Wyciekły zeznania dotyczące Zondacrypto. Pojawia się w nich nazwisko znanego polityka

Wyciekły zeznania dotyczące Zondacrypto. Pojawia się w nich nazwisko znanego polityka

Przemysław Kral, szef upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto, zeznaje przed prokuraturą. Do jego zeznań dotarł Onet.

Kral zeznaje w sprawie Zondacrypto

Jeżeli wierzyć w doniesienia Onetu, Kral miał w czasie zeznań komentować swoje spotkania z posłem PiS Michałem Moskalem oraz byłym funkcjonariuszem CBA Arturem Chodzińskim. Chodziło o rozmowy, jakie toczono na Ibizie w sierpniu 2025 roku. Kilka tygodni później PiS złożyło 14 poprawek do ustawy o kryptoaktywach, które liberalizowały projekt. Czy był to efekt rozmów z biznesmenem?

Sam Moskal twierdził potem, że rozmawiał z Kralem tylko raz, nie podjął żadnej współpracy, a jedynie szukał sponsora dla związanej z nim fundacji.

Onet przedstawia sprawę nieco inaczej: Kral rzekomo zeznał, że to Chodziński powiedział mu, że Moskal odpowiada w PiS za temat kryptowalut – miał ponoć tworzyć część programu ugrupowania dot. cyfrowych aktywów. W PiS-ie miano otwierać się na kryptowaluty, gdyż to samo robili dużo wcześniej Republikanie w USA i współpracownicy Donalda Trumpa. Do tego, jak miał mówić Kralowi Moskal, Nowogrodzka miała w planach walczyć o elektorat Konfederacji, więc choćby z tego powodu chciała otworzyć się na cyfrowe aktywa (temat ten interesuje zwolenników Sławomira Mentzena).

„Mówił, że Jarosław Kaczyński oczekuje od niego zaangażowania się w tę tematykę, wdrożenia się w nią i wpisania jej do programu PiS” – cytuje Krala Onet.

W rozmowie miał też pojawić się temat klubu hokejowego HC Litvinov, który należał do Unipetrolu, czeskiej spółki Orlenu. Chodziło chyba o potencjalny sponsoring – Zondacrypto znana była z m.in. wspierania sportowców.

Moskal zaprzecza

Media zapytały już o sprawę Moskala, który twierdzi, że wszystko to „absolutna bzdura i kłamstwo, które wyraźnie wskazują, że te zeznania są elementem gry politycznej”. „Nigdy nie powoływałem się na pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego i nigdy nikt w partii nie zlecał mi zadań związanych z kryptowalutami” – zarzekał się, dodając, że z liderem swojej partii o kryptowalutach „po raz pierwszy rozmawiał na przełomie sierpnia i września tego roku”.

„Kontekst tej operacji jest aż nadto czytelny, to próba politycznego powiązania ze sprawą Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego poprzez zrobienie ze mnie rzekomego 'łącznika’ między PiS a Zondą. To wyjątkowo bezczelna insynuacja” – napisał na X. „Przy tej skali insynuacji trudno mi bez końca udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Nie zamierzam jednak uczestniczyć w grze Giertycha i jego bandy, w której kłamliwe wyjaśnienia kryminalistów, wyjęte żywcem z akt śledztw, stają się narzędziem walki z przeciwnikami politycznymi” – dodał.

Obecnie trudno orzec, czy zeznania, które cytuje Onet, są w pełni autentyczne. Wcześniej inne ich fragmenty cytował w czasie obrad Sejmu Donald Tusk.

Przeczytaj też inne gorące newsy: