Przemawia szef NBP, Glapiński. Co dalej z kredytami w Polsce?

Przemawia szef NBP, Glapiński. Co dalej z kredytami w Polsce?

Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe bez zmian w Polsce, ale drzwi do podwyżki stóp jeśli inflacja wzrośnie pozostają otwarte. Jednocześnie aktywność gospodarcza nad Wisłą wydaje się ochładzać, a rok 2027 przyniesie jej niechybne osłabienie, ponieważ impuls płynący ze środków KPO będzie wielokrotnie słabszy. Dziś trudną sytuacje w światowej jak i polskiej gospodarce skomentuje szef NBP, prof. Adam Glapiński.

Wypowiedzi prezesa NBP, Glapińskiego

Narodowy Bank Polski posiada 672,9 ton złota, które warte jest ponad 300 miliardów złotych po obecnych cenach rynkowych. Przychody niezrealizowane z wyceny złota to ponad 147 miliardów złotych. To jest to, co polskie państwo mogłoby zyskać, a z czego do tej pory nie chce lub nie jest w stanie funkcjonować, z powodu niedoskonałości naszego życia politycznego.

To są bardzo duże wielkości. Dążymy do 700 ton złota w naszych zasobach i jesteśmy blisko tego celu. Jesteśmy w grupie 10 państw o największych rezerwach złota na świecie. To uniwersalny pieniądz, dobry na każde czasy – także na czas kryzysu.

Utrzymaliśmy stopy na niezmiennym poziomie a uwarunkowania decyzji były takie. Od paru miesięcy gospodarka światowa zmaga się ze wstrząsem na rynkach energetycznych. Wojna ta się przedłużą, choć wydawało się, że się zakończy szybko. Jego inflacyjne skutki nasilają się, ropa na rynkach jest wysoko, gaz ziemny w Europie również.

Obserwujemy to na polskich stacjach paliw. We wrześnu przez brak osłonowych działań rządu były bardzo wysokie, przez co CPI w Polsce wzrosła o 4% r/r, przekraczając niestety cel NBP. Przez 14 miesięcy inflacja była zgodna z celem. Po razu drugi w historii NBP i Rady tak długo trwał okres, gdy inflacja była w celu. Prognozy wskazują jednak, że w październiku inflacja spadnie do lub poniżej celu, ale niepewność jest wysoka.

Nie możemy dopuścić by wysokie ceny paliw rozlały się na pozostałe ceny w gospodarce. Wzrost popytu w Polsce pozostaje relatywnie szybki. PKB w Polsce wzrosło w II kwartale o 4% r/r, a w III kwartale dynamika aktywnosći spowolniła jedynie nieznacznie. Z punktu widzenia inflacji to sugeruje ostrożność. Konsumpcja rośnie, a stopa bezrobocia jest stosunkowo niska. Wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw rośnie o 6% r/r i realne wynagrodzenia rosną. Poprawa koniunktura w otoczeniu gospodarki Polski również się poprawia, również w Niemczech.

Światowej ceny surowców rolnych rosną, co może podbić inflację gdzie pamiętajmy, żę spadek cen żywności sprzyjał spadkowi inflacji w ostatnim czasie. Polityka fiskalna jest niepewna. Nie widać zacieśnienia fiskalnego, które ograniczaloby popyt czy inflację. Projekt budżetu zakłąda beficyt finansów publicznych na poziomie 7,1% PKB. Wreszcie ceny PPI (produkcja sprzedana przemysłu) rosną i widać go w wielu branżach.

Mimo to inflację podbiły w Polsce ceny paliw, a to czynnik zewnętrzny. We wrzesniu wkład cen energii wyniósł aż 60% i pobił bardzo znacząco wynik z czerwca. Na razie skala rozlewania się cen energii na usługi i towary jest ograniczona. Bazowa inflacja rośnie nieznacznie. Co więcej, GUS pozwala szacować, że we wrześniu inflacja bez cen energii i żywności spadła. Podsumowując, po ponad roku niskiej inflacji wskaźnik CPI wzrósł przez ceny energii, głównie paliw. Nie obserwujemy rozlewania się tych cen na szeroką gospodarkę. Jeśli te ryzyka będą narastać, będziemy gotowi działać i podnosić stopy.

Czekamy na listopadową projekcję inflacji na kolejne kwartały. Te dane które obserwuję sprawiają, że osobiście nie widzę powodów by podnosić stopy w listoapdzie, ale nie przesądzam tego. Zależeć to będzie od napływających wyników i modeli. Nie możemy przegapić momentu, w którym inflacja zacznie rozprzestrzeniać się na pozostałe sektory. Nie wiemy, czy w styczniu rząd przedłuży obniżkę podatku VAT i akcyzy na paliwa. Będzie nam łatwiej podjąć decyzję, jeśli do tego czasu rząd się określi.

Nic nie wskazuje na to by, by mieliśmy epizody inflacji tzw. „drugiej rundy”. Aktualnie nie widzimy tego. Jeśli się pojawią – zareagujemy, ale na razie nie ma powodów do niepokoju. W listopadzie prawdopodobnie również nie będzie.

Zostaw komentarz