Latająca Tesla to fajny bajer. Ale nie świadczy o zacofaniu UE
Gdy Tesla zaprezentowała „latający” samochód, wywołało to spore poruszenie w mediach. Nie ma się co dziwić, bo jest to na swój sposób spory krok w przód dla branży samochodowej. Ale jest też druga strona tego medalu…
Prezentacja Tesli Roadster wywołała ogromną falę komentarzy w sieci. Z jednej strony mieliśmy zachwyty, z drugiej trochę żartów z nowego samochodu firmy Muska. Elektryczny samochód, który ma rozpędzać się nawet do ponad 370 kilometrów na godzinę, będzie mógł robić akrobacje w powietrzu. No i z jednej strony pojawiają się komentarze, że to ogromna innowacja, a z drugiej ludzie zastanawiają się, po co to komu. Jest też jeszcze trzecia strona i to właśnie na niej chcielibyśmy się skupić.
W Ameryce mają latające samochody, a u nas zajmują się nakrętkami!!11
A mianowicie ludzie, którzy uważają premierę Roadstera na kolejny dowód, że USA wygrywają z Europą. To, ile pojawiło się porównań, że w czasie gdy w USA mają latające samochody, to Unia zajmuje się nakrętkami do butelek, ciężko już zliczyć. Tak samo tekstów, że w Unii taki projekt by nie przeszedł ze względu na regulacje, które Bruksela nakłada. Krótko mówiąc, premiera Roadstera stała się wodą na młyn dla wszystkich przeciwników Unii i miłośników USA. Ale czy faktycznie jako Europa mamy się czego wstydzić?
Kwestia samego samochodu Tesli to jedno. Jest to z pewnością coś nowego, coś przełomowego, ale czy potrzebnego? Czy naprawdę samochód który zrobi fikołki w powietrzu jest oznaką przewagi technologicznej? I tak i nie. Po pierwsze, na razie średnio wyobrażamy sobie jego wykorzystanie w codziennym życiu. Na pewno ucieszą się z tego w Red Bullu, gdzie uwielbiają robić akrobacje wszystkim co się da. Ale bądźmy szczerzy, jest to zabawka dla bogaczy, z której normalny „jankes” nie skorzysta. I dlatego nie zrewolucjonizuje ona rynku samochodów i nie będzie początkiem ery latających samochodów.
Europa naprawdę ma swoje osiągnięcia technologiczne
Z drugiej strony spójrzmy na to, czym Europa może się pochwalić. Mamy Airbusa, który jest godnym konkurentem amerykańskiego Boeinga. Airbusa, który jest przecież perfekcyjnym przykładem współpracy państw Europejskich – w tym przypadku Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. To właśnie Airbus może pochwalić się największym pasażerskim samolotem świata – A380, ale także i świetną serią śmigłowców wojskowych. Na tym polu z pewnością nie mamy powodu do wstydu. Potrafimy ze sobą współpracować i tworzyć projekty, które naprawdę mogą stać w jednej linii z amerykańskimi, a często nawet je przebijają.
Motoryzacja? Mamy Ferrari, Mercedesa, Lamborghini, Skode, BMW czy Jaguara. To wszystko są europejskie firmy, które przez lata rządziły na rynku samochodów. Owszem, przegrywają teraz cenowo z chińskimi samochodami, ale to dalej są przepotężne firmy z których pojazdów korzystają miliony ludzi. Transport publiczny? Mamy Solarisa, Pesę, Alstoma, Siemensa, MAN czy Iveco. Mamy swoje firmy zajmujące się atomem, mamy wiele firm tworzących naprawdę dobre uzbrojenie. W końcu mamy Nokie i Ericssona, rozwijające technologie 5G i 6G. Mamy mocno rozwinięty sektor leków, od Roche i Novartis po Bayer. Moglibyśmy tak wymieniać w nieskończoność firmy, technologie i projekty, z których jako Europejczycy powinniśmy być dumni.
Przestańmy sobie umniejszać. Bądźmy dumni z tego co mamy
Pora w końcu skończyć z przekonaniem, że Europa nic nie osiągnęła i jest daleko w tyle. Owszem, są dziedziny, w których przegrywamy czy to z USA czy z Azją, jak np. sztuczna inteligencja czy produkcja półprzewodników. Tu faktycznie jesteśmy w tyle i raczej na tym polu już nie powalczymy. Ale to nie znaczy, że Europa zatrzymała się w średniowieczu, a wujek zza oceanu wyprzedza epokę. Przestańmy zachwycać się tym, co jest za Oceanem, a zacznijmy w końcu być dumnym z tego, co osiągnęliśmy jako Europa. Bo mamy z czego być dumni, zarówno jeśli jesteśmy Niemcem, Finem, Włochem czy Polakiem. Nie umniejszajmy sobie tylko dlatego, że Musk stworzył samochód który robi fikołki.
Latająca Tesla to fajna sprawa. Ale usługi publiczne też są fajne, a my w nich wygrywamy
Zwłaszcza, że może i technologicznie będziemy na niektórych polach przegrywać z USA. Ale nie przegramy na pewno na jednym – jakości życia. Mamy wysokiej jakości publiczną służbę zdrowia, dzięki której nie musimy brać kredytu gdy złamiemy nogę. Mamy wysokiej jakości edukacje i darmowe studia, dzięki czemu w dorosłość nie musimy wchodzić z kolejnym kredytem. Mamy transport publiczny, którego Stany mogą nam naprawdę pozazdrościć. A regulacje UE? Owszem, są takie, które mogą być absurdalne. Ale są też takie, dzięki którym jesteśmy pewni, że wszystko co jest u nas dostępne, jest dla nas bezpieczne. I na przykład żeby taka Tesla mogła wejść na nasz rynek, to będzie musiała spełnić masę wymogów, które zapewnią nas przed tym, że idąc do sklepu po bułki nie spadnie nam na głowę latający samochód.
Przeczytaj również:
Rosyjskie centra danych tuż przy granicy z Polską? Rosja walczy z kryzysem energetycznym
Europa rzuca wyzwanie gigantom AI. „Le Chonk” ma bilion parametrów