Nayiba Bukele, wywołała wówczas entuzjazm entuzjastów kryptowalut, którzy widzieli w tym krok ku finansowej wolności. A jak jest dzisiaj?
Z perspektywy czasu wyraźnie widać, że eksperyment w realiach codziennego życia Salwadorczyków przyniósł zupełnie inne rezultaty niż oczekiwano. Jak zauważa dr Tobias Boos, kierujący projektem badawczym na Uniwersytecie Wiedeńskim, trudno obronić twierdzenie o sukcesie, jeśli weźmie się pod uwagę oficjalne cele tej inicjatywy. Fakty są takie, że poziom bezpośrednich inwestycji zagranicznych w tym sektorze nie wzrósł, nie rozwiązano problemu braku dostępu do bankowości, a kryptowaluta nie stała się powszechnym środkiem do przesyłania przez salwadorskich członków rodzin przelewów z zagranicy.
Obietnica bez pokrycia i twarde dane z rynku
Innymi słowy, masowa adopcja cyfrowego pieniądza wśród mieszkańców Salwadoru po prostu nie nastąpiła. Badania przeprowadzone w 2025 roku wykazały, że po nowinkę sięgali głównie młodzi, wykształceni mężczyźni z miast, którzy mieli już wcześniej konta bankowe. Co prawda, rządowa aplikacja portfela Chivo oferowała bonus w wysokości 30 USD za rejestrację, jednak z badań Krajowego Biura Badań Ekonomicznych wynika, że ponad 60% użytkowników po wydaniu darmowych środków nigdy więcej nie dokonało żadnej transakcji.
Sytuacji nie poprawił fakt, że Salwador od ponad dwóch dekad używa dolara amerykańskiego. Brak konieczności przewalutowania sprawił, że kluczowa zaleta cyfrowych aktywów przestała mieć jakiekolwiek znaczenie, a udział portfeli kryptowalutowych w obsłudze przekazów w 2024 roku spadł do zaledwie 1 procenta. Mało tego, dziś nawet w stolicy kraju, San Salvador, płatność cyfrową walutą graniczy z cudem.
Presja międzynarodowych instytucji i nagły zwrot akcji
Spróbujmy przyjrzeć się przyczynom fiaska tego eksperymentu. Należy zacząć od tego, że spotkał się on z ogromnym oporem ze strony globalnych instytucji finansowych, z Międzynarodowym Funduszem Walutowym na czele. Po długich negocjacjach, na początku 2025 roku rząd w San Salvador sfinalizował umowę kredytową na kwotę 1,4 mld USD z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, co wymusiło cofnięcie najbardziej radykalnych zapisów prokryptowalutowego prawa. Przepisy zmieniono tak, aby przyjmowanie cyfrowych płatności przez przedsiębiorców było w pełni dobrowolne, podatki nakazano regulować w amerykańskiej walucie, a zaangażowanie sektora publicznego w projekty związane z aktywami cyfrowymi zostało mocno ograniczone. W praktyce oznacza to demontaż państwowego filaru całego przedsięwzięcia. Flagowe inicjatywy, takie jak budowa wulkanicznych obligacji czy tworzenie koncepcji Bitcoin City, zostały skutecznie wyhamowane przez ustalenia z MFW, chociaż na poziomie symbolicznym Salwador na zawsze wpisał się do historii rynków finansowych.
Wielki marketing i trudne wyzwania polityczne
Choć dla samych mieszkańców zmiana okazała się rynkową ciekawostką, z punktu widzenia społeczności kryptowalutowej eksperyment zmienił wszystko. Przede wszystkim przesunął on dyskusję o adopcji państwowej z poziomu czystej teorii do praktycznej rzeczywistości. Bitcoinowy ruch Salwadoru zmienił pytanie zadawane przez prezydentów krajów na całym świecie z „Czy opłaca się posiadać cyfrowe rezerwy?” na „Dlaczego jeszcze tego nie zrobiliśmy?”. Krytycy wskazują jednak, że była to bardziej kampania marketingowa skierowana do inwestorów z zagranicy niż przemyślana strategia dla lokalnej ludności.
Należy też dodać, że salwadorski eksperyment splótł się z kontrowersyjną polityką wewnętrzną Nayiba Bukele, który co prawda obniżył wskaźnik zabójstw z poziomu 53,1 na 100 000 mieszkańców do zaledwie 1,3 w 2025 roku, ale dokonał tego kosztem wprowadzenia długotrwałego stanu wyjątkowego i ograniczenia swobód obywatelskich. Salwadorski szlak okazał się więc niezwykle cennym dowodem koncepcji dla branży, choć rachunek za ten pokaz zapłacili głównie tamtejsi obywatele.
Przeczytaj o wypowiedzi rzucającej zupełnie nowe światło na priorytety banku centralnego USA:
Austan Goolsbee z Fed ostrzega przed nadchodzącym kryzysem
oraz o tym, jak amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zabiera się za Clarity Act:
Dość czekania na Kongres – SEC bierze sprawy w swoje ręce!