Pluskwy do podsłuchu? To już przeszłość. Amazon wypuścił opaskę, która zapamiętuje co mówiłeś
Okulary do nagrywania innych, teraz opaska do podsłuchiwania rozmów. Życie w XXI wieku jest naprawdę zadziwiające. Co tym razem wypuścił Amazon?
Od kilku miesięcy ciągle słyszymy o kolejnych kontrowersjach dotyczących tzw. smart okularów. Jeśli nie wiecie, czym jest ten produkt, to pokrótce wyjaśnimy. To takie okulary, które nie służą ani do czytania, ani do poprawiania wzroku, ale za to chociaż trochę chronią przed słońcem. Ale ich główne zastosowanie jest zgoła inne, bowiem te okulary mają wbudowaną kamerkę, głośnik i mikrofon, dzięki czemu możemy je spytać o to, co widzimy przed sobą, a sztuczna inteligencja nam szybko odpowie. Brzmi fajnie, ale tak jak wspomnieliśmy, ciągle są jakieś kontrowersje. Dotyczą one przede wszystkim funkcji nagrywania, która ułatwia różnym dziwnym ludziom robienie dziwnych rzeczy. Ale poza tym, ich zastosowanie faktycznie ma sens, zwłaszcza dla turystów.
Opaska, która słyszy, co mówisz i to zapisuje. Poznajcie Amazon Bee Frontier
Dobrze, skoro mamy już na oczach inteligentne okulary, to teraz przydałoby się mieć coś na ręku. Nawet jeśli mamy już inteligentny zegarek, to zostaje jeszcze druga ręka. No i teraz otrzymaliśmy produkt, który uzupełni naszą garderobę. Kilka dni temu Amazon zaprezentował kolejny smart bajer – inteligentną opaskę na rękę. Bee Frontier, bo tak się ona nazywa, to opaska oparta na sztucznej inteligencji, która dosłownie podsłuchuje twoje rozmowy. To dzięki zastosowaniu aż dwóch mikrofonów, które zbierają dźwięk z otoczenia i są wyposażone w funkcję redukcji szumów. AI w tym przypadku odpowiada za analizowanie i zapamiętywanie rozmów. Na przykład, gdy umawiasz się z kimś na spotkanie na dany termin, to AI zapisze to w twoim kalendarzu i ustawi przypomnienie. Bee Frontier można połączyć z Gmailem, Kalendarzem Google i Microsoft Outlook, co pozwoli także na pisanie maili.
No dobrze, ale jak właściwie sprawdzimy, co opaska zanotowała? Producent dał nam aż dwie możliwości. Jedna to aplikacja mobilna, dzięki której natychmiast możemy sprawdzić to na telefonie. Druga to z kolei aplikacja dedykowana komputerom. Wracając do kwestii technicznych, to warto zaznaczyć, że Bee Frontier może pochwalić się certyfikatem wodoodporności IP67, baterią która ma wytrzymywać nawet 7 dni pracy, a gdy się rozładuje, to można ją podładować za pomocą kabla USB-C. Producent wypuścił opaskę w trzech wersjach kolorystycznych: lawendowym, szałwiowym i onyksowym.
Nie chcesz opaski? Nie ma sprawy, jest też karta magnetyczna. I nawet ma lepszą baterię
Jednak jak wiemy, nie każdy jest fanem zegarków, smartwatchy czy innych opasek. I właśnie dla takich osób powstała nieco inna wersja tego urządzenia – Bee Eclipse. Różni się ona tym, że nie jest opaską, a magnetyczną kartą, którą mocuje się z tyłu telefonu. Jej największą przewagą nad opaską jest bateria, która w przypadku Bee Eclipse ma wytrzymywać nie siedem, a aż 21 dni. Pozostałe funkcje się nie zmieniają i tak samo jak w przypadku Frontier, Eclipse też obsługuje Gmaila i Outlooka oraz jest sparowane z aplikacją.
Bee Frontier został wyceniony na 75 dolarów, podczas gdy Bee Eclipse kosztuje 100 dolarów. Do tego jest także dostępna subskrypcja Bee+ za 12 dolarów miesięcznie, która daje nam integrację m.in. z Alexą czy asystentem zakupowym Amazon. Jest jednak jeden haczyk – obecnie nie można ich zakupić do Polski.
Przeczytaj również:
Samsung tnie produkcje. Kryzys na rynku coraz bardziej odczuwalny
Latająca Tesla to fajny bajer. Ale nie świadczy o zacofaniu UE
Chcą wydać 18 miliardów dolarów, żeby zastąpić ochroniarzy robotami