Rachunki za prąd mają spaść nawet o 20%. Wiceminister podał konkretną datę

Rachunki za prąd mają spaść nawet o 20%. Wiceminister podał konkretną datę

Według zapowiedzi na szczycie Polacy mają płacić mniej za energię. Jeśli jednak wierzyć wiceministrowi, trzeba będzie na to „trochę” poczekać. Ministerstwo Energii zakłada, że do 2030 roku ceny prądu mogą spaść o około 10%. Do 2040 roku różnica ma sięgnąć nawet 20%. W tle jest gigantyczny plan inwestycyjny, który ma się zmieścić w około bilionie złotych inwestycji. Takimi liczbami rzucał wiceminister energii Konrad Wojnarowski podczas konferencji Energy Days w Katowicach.

Bilion złotych, żeby później płacić mniej

Plany są mocarne. W najbliższych latach morze pieniędzy ma popłynąć finansując nowe źródła energii, sieci przesyłowe, magazyny i oczywiście szumnie ogłaszaną energetykę jądrową. Mówi się o inwestycji nawet biliona złotych. Kwota, która niewątpliwie robi wrażenie ma zostać zagospodarowana przez dziesięć najbliższych lat.

Zacznijmy o magazynów energii. Minister energii Miłosz Motyka mówi o 6 GW mocy w magazynach do 2030 roku. Mają one pozwolić lepiej wykorzystywać energię produkowaną przez OZE wtedy, gdy jest jej dużo i jest najtańsza. Do tego dochodzi wspomniany już rozwój atomu, modernizacja sieci i dalsza rozbudowa OZE. Tyle że rachunek za prąd nie składa się wyłącznie z ceny samej energii.

20% mniej nie jest jeszcze obietnicą niższego rachunku od jutra

Bądźmy szczerzy – to raczej śmiała wizja niż chłodna kalkulacja. Opłaty dystrybucyjne, systemowe, podatki czy koszty utrzymania sieci również mają znaczenie. Sama energia stanowi zaledwie około 40% całego rachunku. Liczby lepiej traktować jako scenariusz na kilkanaście lat, nie pewnik objęty gwarancją.

Zresztą już wcześniej podobne prognozy spotykały się ze sceptycyzmem ekonomistów. Bo to nie jest pierwsza tego typu wizja. Przyjęty Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu zakładał spadek kosztów wytwarzania energii o około 18% do 2040 roku, ale eksperci zwracali uwagę, że wynik może zależeć chociażby od cen gazu, tempa inwestycji i kolejnych kryzysów.

Na dziś rządowy plan można więc streścić w kilku słowach. Najpierw ogromne inwestycje, później próba odzyskania tych pieniędzy w postaci tańszej i stabilniejszej energii. Czy za kilkanaście lat faktycznie zapłacimy o jedną piątą mniej? To już będzie zależało od tego, ile z tych planów rzeczywiście uda się zrealizować.

Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:

Fatalne dane z Niemiec: ceny rosną, a gospodarka siada. Co dalej?

Z ostatniej chwili: Szokujące dane o inflacji i PKB z USA. Wall Street i Bitcoin w euforii?

Trump naciska na Europę: „Uwolnijcie więcej rezerw”. Ile zapłacimy za diesla?